Przejdź do treści
Koutris: Znów mogę być sobą [WYWIAD]

Ligi w Europie Liga Konferencji

Koutris: Znów mogę być sobą [WYWIAD]

Polska stanowiła dla niego kierunek nieoczywisty. Po siedmiu miesiącach w Szczecinie stwierdza, że właśnie takiego ruchu potrzebował. 28-latek jest jednym z czołowych lewych obrońców ligi, a po godzinach fanem koszykówki oraz gier typu fantasy.



Śmieje się pan czy odczuwa zażenowanie, oglądając wideo z 2015 roku, na którym zostaje pan wraz z noszami kilkukrotnie upuszczony na murawę?
Zabawna sytuacja. Chociaż moja mama jest trochę zła, kiedy to ogląda – przyznaje Koutris. – Występowałem wtedy w Ergotelis, na poziomie drugiej ligi. To był istotny mecz: mierzyliśmy się na wyjeździe z Larisą, jednym z kandydatów do awansu. Nowy stadion, pełne trybuny. Prowadziliśmy 1:0, kiedy doszło do tego kuriozalnego zdarzenia. Ludzie, którzy podbiegli z noszami, nie byli ratownikami medycznymi. To zwykli kibice, którzy pracowali dla klubu, wykonując wszelakie czynności na stadionie. Początkowo nie zdawałem sobie sprawy, że nagranie stało się tak popularne. Następnego dnia rozdzwoniły się telefony od dziennikarzy, dostawałem zaproszenia do programów telewizyjnych.

W Polsce doświadczył pan czegoś zupełnie nieoczekiwanego?
Sporo było zaskoczeń. Przede wszystkim jestem pod wielkim wrażeniem poziomu organizacji ligi. Zdziwiło mnie, jak funkcjonuje Ekstraklasa, jak jest promowana. Polska liga ma kapitalną otoczkę. W rozmowach z przyjaciółmi z Grecji często podkreślam, jak bardzo jestem zdumiony Ekstraklasą. Szczerze gratuluję ludziom pracującym przy rozgrywkach.


Poziom sportowy też okazał się niespodzianką?
Słyszałem co nieco o lidze, widziałem niektóre spotkania, ponieważ występowało tutaj kilku moich kolegów – na przykład Michalis Manias czy Giannis Masouras. Wiedziałem, że Ekstraklasa jest dość atletyczna, wymaga siły i przebiegania wielu kilometrów. Wszystkie zespoły są dobrze przygotowane fizycznie, więc żeby wygrywać, musisz być pod tym względem na podobnym poziomie, a do tego dokładać jakość piłkarską. Nie ma mowy o łatwych meczach – nieważne, z kim i gdzie rywalizujesz, w każdym przypadku do zwycięstwa potrzebujesz pełnego poświęcenia. To popycha cię do przekraczania własnych granic, do bycia najlepszą wersją siebie.

Czy taką wersję Leonardo Koutrisa oglądaliśmy w pierwszym półroczu?
Kiedy dołączyłem do klubu, brakowało mi rytmu meczowego. Nie byłem szczęśliwy, jak każdy zawodnik, który długo nie gra w piłkę. Drużyna pomogła mi poczuć się dobrze, a to przełożyło się na postawę na boisku. Jestem całkiem zadowolony z moich wiosennych występów, lecz nie była to najlepsza wersja Leo. Lubię ciężką pracę, zawsze oczekuję od siebie maksimum. Analizuję swoje błędy, rozpatruję, co mógłbym zrobić lepiej. W trakcie pierwszej rundy poznałem zespół i styl jego gry, jestem już znacznie bardziej doświadczony, jeśli chodzi o Ekstraklasę, rozpoznanie przeciwników. Mam nadzieję, że w nadchodzących miesiącach zaprezentuję się korzystniej.

Korzystniej, czyli z lepszymi liczbami przy nazwisku?
Lepsze liczby indywidualne równają się bramkom, a te powinny przekładać się na zwycięstwa i punkty dla drużyny. W minionym sezonie strzeliłem dwa gole, ale nie zaliczyłem żadnej asysty, co zdarzyło mi się po raz pierwszy w karierze. Mam zatem co poprawiać.

Stawiacie przed sobą konkretny cel?
W klubie czuć pragnienie osiągnięcia czegoś więcej niż w poprzednim sezonie. Jednak nie zamierzamy określać, którą pozycję musimy zająć. To będzie krystalizować się z kolejki na kolejkę.

Pogoń jest w stanie dotrzeć do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy?
Czemu nie? Mamy przekonanie o własnej wartości. To trudne zadanie, gdyż trzeba przebrnąć trzy rundy eliminacyjne, ale możemy tego dokonać. W kwalifikacjach europejskich pucharów potrzebujesz trochę szczęścia w losowaniach. Ponieważ to pierwsze mecze w sezonie, zawsze jest nieco dziwnie – nie wiesz do końca, czego się spodziewać. Obojętnie, z kim przyjdzie ci grać, musisz być szczególnie skoncentrowany.

W szatni należy pan do zawodników z największym pucharowym doświadczeniem. Występy w Lidze Mistrzów to najlepsze wspomnienie, jakie przywiózł pan z Pireusu?
To był mój pierwszy sezon w Olympiakosie. Przyszedłem ze średniego klubu ligi greckiej, możliwość zmierzenia się z Barceloną, Juventusem oraz Sportingiem stanowiła dla mnie olbrzymi przeskok. Rywalizacja z Lionelem Messim czy Luisem Suarezem to było coś szalonego. W takich momentach po prostu cieszysz się futbolem: nie oczekujesz niczego, nie masz nic do stracenia, możesz tylko zyskać. Mam sporo świetnych wspomnień z pobytu w Pireusie. Rok później wyszliśmy z grupy w Lidze Europy, eliminując Milan w ostatniej kolejce.

Przez prawie dwa sezony był pan w Olympiakosie podstawowym zawodnikiem. Dlaczego nie dłużej?
Nie jestem w stanie odpowiedzieć. Mój status zmienił się w trakcie jednego lata – przestałem być pierwszym wyborem na lewej obronie. Do dzisiaj nie wiem, co się wydarzyło. Nie rozmyślam, dlaczego tak się stało, ponieważ nie cofnę czasu, nic już z tym nie zrobię.

Nikt w Olympiakosie nie próbował wyjaśnić sytuacji?
W tak potężnym klubie robisz swoje i raczej nie zadajesz pytań. Generalnie w piłce nigdy nie dostajesz pełnej odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”. Zachowujesz spokój i pracujesz dalej. Musisz samodzielnie dążyć do zmiany sytuacji, nikt ci w tym nie pomoże.

Majorka kojarzy się panu wyłącznie negatywnie?
Do Hiszpanii trafiłem na zasadzie półrocznego wypożyczenia z opcją wykupu. Liczyłem, że będzie to dla mnie ważny krok w karierze – znalazłem się w dużym klubie ze znakomitej ligi. Przyszedłem pełen entuzjazmu i… w drugim występie, przeciwko Betisowi, doznałem poważnej kontuzji. Przydarzyła się w najgorszym możliwym momencie: byłem w dobrej formie, wierzę, że gdyby nie uraz, zaliczyłbym udany finisz sezonu, po którym Mallorca prawdopodobnie zdecydowałaby się na transfer definitywny. Mogę jednak tylko spekulować.

To najtrudniejszy okres w karierze?
Kontuzji nabawiłem się pod koniec lutego 2020 roku. Wróciłem do Grecji na operację i pięć dni po zabiegu wybuchła pandemia. Przez miesiąc nie mogłem spotkać się z lekarzem ani z fizjoterapeutą. Pierwszy etap rehabilitacji odbywał się za pośrednictwem FaceTime. To było bardzo trudne, jednak miałem wokół siebie wspaniałe osoby. Jestem im wdzięczny, wykonały ze mną niesamowitą pracę. Dzięki nim wróciłem na boisko znacznie silniejszy i, co najważniejsze, nie miałem później żadnych problemów z kolanem. To jeden z dwóch najgorszych etapów mojej kariery.

Który był tym drugim?
Ostatnie półrocze w Olympiakosie. Przyszedłem do Pogoni po okropnych dla mnie miesiącach. Zagrałem w podstawowym składzie w kolejce inaugurującej sezon, a następnie zostałem odsunięty. Szukałem klubu, który we mnie uwierzy, da szansę, pozwoli znów być sobą, odczuwać radość. Dokładnie to odnalazłem w Szczecinie. Spotkałem tu fantastycznych ludzi. Jestem bardzo zadowolony, że dokonałem takiego wyboru. Potrzebowałem tego ruchu, aby zmienić swoje życie i karierę.

Ta potrzeba wynikała również z huśtawki nastrojów, jakiej doświadczył pan w Niemczech?
Pierwszy sezon w Fortunie był niezły, chociaż trudny na początku. Dołączając do zespołu, dopiero wracałem po kontuzji, przez około dwa miesiące trenowałem indywidualnie. Zadebiutowałem dość późno, jednak w klubie nie chcieli robić niczego na siłę, woleli poczekać do momentu, gdy będę w pełni gotowy do gry. Znacząco pomogli mi uporać się z urazem. Po powrocie wywalczyłem miejsce w jedenastce, byliśmy blisko promocji do Bundesligi. Wszystko zdawało się zmierzać w dobrym kierunku, aż w klubie pojawił się nowy szkoleniowiec. W pewnym momencie czułem się, jakbym był poza kadrą. Nauczyłem się, że są w futbolu sprawy, których nie możesz kontrolować: jak to, czy ludzie, na których trafiasz, darzą cię sympatią. W trakcie sezonu doszło do kolejnej zmiany trenera. Tyle że sytuacja Fortuny w tabeli była zła i wobec braku szans na awans w klubie postanowiono przygotowywać zespół na następny sezon. Zapadła decyzja, że nie zostanę wykupiony, zatem grał nowy lewy obrońca, który przybył w styczniu.

W Fortunie miał pan okazję poznać kilku polskich piłkarzy.
Z tamtego okresu zostało mi wielu dobrych znajomych oraz dwóch przyjaciół. Jeden z nich to Kuba Piotrowski, z którym cały czas mam świetny kontakt, często rozmawiamy. Dawida Kownackiego też wspominam pozytywnie.

Dla osoby urodzonej w Brazylii oraz wychowanej w Grecji przyjazd do Polski w styczniu musiał być szokującym doświadczeniem.
Jestem przyzwyczajony do ciepła, jednak dwa lata spędzone w Duesseldorfie pozwoliły mi poznać, czym jest chłodniejszy klimat. W Grecji właściwie przez dziewięć miesięcy panują upały, co z punktu widzenia sportowca nie stanowi najlepszych warunków. Kiedy pracuję, lubię niższe temperatury. Czasami w Polsce bywa trochę zbyt zimno, jednak radzę sobie.

A jakie ma pan sposoby na spędzanie wolnego czasu?
Kiedy pogoda na to pozwala, czasami po treningu wychodzę na kawę czy lunch. Zawsze ktoś mnie rozpozna, krzyknie coś w stylu „do przodu, Pogoń!”. To bardzo sympatyczne. Mieszkańcy Szczecina kochają klub i widać to na każdym kroku. Miło jest obserwować, jak miasto żyje drużyną. Poza tym dużo gram na PlayStation. Wybieram nie tylko propozycje sportowe, grywam też ze znajomymi w Call of Duty. Jestem wielkim fanem gier typu fantasy, na przykład Fantasy Premier League. W wersję dotyczącą Ekstraklasy dotychczas nie grałem, ale może spróbuję.

Powierzyłby pan sobie funkcję kapitana?
Doświadczenie w fantasy nauczyło mnie, że gdy mianuję kogoś kapitanem, ten zawodnik słabo punktuje. Dlatego nigdy nie wybrałbym siebie do tej roli.

Interesuje się pan innymi dyscyplinami sportu?
Uwielbiam NFL oraz NBA, ale nie zarywam nocy – oglądam tylko mecze rozgrywane wczesnym wieczorem. Nie mam wybranego klubu koszykarskiego, kibicuję raczej ulubionemu zawodnikowi: ze względu na Kevina Duranta w tej chwili najbliżej mi do Phoenix Suns, lecz do niedawna z największą uwagą śledziłem Brooklyn Nets. Koszykówka jest popularna w Grecji: Olympiakos oraz Panathinaikos są niczym Real Madryt i Barcelona w piłce nożnej. Oba kluby regularnie docierają do finałów europejskich rozgrywek.

Mieszka pan w mieście aktualnego mistrza Polski w koszykówce.
To duża rzecz dla Szczecina. Planowałem wybrać się na jedno ze spotkań, ale musiałem dokonać trudnego wyboru – tego samego wieczoru Manchester City grał z Realem w półfinale Champions League.

KONRAD WITKOWSKI

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 29/2026

Nr 29/2026

Ligi w Europie Liga Mistrzów

Ranking UEFA przed kolejnymi występami polskich klubów

Przed polskimi klubami kolejne mecze w kwalifikacjach europejskich pucharów. Oto, jak prezentuje się przed nimi ranking UEFA.

2026.07.23 Czestochowa
Liga Konferencji UEFA, kwalifikacje, runda 2
Rakow Czestochowa - Valletta FC
N/z Jean Carlos Silva Rocha
Foto Mateusz Porzucek PressFocus

2026.07.23 Czestochowa
UEFA Conference League
Second qualifying round
Rakow Czestochowa - Valletta FC
Jean Carlos Silva Rocha
Credit: Mateusz Porzucek PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Liga Mistrzów

Procentowe szanse polskich klubów na udział w fazach ligowych europejskich pucharów

Pięć polskich klubów uczestniczy w kwalifikacjach europejskich pucharów. Jakie są ich szanse na udział w fazie zasadniczej?

2026.07.23 Czestochowa
Liga Konferencji UEFA, kwalifikacje, runda 2
Rakow Czestochowa - Valletta FC
N/z Efstratios Svarnas gol radosc bramka goal
Foto Mateusz Porzucek PressFocus

2026.07.23 Czestochowa
UEFA Conference League
Second qualifying round
Rakow Czestochowa - Valletta FC
Efstratios Svarnas gol radosc bramka goal
Credit: Mateusz Porzucek PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Liga Mistrzów

Kiedy kolejne mecze polskich drużyn w europejskich pucharach?

Przedstawiciele PKO Bank Polski Ekstraklasy zainaugurowali zmagania w ramach kwalifikacji europejskich pucharów. Niebawem będą je kontynuować.

ISTANBUL, TURKEY - JULY 21: of Fenerbahce and of Gornik Zabrze during the UEFA Champions League 2026/27 second qualifying round first leg match between Fenerbahce SK and Gornik Zabrze at Fenerbahce Chobani Stadium on July 21, 2026 in Istanbul, Turkey. Istanbul Chobani Stadium Turkey Copyright: xSeskimPhotox FBahce-GZabrze 28
2026.07.21 Stambul
pilka nozna , liga mistrzow
Fenerbahce Stambul - Gornik Zabrze
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Liga Konferencji

Przegrany środek, przegrany mecz

23 lata czekał GKS Katowice na powrót do europejskich pucharów. Mecz z MSK w Żylinie rozpoczął świetnie, ale w dalszej jego fazie przegrał środek pola i w efekcie całe spotkanie 1:2. Na pewno jednak stać go na to, by w rewanżu u siebie prolongować międzynarodową przygodę.

Marcel Wedrychowski and Aleksandre Narimanidze seen during UEFA Conference League qualifying game between teams of MSK Zilina and GKS Katowice Matej Sagan/Ball Raw Images Zilina MSK Zilina Stadium Slovakia Copyright: xMatejxSaganx DSC01594
2026.07.16 Zylina
pilka nozna , liga Konferencji
MSK Zilina - GKS Katowice
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Liga Konferencji

Nieudany powrót do europejskich pucharów. Gieksa przegrała na Słowacji [WIDEO]

GKS Katowice po 23 latach wrócił do europejskich pucharów i już na początku tej przygody musiał przełknąć gorycz porażki. MSK Żylina sprawiła podopiecznym Rafała Góraka sporo problemów.

2026.07.23 Zilina
pilka nozna UEFA Liga Konferencji
MSK Zilina - GKS Katowice
N/z LUKAS KLEMENZ 2
Foto Tomasz Blaszczyk / PressFocus

2026.07.23 Zilina
Football Conference League
MSK Zilina - GKS Katowice
LUKAS KLEMENZ 2
Credit: Tomasz Blaszczyk / PressFocus
Czytaj więcej