Koszmar, dramat, katastrofa! Słowacy zrobili sobie jaja z debiutu Nawałki!
To miało być nowe otwarcie, to miał być mecz, którym polska reprezentacja piłkarska raz na zawsze zamknie fatalny rozdział w swojej historii i rozpocznie pisanie nowego, zwieńczonego ostatecznie awansem na mistrzostwa Europy 2016. Nic z tego, biało-czerwoni jak grali tragicznie, tak grają nadal fatalnie. Tym razem zlali nas nasi południowi sąsiedzi – Słowacy. Mecz zakończył się wynikiem 0:2. A mogło być przecież o wiele wyżej! Goście nie wykorzystali przecież trzech sytuacji sam na sam z Arturem Borucem!
Engel w swoim dziewiczym rejsie z kadrą zatopiony został pod Kartageną trzema pociskami wystrzelonymi przez Hiszpanów, Janas w pierwszym meczu z pokorą przyjął wyjazdowy remis z Chorwacją, Beenhakker przegrał z Danią, Majewski z Czechami, Smuda z Rumunią. Boleśnie poległ także w pierwszym meczu Waldemar Fornalik, który z Tallina wracał z kadrą z bagażem jednobramkowej porażki. Przed spotkaniem ze Słowacją mówiło się więc o konieczności zdjęcia przez Nawałkę klątwy Janusza Wójcika, który jako ostatni selekcjoner wygrał w debiucie (z Węgrami przy Łazienkowskiej).
Okazało się jednak, że klątwa ma się znakomicie, a nasza kadra – fatalnie. Niestety w piątkowym meczu potwierdziły się wszystkie obawy wyrażane przez prasę – wciąż nie mamy obrony, wciąż mamy problem z kreowaniem akcji w ofensywie. Wszystko, co udało nam się wykreować, a nie było tego za wiele, wynikało z akcji indywidualnych, a nie wypracowanych schematów. Koszmar!
Nawałka nie zaskoczył. Od pierwszej minuty do boju posłał swoich niedawnych podopiecznych z Górnika Zabrze, Rafała Kosznika i Pawła Olkowskiego. Pierwszy z nich miał zamknąć lewy korytarz, przy okazji podłączać się od czasu do czasu do akcji ofensywnych. Olkowski to samo robić miał na stronie prawej. Choć media donosiły już o takiej możliwości w zasadzie od momentu, w którym Nawałka wysłał powołania, to mimo wszystko rozczarowujący mógł wydawać się przed pierwszym gwizdkiem ruch polegający na posłaniu do boju dwóch defensywnych pomocników – Krychowiaka i Jodłowca. Graliśmy przecież u siebie, przy wypełnionym po brzegi stadionie, na dodatek ze Słowacją, która może do najsłabszych zespołów się nie zalicza, ale – przynajmniej teoretycznie – do najlepszych brakuje jej naprawdę sporo.
W pierwszej połowie, przynajmniej na początku – jeszcze mieliśmy okazje obserwować nieśmiałe wejścia Kosznika czy Olkowskiego, kilka szarpnięć Błaszczykowskiego, dwa strzały z dystansu Jodłowca. Niestety nie przyniosło to efektu bramkowego. Słowacy natomiast byli do bólu skuteczni. Fenomenalnie potrafili wychodzić spod presji, kilkoma podaniami dochodzili do strzeleckich okazji. Nie ma też co ukrywać – pomagali im nasi obrońcy, którzy grali po prostu tragicznie – dwa gole trzeba zapisać właśnie na ich konto. Dla Kosznika kadra to chyba jednak zbyt wysokie progi, Olkowski na kolejny mecz również powinien trochę poczekać. Słabiutki, zagubiony był Kamiński. Katastrofalny, tragiczny w skutkach błąd popełnił Jędrzejczyk. Zero jakości! W drugiej połowie atutów po naszej stronie wciąż było tyle, ile w części pierwszej, czyli ilość laboratoryjna. W pewnym momencie troszkę udało się biało-czerwonym przycisnąć rywali, ale znów zdało się to na nic. Mecz zakończył się wynikiem 0:2.
Wiemy, kiedy Jan Urban ogłosi powołania na listopadowe zgrupowanie reprezentacji Polski
Już za nieco ponad dwa tygodnie biało-czerwoni zmierzą się z Rumunią i Szwecją. Polski Związek Piłki Nożnej poinformował, kiedy zostanie ogłoszona lista zawodników powołanych na listopadowe zgrupowanie.
Media: Urban ma poważny problem! Ważny piłkarz opuści najbliższe zgrupowanie
Kontuzja Marcina Bułki okazała się poważniejsza, niż pierwotnie zakładano, w związku z czym golkiper NEOM SC nie będzie mógł pojawić się na najbliższym zgrupowaniu naszej kadry narodowej.
To może być nowy selekcjoner? Wykonuje dobrą pracę w klubie
Dziennikarze Przeglądu Sportowego ujawnili, że Michal Gasparik mógłby zastąpić Jana Urbana na stanowisku selekcjonera polskiej kadry. Słowak ma być poważnym kandydatem. Jednak na ostateczne decyzje będziemy musieli poczekać do zakończenia rozgrywek Ligi Narodów.