Mimo tego, że od zwolnienia Roberta Maaskanta z Wisły Kraków minęło już kilka tygodni, to holenderski szkoleniowiec nie daje o sobie zapomnieć. O tym, że nadal żyje on grą „Białej Gwiazdy”, piłkarze Wisły przekonali się tuż po spotkaniu z FC Twente Enschede.
Wiślacy pokonali Twente 2:1 i dzięki korzystnemu rezultatowi w meczu pomiędzy Fulham i Odense awansowali do 1/16 finału Ligi Europy. Maaskant, który uważa się za jednego z ojców tego sukcesu postanowił pogratulować swoich byłbym podopiecznym… w dość niecodzienny sposób.
Holender pojawił się w szatni Wisły, już kilka minut po środowym meczu. Czy takie zachowanie jest normalne dla kogoś, kto kilkanaście dni wcześniej przestał pełnić obowiązki pierwszego trenera? Wątpliwości nie mają piłkarze, którzy dobrze wspominają Maaskanta. – Trener przyszedł pogratulować nam awansu. Był szczęśliwy jak my wszyscy, przecież wciąż jest częścią tego zespołu – zdradził Marko Jovanović.
Wtórował mu Tomas Jirsak. – Trener Maaskant nadal ma dobre stosunki z Kaziem Moskalem. Zawsze dobrze się dogadywali – powiedział czeski pomocnik.
Raków Częstochowa wygrywa i jest na fali! Czarne chmury nad Kielcami
Raków Częstochowa wygrał w debiucie Dawida Kroczka jako trenera pierwszego zespołu. Medaliki nadal liczą się w walce o awans do Ligi Mistrzów, a Korona Kielce coraz bardziej zbliża się do strefy spadkowej.