Pod Wezuwiuszem nie dzieje się najlepiej. Atmosfera w drużynie Napoli jest bardzo napięta. Zawodnicy na własną rękę wyjeżdżają ze stadionu, natomiast Carlo Ancelotti nie zjawa się na pomeczowej konferencji prasowej. Wszystko jest skutkiem konfliktu z prezydentem klubu Aurelio De Laurentiisem.
Zawodnicy Napoli buntują się przeciwko właścicielowi klubu (fot. Reuters)
Atmosferę w szatni Neapolu można kroić nożem. Aurelio De Laurentiis rozporządził swoim zawodnikom zamknięty, tygodniowy obóz, na którym zawodnicy czołowej włoskiej drużyny mają poprawić swoją formę sportową i nabrać chęci do gry. Pomysł ten nie spodobał się piłkarzom, którzy rozpoczęli bunt przeciwko włodarzowi. Tuż po zremisowanym meczu Ligi Mistrzów przeciwko Red Bull Salzburg (1:1), gracze z Neapolu wsiedli w prywatne samochody i odjechali ze Stadio San Paolo, mimo że pod obiektem był podstawiony autokar, który miał ich zawieźć do ośrodka treningowego. „Wracamy do domów, przekaż tacie” – powiedzieli piłkarze synowi De Lautentiisa, który pojawił się w szatni tuż po zakończonym meczu.
Carlo Ancelotti nie udzielił wymaganego przez UEFA wywiadu po meczu Champions League. Stanowisko trenera w tej sytuacji nie jest powszechnie znane, jednak media spekulują o solidarności Ancelottiego ze swoimi podopiecznymi. Napoli zostanie ukarane za absencję szkoleniowca podczas spotkania z dziennikarzami.
Niestety prognozy nie są pozytywne, na horyzoncie nie widać zażegnania konfliktu a jeszcze większe zaognienie sytuacji. Włoski dziennik „La Gazzetta dello Sport” informuje o możliwej dymisji Ancelottiego ze stanowiska trenera. Czołowi zawodnicy klubu z Driesem Mertensem oraz José Callejónem nie kryją konfliktu z władzami Napoli. Warto wspomnieć, że ich kontrakty wygasają wraz z zakończeniem tego sezonu i ich przyszłość w Neapolu stoi pod olbrzymim znakiem zapytania.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.