Lech Poznań dopisuje kolejny komplet punktów do ligowej tabeli. Kolejorz pokonał przed własną publicznością Stal Mielec, choć nie było to proste zadanie.
Kolejorz był mocnym kandydatem do zwycięstwa w tym meczu, ale Stal Mielec nie zamierzała łatwo oddać tego spotkania i grała odważnie z wyżej notowanym przeciwnikiem. Ostatecznie spotkanie zakończyło się na korzyść poznańskiej lokomotywy.
Pierwsza połowa w wykonaniu Lecha była bardzo zła. Gospodarza popełniali bardzo dużo błędów i tak było w 23. minucie meczu, gdy Maciej Domański wykorzystał niefrasobliwość piłkarzy Lecha i trafił na 1:0.
John van den Brom jeszcze przed przerwą musiał korygować swój skład i raptem po pół godzinie gry zdjął z placu gry Michała Gurgula, który kompletnie sobie nie radził. Wcześniej Holender musiał również zmienić Dino Hoticia.
W końcówce pierwszej połowy Lech zdobył dwie bramki, w 37. minucie Velde trafił na 1:1, a chwilę później Marchiwiński strzelił na 2:1. Ożywienie Lecha było przede wszystkim efektem bardzo dobrej gry „Marchewy”, który asystował przy bramce Norwega i sam strzelił bramkę. Polski zawodnik przez cały mecz spisywał się bardzo solidnie, dając jasny sygnał, że zasłużył na powołanie do reprezentacji Polski.
Po przerwie oglądaliśmy bardzo wyrównane spotkanie, obie drużyny miały okazje do zdobycia gola, ale żadnej nie udało się osiągnąć celu. W końcowych minutach dobrą interwencją popisał się Bartosz Mrozek.
Lech powoli odrabia straty po ostatniej serii niekorzystnych wyników i zajmuje 4. miejsce. W pierwszej dziesiątce jest również Stal Mielec z 12 oczkami na koncie.