PSG przegrywa drugie spotkanie z rzędu w rozgrywkach Ligue 1. Tym razem zespół prowadzony przez Thomasa Tuchela odniósł porażkę u siebie z Olympique Marsylią.
Chyba nie takiego początku ligi oczekiwali kibice w Paryżu. Gracze mistrza Francji rozegrali w Ligue 1 dwa mecze… i oba przegrali. Mało tego, w żadnym z nich nie zdobyli ani jednej bramki.
Dziś piłkarze Thomasa Tuchela odnieśli porażkę w konfrontacji z Olympique Marsylią 0:1. Gola na wagę zwycięstwa w 31. minucie zdobył Florian Thauvin. Arbiter spotkania nie uznał dwóch trafień w przekroju całego meczu- Di Maria w 62. minucie trafił do siatki, ale wcześniej był na pozycji spalonej. Dosłownie minutę później gola zdobył Darío Benedetto, jednak Argentyńczyk minimalnie przekroczył linię spalonego.
Gospodarze wyraźnie przeważali w tym spotkaniu, byli więcej czasu gry przy piłce i oddali więcej strzałów na bramkę, jednak wszystko nie przyniosło zamierzonego skutku. Ostatecznie Les Phocéens wywożą z Parc des Princes trzy punty – pierwsze od blisko 10 lat.
Gorąco było w doliczonym czasie spotkania. W jednej z końcowych akcji mocno się zakotłowało i doszło do rękoczynów między zawodnikami. Sędzia tego spotkania w kilka minut pokazał aż pięć czerwonych kartek. Za niesportowe zachowanie z boiska wylecieli Amavi, Neymar,Kurzawa, Benedetto oraz Paredes.
Co się dzieje z Paryżanami? Do dzisiejszego meczu podchodzili prawie w najmocniejszym składzie, z czołowych zawodników nieobecny był wyłącznie Kylian Mbappe, u którego kilka dni temu stwierdzono koronawirusa. Chyba nikt nie spodziewał się aż tak sensacyjnego rozstrzygnięcia, w którym PSG przegra dwa pierwsze mecze i nie zdobywa w przynajmniej jednego gola. Katastrofalny start rozgrywek i sierpniowy blamaż w Lidze Mistrzów sprawiają, że krzesło na którym siedzi Thomas Tuchel robi się coraz gorętsze. Ostatnie minuty niedzielnego spotkania pokazały, że atmosfera w paryskiej drużynie jest bardzo gęsta.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.
Rekord frekwencji. Tylu kibiców przyszło na mecz Chicago Fire
W nocy ze środy na czwartek Chicago Fire Roberta Lewandowskiego podzieliło się punktami z Interem Miami. Spotkanie, które reklamowane było jako starcie kapitana reprezentacji Polski z Leo Messim, przyciągnęło na Soldier Field ponad 63 tysiące widzów.