Czarna seria Liverpoolu trwa. Mistrz Anglii nie potrafi wygrać od pięciu spotkań z rzędu, teraz przegrał z Burnley 0:1.
Jurgen Klopp ma niemały ból głowy (foto: Reuters)
W przekroju całego spotkania to piłkarze Liverpoolu przeważali i mieli zdecydowanie więcej okazji do strzelenia gola. Całkiem nieźle wyglądał środek zespołu prowadzonego przez Jurgena Kloppa, jednak szwankowała ofensywa i były trudności z wykończeniem akcji. Burnley miało tylko momenty w tym meczu, ale to piłkarzom Seana Dyche’a udało się trafić do siatki. Dopiero w 83. minucie Ashley Barnes wpisał się na listę strzelców i gol zdobyty przez 31-letniego Anglika zaważył o sensacyjnej wygranej The Clarets na Anfield Road.
Dla Liverpoolu to piąty mecz z rzędu na ligowej ścieżce, który nie zakończył się ich wygraną. W tym czasie zdobył raptem 3 punkty z 15 możliwych. Mistrz Anglii aktualnie plasuje się na 4. pozycji w tabeli i ma sześć punktów straty do liderującego Manchesteru United.
Dla Burnley wygrana z Liverpoolem była przełamaniem po dwóch, przegranych meczach. Aktualnie zajmuje 16. miejsce w tabeli Premier League.