Czy kibice będą świadkami kolejnego transferu na linii Borussia Dortmund – Bayern Monachium? Taki scenariusz kreśli dziennik „Metro”, który donosi, że jeśli ktoś ma pokrzyżować szyki angielskich klubów w wyścigu po Jadona Sancho, to właśnie mistrz Niemiec.
Jadon Sancho nie może się uskarżać na brak zainteresowania (fot. Reuters)
Przypomnijmy, że o ewentualnym odejściu Sancho z Signal Iduna Park spekuluje się od dłuższego czasu. Skrzydłowy nie jest do końca zadowolony ze swojego pobytu w Dortmundzie i chciałby spróbować swoich sił w innym klubie. Chętnych na jego usługi oczywiście nie brakuje, a najwięcej pochodzi z Anglii.
Wśród klubów, które monitorują sytuację Sancho wymieniało się takie firmy jak Liverpool, Chelsea czy też Manchester United. Jak się jednak okazało, do wyścigu zamierza się włączyć jeszcze jeden mocny gracz.
„Metro” podaje, że Bayern Monachium również trzyma rękę na pulsie i może zdecydować się na powtórzenie manewru z takimi zawodnikami jak Mario Goetze, Matts Hummels czy Robert Lewandowski, którzy w przeszłości zamienili Borussię na Bayern.
To samo źródło donosi również, że w Dortmundzie dość sceptycznie podchodzą do takiej możliwości i o ile są skłonni sprzedaż swojego najlepszego piłkarza za dobre pieniądze do jednego z klubów angielskich, to ani myślą, by osłabiać się na rzecz rywala w wyścigu o krajowe trofea.
19-letni skrzydłowy tylko w tym sezonie wystąpił na wszystkich frontach w 24 spotkaniach. W tym czasie udało mu się strzelić 12 goli i zapisał na swoim koncie 13 asyst.
Umowa Sancho z BVB obowiązuje do końca czerwca 2022 roku, a jego rynkową wartość szacuje się aktualnie na 120 milionów euro (za transfermarkt.de).
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.