Stało się to, co się miało stać. Andrea Stramaccioni przestał być trenerem Interu Mediolan, zastąpił go Walter Mazzarri, twórca sukcesów Napoli.
TOMASZ LIPIŃSKI
To prezydent Massimo Moratti odważył się rzucić trenerskiego gołowąsa na pierwszą linię frontu w marcu 2012 roku. Przeżył z nim krótki wzlot i długi upadek. Nawet w najgorszym okresie nigdy publicznie go nie skrytykował, zawsze bronił i tłumaczył niepowodzenia pasmem kontuzji oraz innymi przeciwnościami losu. Miał wyraźną słabość do Stramaccioniego. Jednak po tak złym sezonie jak ten dopiero co zakończony rozstanie było nieuniknione. Pożegnał jednak pupila wyjątkowymi słowami: – Bez względu na wszystko nadal mam wielki szacunek dla jego talentu i potencjału. Jestem pewien, że zostanie jednym z najlepszych włoskich trenerów.
Jednak na razie na takie miano zasługuje następca Stramaccioniego. Walter Mazzarri to dziewiętnasty trener za czasów trwających od 1995 roku rządów Morattiego w Interze. Podpisał dwuletni kontrakt za 7 milionów euro za sezon plus premie. Pierwsza przewidziana jest za zajęcie przynajmniej trzeciego miejsca na mecie najbliższego sezonu w Serie A, w którym Inter będzie rywalizował tylko na krajowym podwórku.
Od dziesięciu lat piął się w zawodowej hierarchii ciągle wyżej i wyżej. Nie było mu trudno zostać lepszym trenerem, niż był piłkarzem, choć grając w juniorach Fiorentiny, uchodził za następcę Giancarlo Antognoniego. Ostatecznie talentu starczyło tylko na ponad 30 występów w Serie A i trochę więcej niż sto w drugiej lidze.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna