To nie był udany weekend dla reprezentantów Polski występujących w Bundeslidze. Robert Lewandowski oraz Łukasz Piszczek tym razem nie zagrali w podstawowych składach swoich ekip, natomiast Przemysława Tytoń spisał się wyjątkowo przeciętnie.
Przemysław Tytoń tym razem nie miał wielu powodów do radości (foto: Ł.Skwiot)
Lewandowski tym razem dostał od Pepa Guardioli szansę na złapanie głębszego oddechu i podczas spotkania z Werderem Brema (5:0) pojawił się na boisku w 74. minucie. Najlepszy napastnik Bayernu Monachium mimo tak krótkiego czasu spędzonego w grze, zdołał wpisać się na listę strzelców. Zdaniem „Kickera”, kilkanaście minut na boisku nie pozwala, by miarodajnie ocenić postawę „Lewego”.
Z ławki rezerwowych wszedł również wspomniany Piszczek. Jego Borussia Dortmund pokonała FSV Mainz (2:0), a Polak pojawił się na murawie w drugiej połowie. Jego występ został wyceniony na notę (3,0).
W pierwszym składzie Stuttgartu pojawił się z kolei Przemysław Tytoń, ale nie zaprezentował się zbyt dobrze. Starcie jego zespołu z Ingolstad zakończyło się remisem (3:3), a polski bramkarz został oceniony najsłabiej spośród wszystkich graczy VfB – na (5,0) w skali 1-6.
Co z pozostałymi reprezentantami Polski? W akcji zobaczyliśmy jeszcze tylko Pawła Olkowskiego, który wszedł na boisko w doliczonym czasie gry meczu pomiędzy FC Koeln i Hannoverem 96.