W pierwszym spotkaniu ligowym w 2012 roku Śląsk Wrocław zremisował z Ruchem Chorzów 1:1. O przyczyny niepowodzenia gospodarzy pytamy piłkarza wicemistrza Polski – Przemysława Kaźmierczaka.
– Gdybyśmy w meczu z Ruchem byli bardziej skuteczni to już po pierwszej połowie losy spotkania byłyby rozstrzygnięte na naszą korzyść. Przy wyniku 1:0 rywal wiedział, że jeden skuteczny atak może dać mu remis i niestety dla nas tak właśnie się stało. Ruch wyrównał, a następnie stworzył jeszcze jedną niebezpieczną sytuację, którą zmarnował. Niewiele więc brakowało, a mogliśmy ostatecznie przegrać. Nie zmienia to jednak faktu, że jesteśmy niezadowoleni z końcowego rezultatu – przyznaje Kaźmierczak w rozmowie z PilkaNozna.pl
– Na szczęście dla wrocławian niemal wszyscy najgroźniejsi rywale w walce o mistrzostwo Polski w minionej serii spotkań również pogubili punkty. – Faktycznie, ta kolejka była trochę jakby rozegrana pod nas. Mimo że nie wygraliśmy swojego meczu zyskaliśmy kolejny punkt przewagi nad Legią oraz Lechem Poznań. Ponadto wciąż mamy osiem punktów więcej niż Ruch i dziesięć więcej niż Wisła. Cieszy nas szczególnie wpadka Legii, bo gdyby drużyna ze stolicy wygrała w Zabrzu to dzieliłyby nas już tylko dwa oczka. Jedynie Polonia Warszawa się zbliżyła i jej strata wynosi obecnie 4 punkty.
– Z drugiej jednak strony, patrząc na wyniki drużyn z czołówki T-Mobile Ekstraklasy pan i pana koledzy z zespołu macie chyba czego żałować. Zwycięstwo z Ruchem postawiłoby Śląsk w znakomitej sytuacji wyjściowej przed kolejnymi meczami… – Tym bardziej, że w kolejnym spotkaniu będziemy mierzyć się z Legią. Mogliśmy bardzo dużo zyskać, ale niestety się nam nie udało. Musimy zatem dalej ciężko pracować, a o komplet punktów powalczyć już w najbliższy weekend z zespołem z Łazienkowskiej.
– Legia przystąpi do starcia ze Śląskiem po ligowej porażce z Górnikiem Zabrze i po meczu ze Sportingiem Lizbona w Lidze Europy. Czy fakt, że legioniści będą mieli za sobą dwa spotkania rozegrane w tak krótkim czasie sprawi, że szanse lidera rozgrywek na pokonanie stołecznej drużyny wzrosną? – To się okażę. Porażka Legii z Górnikiem może wpłynąć pozytywnie na piłkarzy tego zespołu, przez co powinni mieć dodatkową motywację na spotkanie w Lizbonie, a następnie na mecz z nami. Napięty terminarz może spowodować zmęczenie u zawodników, ale może też okazać się pomocny. Mecz z nami będzie bowiem ich czwartym oficjalnym spotkaniem w tym roku, gdy dla nas będzie to dopiero druga konfrontacja. Wówczas lepszy rytm meczowy może okazać się atutem. Trzymam kciuki za Legię, chciałbym żeby warszawiacy ograli Sporting i awansowali do kolejnej fazy rozgrywek. Tego samego życzę także Wiśle Kraków. Sukcesy polskich klubów w europejskich pucharach są nam wszystkie bardzo potrzebne, bo rzadko mamy możliwość przeżywania podobnych emocji.
– Obecnie walczy pan ze Śląskiem o mistrzostwo Polski. A czy zdarza się panu czasem wracać myślami do czasów, gdy był pan graczem FC Porto rywalizującego o mistrzostwo Portugalii? – Gdybym wówczas miał jeszcze taką okazję… Tak naprawdę tej szansy jednak nie miałem, dlatego odszedłem i szczęścia szukałem gdzieś indziej. W Porto piłkarze z którymi walczyłem o miejsce w składzie grali 80-90 procent spotkań, dlatego trudno było mi z nimi wygrać. Mimo wszystko nie żałuję czasu spędzonego w tej drużynie. Grając i trenując z takimi zawodnikami miałem okazję wiele się nauczyć. To niezwykle ważne by z upływem czasu poprawiać swoje umiejętności, ponieważ tylko wtedy to co robisz ma sens. Jeżeli nagle rozwój by się zatrzymał, byłby to znak, aby poważnie zastanowić się nad tym wszystkim.
– Decydując się na transfer do FC Porto był pan chyba jednak świadomy konkurencji, która czekała na pana w tym klubie? – Oczywiście, że tak. Gra w wielkim klubie od zawsze była moim marzeniem, dlatego gdy pojawia się okazja by je spełnić długo się nie zastanawiałem. Doskonale wiedziałem, że łatwo nie będzie, ale koniecznie chciałem się sprawdzić. Myślę, że gdybym miał okazję częściej grać, zyskałbym zaufanie trenera i włodarzy klubu to wszystko mogłoby się potoczyć inaczej. Tak się jednak nie stało, ale w życiu nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli.
– A czego teraz chce Przemysław Kaźmierczak, jakie ma cele sportowe? – Ambicje wciąż mam ogromne. Przede wszystkim chciałbym wywalczyć ze Śląskiem mistrzostwo Polski, a następnie marzę by zagrać z tym klubem w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Kadra? Póki co jest mi chyba odległa. Jeżeli trener Franciszek Smuda by mnie potrzebował to chyba już by jakieś sygnały były. Cieszę się jednak, że kolejne powołanie otrzymał Sebastian Mila. Dla piłkarzy Śląska jest to na pewno dobry znak. Smuda buduje kadrę na Euro 2012, dlatego życzę mu oraz nam wszystkim, żeby ta sztuka zakończyła się powodzeniem.
Zajmująca 8. miejsce Korona Kielce traci tylko 3 punkty do będącej na 2. pozycji Wisły Płock. Zarówno w pierwszej, jak i drugiej "dziesiątce" Ekstraklasy jest naprawdę ciasno.
Kolejorz pewnie zwyciężył swoje spotkanie 21. kolejki Ekstraklasy, rozprawiając się z gośćmi z Gliwic. Zobacz skrót najważniejszych wydarzeń tego spotkania.
Obłędne trafienia! Lech wyprowadza dwa błyskawiczne ciosy w meczu z Piastem
Kolejorz prowadzi do przerwy z Piastem 2:0. O wyniku tym zdecydowały bramki Gholizadeha i Rodrigueza, zdobyte na przestrzeni zaledwie 3 minut. Zobacz wideo z tych trafień!