Kiedy T-Mobile Ekstraklasa budziła się z zimowego snu, Śląsk Wrocław zajmował pierwsze miejsce w ligowej tabeli i miał dość bezpieczną przewagą na resztą stawki. Obecnie, szanse wicemistrzów Polski na tytuł są coraz mniejsze, a z tego, że gra zespołu jest daleka od ideału doskonale zdaje sobie Przemysław Kaźmierczak.
– Liga się jeszcze nie skończyła. Dajemy z siebie w każdym meczu wszystko i staramy się w końcu przełamać. Każdy nawzajem się podbudowuje, bo chyba w zasadzie tylko to nam zostało. W sobotę była duża szansa na zwycięstwo, niestety się nie udało – powiedział pomocnik Śląska po pechowo zremisowany meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała.
– Zostało kilka spotkań do końca rozgrywek i już teraz musimy przygotowywać się do kolejnego z Lechią Gdańsk, bo wyniku z Podbeskidziem już nie zmienimy – kontynuował. – (…) Jesteśmy jak rodzina, wszyscy wygrywamy i razem przegrywamy. Musimy grać dalej i nie poddajemy się – zakończył popularny „Kaz”.
Drużyna prowadzona przez Oresta Lenczyka plasuje się aktualnie na drugim miejscu w ligowej tabeli, a jej strata do Legii Warszawa wynosi „tylko” lub „aż” trzy punkty. Do końca sezonu pozostały jeszcze cztery kolejki.