Reprezentacja Serbii sprawiła niemałą niespodziankę i w finale mistrzostw świata do lat 20 pokonała Brazylię. Młodzi piłkarze wracają już do kraju, gdzie czeka ich gorące przyjęcie. Kapitan drużyny, Predrag Rajković, przyznaje, że długo marzył o takiej chwili.
Brazylijczycy po finale nie mogli być w dobrych humorach
Wybrankowie selekcjonera Veljka Paunovicia zwycięstwem w finale mundialu w Nowej Zelandii spełnili swoje marzenia. Świat obiegły zdjęcia płaczącego ze szczęścia Vukasina Jovanovicia.
It’s been 24 hours & I still get emotional when I see this. One of the most iconic images in Serbian sports history https://t.co/0ZJyWzDb76
Teraz mistrzowie świata wracają do Belgradu. Tam w poniedziałek na balkonie miejskiego ratusza będą świętować swój sukces. Witać ich będą tysiące kibiców.
– Gdy byłem dzieckiem, widziałem jak świętowali waterpoliści, koszykarze i wielu innych. Chciałem, żeby pewnego dnia i mnie się to przydarzyło – mówi kapitan Rajković.
– Szczerze, jeszcze nie jesteśmy świadomi, czego dokonaliśmy. Nie wiemy jak wielka panuje euforia w naszym kraju, ale bardzo niecierpliwie czekamy, by jej doświadczyć. Nie możemy się doczekać powrotu i świętowania z ludźmi – dodaje.
Dla młodzieżowej reprezentacji Serbii zdobycie mistrzostwa świata jest ogromnym sukcesem. Po raz ostatni coś takiego przydarzyło się temu krajowi, gdy był jeszcze częścią składową Jugosławii. W 1987 reprezentanci nieistniejącego już państwa zwyciężyli w finale RFN.