Czy w sobotni wieczór na Stadionie Narodowym narodziła się Drużyna przez wielkie „D” będąca w stanie bez większych problemów awansować na mistrzostwa Europy we Francji? Odpowiedzi na to pytanie będziemy mogli udzielić we wtorek późnym wieczorem, czyli po meczu ze Szkocją.
Adam Nawałka odkrył i prowadził Arkadiusza Milika w Górniku Zabrze, teraz buduje reprezentację Polski między innymi właśnie na utalentowanym napastniku. Mimo że Milik miał problemy z grą w Ajaksie Amsterdam, Nawałka postawił na niego w meczu z Gibraltarem, a w sobotę z Niemcami. Piłkarz odwdzięczył się świetnym występem i pięknym golem!
Przed kilkoma dniami Rudi Voeller, dyrektor sportowy Bayeru Leverkusen powiedział, że nie ma w całej Polsce piłkarza bardziej utalentowanego, niż Arkadiusz Milik. I jako kibic niemieckiej kadry ma nadzieję, że zawodnik Bayeru Leverkusen wypożyczony w tym sezonie do Ajaksu Amsterdam w sobotnim meczu nie zagra, bo nie będzie to dobra wiadomość dla mistrzów świata. Wtedy brzmiało to co najmniej dziwnie, nie dało się nie odnieść wrażenia, że jeden z decydentów Aptekarzy po prostu w kurtuazyjny sposób wypowiada się na temat chłopaka, którego sam ściągał do Niemiec z Górnika Zabrze. Słowa Voellera okazały się jednak prorocze – Milik rozegrał kapitalne spotkanie.
Czy to był wielki mecz w wykonaniu naszej drużyny? Tutaj na pewno zdania będą podzielone. Niektórzy powiedzą, że jedynie wyrwany Niemcom z gardeł wynik jest fantastyczny, bo sama gra pozostawiała wiele do życzenia. Niemcy przez większą część meczu gnietli nas przecież na naszej połowie, mieliśmy wielki problem z wymienieniem kilku celnych podań, przedostaniem się na połowę rywala, wyprowadzeniem akcji i asekuracją.
Inni natomiast wyciągną z rękawa argument, z którym trudno polemizować – przecież graliśmy z mistrzami świata! – Na Niemców przygotowaliśmy coś specjalnego i co najważniejsze – zrealizowaliśmy nasz plan w stu procentach. Nie da się grać z mistrzami świata otwartego futbolu – mówił po spotkaniu Adam Nawałka. I trudno mu nie przyznać racji.
Selekcjoner jest chyba największym wygranym sobotniego meczu, jego wszystkie wybory okazały się strzałem w dziesiątkę. Postawił na dwójkę napastników, którzy ostatecznie rozegrali kapitalne zawody, w środek pola wrzucił Jodłowca, który rozbijał przeciwników i w gruncie rzeczy ze swojego zadania wywiązał się bardzo dobrze, w końcu kolejny raz zaufał Sebastianowi Mili, a ten odwdzięczył się zdobytym golem.
Teraz przed Nawałką niebywale trudne zadanie, czyli przygotowanie zespołu do starcia ze Szkocją. Dla naszego zespołu będzie to piekielnie trudne spotkanie, bo nie dość, że przeciwnik będzie prezentował bardzo fizyczny styl grania, to na dodatek trzeba będzie się z nim zmierzyć kilkadziesiąt godzin po skrajnie wyczerpującym meczu z Niemcami. Jeśli udałoby się wygrać także we wtorek, będzie można powiedzieć, że mistrzostwa Europy będą na wyciągnięcie ręki. Nie zapominajmy, że przed rozpoczęciem październikowego zgrupowania mówiło się i pisało, że przecież nawet trzy punkty wywalczone w meczach z Niemcami i Szkocją byłyby bardzo dobrym osiągnięciem. Teraz mamy szanse na sześć oczek! Trzeba pójść za ciosem!
Co ciekawe, gdy patrzyło się na niemieckich piłkarzy w strefie mieszanej, gdy słuchało się ich pomeczowych wypowiedzi można było odnieść wrażenie, że sobotnia porażka na Stadionie Narodowym w zasadzie ich nie ruszyła. Owszem, stracili punkty, ale doskonale zdają sobie sprawę, że na mistrzostwa Europy i tak awansują. – Ile oni oddali w ogóle strzałów na bramkę? Trzy? Stworzyli sobie 1,5 sytuacji podbramkowej, a zdobyli dwa gole – mówił Thomas Mueller. – Przegraliśmy na własne życzenie, nie da się wygrać meczu, w którym w aż tylu sytuacjach nie potrafi się zdobyć gola. Ta porażka i tak wiele nie zmienia. Wracamy do Niemiec i skupiamy się na meczu z Irlandią. Musimy wrócić na dobrą ścieżkę – dodawał.
Ale to już ich kłopot. My cieszmy się z tego, co dał nam los. W końcu!
Ellis Simms zostanie powołany do reprezentacji Polski? [WIDEO]
Ellis Simms zgłasza akces do gry z orzełkiem na piersi. Czy waszym zdaniem napastnik Coventry City powinien być brany przez Jana Urbana pod uwagę jako opcja na pozycji numer dziewięć?
Jakub Piotrowski został zmieniony już w 15. minucie ligowego meczu Udinese z Lazio. Chwilę wcześniej reprezentant Polski złapał się za brzuch i sygnalizował problemy zdrowotne. Po spotkaniu klub przekazał szczegóły dotyczące jego stanu.
Moder przekazał nowe wieści o zdrowiu. „Wciąż mam dolegliwości w kolanie”
Jakub Moder wciąż nie jest zdolny do gry, a ponadto jego kariera w klubie stanęła pod znakiem zapytania. Reprezentant Polski odniósł się do wszystkich kwestii w rozmowie z Foot Truck.