Na to pytanie nie padła dotychczas jasna odpowiedź, dlatego w jej poszukiwaniu portal PilkaNozna.pl zwrócił się do głównego zainteresowanego. Co powiedział nam Martin?
Martin Kobylański to polski piłkarz Energie Cottbus urodzony w Berlinie 8. marca 1994 roku. Zawodnik występuje na pozycji napastnika, ale może pełnić także rolę ofensywnego pomocnika oraz skrzydłowego. Martin jest synem Andrzeja Kobylańskiego, byłego reprezentanta Polski w piłce nożnej, który zdobył wicemistrzostwo olimpijskie w Barcelonie w 1992 roku.
Młody Kobylański odziedziczył piłkarski talent po ojcu i mogłoby się wydawać, że tylko kwestią czasu jest to, kiedy Martin zasili szeregi pierwszej reprezentacji Polski i będzie stanowił o jej sile. Chłopak umiejętności posiada bowiem nieprzeciętne, o czym świadczy zainteresowanie jego osobą czołowych europejskich klubów oraz… Niemców. Nasi zachodni sąsiedzi korzystali już z usług Martina, który w młodzieżowej reprezentacji Niemiec zagrał w grudniu. Syn polskiego olimpijczyka występował też w kadrze Polski w swoim roczniku i dopóki nie wystąpi w którejś dorosłej drużynie narodowej ma prawo do gry dla obu krajów.
W poniedziałek trener reprezentacji Polski U-18 Janusz Białek powołał Kobylańskiego na zgrupowanie w Ciechanowie i mecz z Anglią. Białek w rozmowie z PilkaNozna.pl przeprowadzonej kilka dni temu przyznał jednak, że nie ma pewności, że występujący na boiskach 2.Bundesligi piłkarz przybędzie do Polski. – Dwukrotnie rozmawiałem z Martinem w zeszłym tygodniu. Poinformowałem go o powołaniu, a ponadto wysłałem mu całoroczny plan naszej kadry – zdradził. – Teraz pozostaje mi czekać na decyzje jego i klubu – dodał opiekun młodych Polaków.
– Powołanie do kadry narodowej to poważna sprawa. Martin wie, że na niego liczymy, ale ja nie mogę nikogo namawiać. Decyzja o wyborze reprezentacji powinna płynąć z serca zawodnika, dlatego uważam, że nie należy wywierać się na nim presji – stwierdził Białek, który powiedział nam też, że w tym samym czasie co Polacy konsultację szkoleniową będą mieli również Niemcy, dlatego niewykluczone, że młody Kobylański będzie musiał dokonać wyboru.
– Syn przyjedzie na zgrupowanie do Polski, mimo że Niemcy też się nim interesują. Żeby było jasne: ja całym sercem i rozumem jestem za tym, żeby grał dla Polski, lecz decyzja należy do niego. Nie będę na niego wpływał i mącił mu w głowie – zapewniał Andrzej Kobylański w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”, tymczasem jego potomek w czwartek jeszcze nie wiedział, czy i na którym zgrupowaniu się pojawi.
– Póki co nie dostałem powołania na konsultację kadry Niemiec, ale jak na razie nie mogę też zagwarantować, że przylecę do Polski. Mam obawy o to czy klub się na to zgodzi – poinformował Martin w rozmowie z PilkaNozna.pl. – Sezon w Niemczech trwa i jeżeli pracodawcy dadzą mi do zrozumienia, że mnie potrzebują to będę miał problem. Zgrupowanie reprezentacji Polski potrwa prawie dwa tygodnie. Po powrocie nie chciałbym usłyszeć od trenera, że brakuje mi zgrania z drużyną, co mogłoby spowodować, że znacznie zmniejszyłyby się moje szanse na grę nawet na kilka tygodni – tłumaczył gracz Energie Cottbus, który zapytany o to co zrobiłby, gdyby otrzymał powołanie na najbliższą konsultację reprezentacji Niemiec, a klub dałby mu „zielone światło” na wyjazd odpowiedział: – Musiałby się poważnie zastanowić. Na pewno poprosiłbym o radę tatę, by doradził mi co jest dla mnie lepsze i zgrupowanie której kadry mam wybrać.
Martin poprosił ponadto, by nie wyciągać daleko idących wniosków z tego czy i z którego powołania skorzysta. – Bez względu na to co wybiorę nie będzie to moja ostateczna decyzja, dlatego nie należy jej traktować jako rezygnacji z gry dla reprezentacji, której zgrupowanie tym razem opuszczę. Pragnę zapewnić, że gdy już podejmę ostateczną decyzję to na pewno oficjalnie o tym poinformuję – zapewnił Kobylański.
A co zdaniem piłkarza z zaplecza niemieckiej ekstraklasy jest kluczowe w wyborze drużyny narodowej? – Dla każdego zawodnika ważne jest przede wszystkim to by móc grać i to obojętnie czy chodzi o sparing, mecz ligowy, pucharowy czy też występ w reprezentacji. Spore znacznie ma również to jak gracz czuje się w danej kadrze oraz to który naród jest mu bliższy. W moim przypadku proporcja ta rozkłada się 50 na 50, ponieważ w połowie czuje się Niemcem, a w połowie Polakiem. Urodziłem się w Berlinie, tu spędzam całe życie, ale moi rodzice pochodzą z Polski, w tym kraju mieszka zresztą cała moja rodzina, a w domu w Cottbus rozmawiamy po Polsku – odpowiedział młodzieżowy reprezentant Polski i Niemiec, przyznając że wciąż nie podjął decyzji o tym, gdzie będzie grał.
Szymon BARTNICKI PilkaNozna.pl fot. Energie Cottbus
Tabela Ekstraklasy po sobotnich meczach. Widzew wyskoczył ze strefy spadkowej
Sobotnie mecze 21. kolejki PKO BP Ekstraklasa dobiegły końca. Jagiellonia nieznacznie powiększa przewagę nad Wisłą Płock, jednak nie ma zbyt wielkich zmian w notowaniu.