Juskowiak: Kadrowicze nie powinni się tak zachowywać
– Wielu zawodników miało ogromne pretensje do Ludovica Obraniaka za czerwoną kartkę, a przecież powinni wstawić się u sędziego za swoim kolegą. Wszelkie niesnaski należało natomiast wyjaśniać w szatni – zachowanie podopiecznych Waldemara Fornalika ocenił były reprezentant Polski, Andrzej Juskowiak.
– W Podgoricy na pewno można było pokusić się o zwycięstwo. Z przebiegu meczu remis jest jednak niezłym wynikiem, szczególnie że stworzyliśmy mało klarownym sytuacji do zdobycia bramki. Czarnogórcy są bardzo dobrze wyszkoleni techniczne, ale do zaprezentowania pełni umiejętności potrzebują chaosu na boisku i na trybunach. Niepotrzebnie zatem Polacy dali się wciągnąć w utarczki z rywalem. Jestem ciekaw, czy jeżeli z Czarnogórą graliby Anglicy sędzia nie zdecydowałby się na przerwanie zawodów w podobnych okolicznościach. Moim zdaniem należał się nam walkower. Teraz jednak nie me sensu do tego wracać, a należy skupić się na sprawach czysto sportowych – stwierdził Juskowiak w rozmowie z PilkaNozna.pl.
– Czy oprócz końcowego wyniku dostrzega pan jeszcze inne plusy ostatniego występu „biało-czerwonych”? – Na pewno musi cieszyć to, że byliśmy w stanie się podnieść po tym jak straciliśmy gola do szatni. Świadczy to o tym, że w zespole panują wysokie morale i jest chęć do walki. W Czarnogórze piłkarze byli jednak do tej walki zmuszeni przez to jakie warunki postawili rywale. Estończycy takich warunków nie postawili i jak to się skończyło widzieliśmy. Podobnej postawy drużyny przeciwnej należy spodziewać się także we wtorek, lecz na pewno dużo więcej będziemy oczekiwać od Polaków. Najbliższe spotkanie powinno dać odpowiedź na pytanie o jakość naszej formacji ofensywnej. We Wrocławiu to Polacy będą zmuszeni atakować, ponieważ zagrają przed własną publicznością i będą faworytami. W takiej roli paradoksalnie trudniej gra się polskim piłkarzom. Zadania nie ułatwi Mołdawia, która po porażce z Anglią 0:5 na pewno przystąpi do konfrontacji z Polską w bardzo defensywnym ustawieniu.
– Wróćmy jeszcze do spotkania w Podgoricy, w którym mimo asysty przy trafieniu Adriana Mierzejewskiego kolejny bardzo przeciętny występ w kadrze zaliczył Ludovic Obraniak. Na domiar złego bezmyślne zachowanie piłkarza Bordeaux sprawiło, że zespół kończył mecz w osłabieniu. Jak wytłumaczyć to, że zawodnik z powodzeniem grający w Ligue 1, jest cieniem samego siebie w meczach reprezentacji Polski?
– Problem Obraniaka jest złożony. Gdy w klubie grał rzadko albo wcale, w reprezentacji prezentował się przyzwoicie. Obecnie, gdy jest podstawowym zawodnikiem Bordeaux i zbiera dobre noty za występy w klubie, w kadrze wypada blado. Dlaczego? Przyczyn może być kilka. Być może nie odpowiada mu styl tej drużyny i rola jaką powierza mu się na boisku, a może po prostu za dużo od niego wymagamy. Niewykluczone też, że reprezentacja Polski to za wysokie progi dla Obraniaka.
– A może problemem są raczej ograniczone relacje z kolegami z zespołu? Kadrowicze w wywiadach wielokrotnie nie szczędzą słów krytyki pod jego adresem czy to ze względu na to, że słabo zna język polski czy też ze względu na jego boiskowe poczynania… – To prawda, zauważyłem to jeszcze przed mistrzostwami Europy. Obraniak w jednym z wywiadów narzekał na to, że czuje się w kadrze odosobniony, a choćby Robert Lewandowski zarzucał Obraniakowi, że ten nie ma kontaktu z resztą drużyny. Brak chemii między tymi piłkarzami było widać podczas Euro 2012, gdy mający piłkę Obraniak nie podawał do lepiej ustawionego Lewandowskiego, lecz sam decydował wykańczać akcje strzałami. Kolejny przykład nie najlepszych relacji Ludovica z pozostałymi graczami było widać w Podgoricy. Wielu zawodników miało ogromne pretensje do Obraniaka za czerwoną kartkę, a przecież powinni wstawić się u sędziego za swoim kolegą. Wszelkie niesnaski należało natomiast wyjaśniać w szatni. Waldemar Fornalik na pewno wyciągnie konsekwencje.
– Jak ocenia pan początek pracy nowego selekcjonera? – Wydaje mi się, że trener Fornalik obrał dobrą drogę decydując się na powołania piłkarzy, którzy w danym momencie są w dobrej formie. Wierzę że tacy zawodnicy jak Paweł Wszołek czy Marek Saganowski w meczu z Mołdawią dostaną szansę gry w dłuższym wymiarze czasowym. Będzie to sygnał do zmożonej pracy dla piłkarzy rezerwowych, którzy mają podstawy wierzyć, że ich wysiłek nie pójdzie na marne. Do niedawna tak nie było, bo Franciszek Smuda miał żelazną jedenastkę, w których zmian dokonywał najczęściej z konieczności.
– Czy zatem dowodzona już przez Waldemara Fornalika reprezentacja Polski ma szanse na uniknięcie porażki z Anglią w połowie października? – Zauważyłem, że ostatnio zbyt faworyzujemy rywali, tak jakbyśmy już przed meczem szukali usprawiedliwień na niepowodzenia. Nie uważam, żeby Anglicy byli aż tak wielkim faworytem naszej grupy, bo oni też mają swoje problemy. W zespole nie brakuje przecież kontuzji, a wielu zawodników jest dalekich od optymalnej formy. Polacy muszą wreszcie zagrać przełomowe spotkanie. Kto wie, może będzie to mecz z Anglią…
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii: