Przejdź do treści
Jesteśmy faworytem do mistrzostwa

Polska Ekstraklasa

Jesteśmy faworytem do mistrzostwa

Jesienią poprzedniego roku był jednym z kluczowych zawodników Stali Mielec, do której był wypożyczony ze Śląska. WKS postanowił jednak skrócić umowę i ściągnął snajpera do siebie w trakcie zimowej przerwy. Wiosną 27-latek był zaledwie zmiennikiem we wrocławskim zespole, ale mimo to sięgnął po niego Raków. W tym sezonie Fabian Piasecki strzelił cztery gole i zaliczył dwie asysty.



Byliście bardzo rozczarowani po odpadnięciu z eliminacji Ligi Konferencji?
Różnica między nami a Slavią była minimalna – mówi Piasecki. – Rozczarowanie było spore, ponieważ uważam, że nie zasługiwaliśmy, aby odpaść. Wierzę, że wyciągniemy z tego odpowiednie wnioski i to zaprocentuje za rok. Teraz skupiamy się na lidze oraz krajowym pucharze, aby znów ponownie zaatakować Europę.

Co trener mówił po meczu w Pradze?
Nie pamiętam dokładnie, każdy był wściekły, ale trener nam podziękował za walkę, pogratulował występu.

Raków czuje się faworytem do zdobycia tytułu mistrzowskiego 2023?
Nikt nie chce tego głośno powiedzieć, ale myślę, że tak. Wszystko zmierza w dobrym kierunku. Mamy zaległy mecz, strata do lidera jest mała, ale żałujemy wyników z Jagiellonią u siebie i Górnikiem oraz Cracovią na wyjazdach.

Jak się czujesz w Częstochowie?
Wszystko wygląda zupełnie inaczej niż w moich wcześniejszych klubach. Jestem wręcz „zajarany” Rakowem. Organizacja jest na najwyższym poziomie – treningi, analizy, mecze. Tak naprawdę każde zagranie jest analizowane i omawiane. Zajęcia taktyczne są na kosmicznym poziomie. Każdy wie, co ma robić w konkretnej sytuacji, czyli jak się ustawić, gdzie pobiec, jak przesunąć. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z czymś takim. Cały czas chcemy się rozwijać, poprawiać i udoskonalać to, co już funkcjonuje nieźle.

Dużo dostajesz pracy domowej od trenera Marka Papszuna?
Każdy z nas obowiązkowo wypełnia raporty po każdym meczu. Nikt jednak nie robi tego z perspektywy boiska. Oglądamy spotkania w telewizji, już na spokojnie w domach, a później zgodnie z podpunktami wypisujemy swoje spostrzeżenia. Nigdy wcześniej się z tym nie spotkałem, w Częstochowie robię to pierwszy raz w życiu. Pierwsze raporty były szybkie i krótkie. Nie wiedziałem nawet, co powinienem pisać. Z każdą kolejną ankietą schodzi się coraz dłużej, zwracam uwagę na więcej elementów, o których wcześniej nawet nie myślałem. Dzisiaj zajmuje mi to około 30-40 minut. Do tego dochodzą analizy indywidualne pod konkretne pozycje, więc jest to duża dawka wiedzy.

Rozegrałeś właśnie sto meczów na poziomie Ekstraklasy, ale masz już 27 lat. To dobry wynik?
Moja droga była bardzo kręta i wyboista. Po debiucie w Ekstraklasie wylądowałem na rok w drugiej lidze, później była pierwsza, więc trochę czasu to zajęło. Sto meczów to nie jest najgorszy wynik, ale na pewno mogło być ich więcej. Dla mnie jednak najważniejsze jest to, co przede mną, a nie za mną. Przede mną jeszcze kilka lat gry w piłkę, więc ten licznik można cały czas poprawiać.

Pamiętasz swój debiut?
W barwach Górnika Zabrze na Jagiellonii. Debiut miałem przyzwoity, wszedłem na kwadrans, obiłem poprzeczkę… Generalnie wejście do Ekstraklasy było dobre, miałem sytuacje i spokojnie w tych trzech pierwszych meczach mogłem strzelić trzy gole. Brakowało jednak doświadczenia i opanowania w kluczowych momentach. W drugim meczu zaliczyłem asystę przeciwko Lechowi Poznań.

W szatni Górnika spotkałeś kilku zawodników z poważnymi nazwiskami w polskiej piłce.
Poważne nazwiska i silne charaktery. Z niektórymi witaliśmy się na „dzień dobry” i nikt z młodych nie pomyślał, aby powiedzieć komuś ze starszyzny „cześć”. Kilka razy usłyszałem kilka mocniejszych słów pod swoim adresem po jakichś stratach. Trzeba było schować głowę między kolana i zasuwać w odbiorze błyskawicznie.

Po Zabrzu wylądowałeś w drugiej lidze. Jak to się stało?
Spadliśmy z Górnikiem z Ekstraklasy, w pierwszej lidze był potrzebny młodzieżowiec, a mi się akurat skończył wiek. Klub schodził z kosztów, rozwiązał kilka kontraktów i w gronie tych niepotrzebnych zawodników byłem również ja. Byłem w międzyczasie jeszcze na testach w Kluczborku, złapałem kontuzję, kontraktu nie podpisałem. Trzy miesiące nie miałem klubu i w końcu odezwała się Olimpia Zambrów. Szedłem z zamysłem rozegrania jednego dobrego sezonu i poszukania czegoś wyżej. Na szczęście się udało.

Schodząc do drugiej ligi nie bałeś się, że możesz przepaść?
Obawy były, kiedy nie miałem żadnej propozycji z klubu. Wtedy pojawiły się myśli, że mogę nie grać profesjonalnie w piłkę. Przez trzy miesiące siedziałem w domu, miałem duże wsparcie ze strony rodziny, abym nie zrezygnował z profesjonalnego uprawiania futbolu. Kiedy zgłosiła się Olimpia poszedłem z zamysłem jak najszybszego powrotu na wyższy szczebel. Po tym jednym sezonie w Zambrowie pojechałem na obóz dla piłkarzy bez kontraktów. Wtedy zgłosiło się Podbeskidzie, gdzie praktycznie miałem podpisany kontrakt. Wszystko było dogadane, brakowało tylko podpisu prezesa klubu, który był gdzieś na wyjeździe. Czekałem na niego, a w międzyczasie zadzwoniła Miedź, zaproponowała lepsze warunki i kazała przyjeżdżać na podpisanie kontraktu. Musieliśmy wspólnie z agentem odkręcić parafowaną umowę z Podbeskidziem. Udało się i wylądowałem w Miedzi…

…której pomogłeś w awansie do Ekstraklasy, ale na najwyższym poziomie rozgrywkowym te liczby nie były już tak imponujące jak na zapleczu.
Zgadza się. Tego utrzymania nie dało się praktycznie zrobić. Liczby nie były zadowalające, strzeliłem jednego gola, ale byłem wystawiany na skrzydle, czyli nie na mojej nominalnej pozycji. W pierwszej lidze jeszcze jakoś to wyglądało, liczby się zgadzały, ale w Ekstraklasie czegoś zabrakło, aby sobie poradzić. Grałem w dzieciństwie na różnych pozycjach, ale na skrzydle praktycznie w ogóle. Jako dzieciak byłem bramkarzem, nawet nieźle sobie radziłem i można o to spytać Rafała Kurzawę, bo kilka jego strzałów z rzutów karnych wybroniłem. Pozycja bramkarza szybko przestała mnie kręcić, polubiłem strzelanie goli i bieganie po boisku. Później występowałem w środku pola, a w Zambrowie zostałem przestawiony do ataku.

Transfer do Sosnowca nie został odebrany źle w Zabrzu?
W Górniku już wtedy praktycznie nikogo nie znałem. W Zagłębiu miałem znacznie lepsze liczby niż w Miedzi, grałem jako napastnik, ale po sezonie pojawiła się możliwość transferu do Śląska.

Urodziłeś się we Wrocławiu.
To prawda, ale nigdy nie byłem kibicem Śląska. Oglądałem mecze WKS tylko w eliminacjach europejskich pucharów.

Niby zagrałeś 45 meczów w Śląsku, ale minutowo wygląda to już zdecydowanie gorzej, bo masz ich zaledwie około 1500 na koncie.
Czyli mniej więcej 30 minut na mecz. Od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego zagrałem w tylu spotkaniach, że spokojnie policzyłbym na palcach jednej ręki. Nie jest to fajne… Oczywiście, mogę być numerem dwa, ale kiedy mam świadomość, że jest równa rywalizacja i dzięki niej się rozwijasz. Każdy chce mieć poczucie, że ciężką pracą osiągniesz jakieś efekty, a nie tak, że trenujesz i tak naprawdę to nic nie daje, bo tej rywalizacji w ogóle nie ma. Po jakimś czasie nadchodzi taki moment, że masz tego dość.

Miałeś takie wrażenie, że cokolwiek byś zrobił, to i tak będzie grał inny napastnik?
Nie tylko ja, ale wszyscy mieli takie wrażenie, dlatego tak to wyglądało.

Masz żal do Śląska, że twój pobyt wyglądał tak, a nie inaczej?
I tak i nie. Z jednej strony Śląsk wyciągnął mnie z pierwszej ligi, ale nadzieje były większe. Liczyłem, że będę więcej grał. Były dziwne, wręcz chore sytuacje, które odbijały się na mojej formie i podejściu do klubu. Dlatego chciałem zmienić otoczenie i poprosiłem o odejście. Byłem ciągle opcją numer dwa albo trzy odstawianą na boczny tor. Do klubu ściągnął mnie Dariusz Sztylka, a trener Vitezslav Lavicka nie wiedział w ogóle kim jestem.

Jak to?
Przyszedłem przed pierwszym treningiem do gabinetu trenera i dyrektor sportowy przedstawiał mnie szkoleniowcowi. Trener Lavicka powiedział, że mam fajne warunki fizyczne i zobaczymy co z tego wyjdzie. Pomyślałem, że to może jakiś przypadek, przejęzyczył się, ale po czasie uświadomiłem sobie, że on po prostu mnie nie znał. Dzisiaj wiem, że najważniejsze przy zmianie klubu jest podejście trenera. On cię musi chcieć, a nie tylko dyrektor sportowy.

Sam poprosiłeś o wypożyczenie do Stali?
Poprosiłem o zmianę klubu. Zadzwonił trener Adam Majewski, zaproponował współpracę w Stali i powiedział, że widzi we mnie potencjał, aby dać poważniejszą szansę jako numer jeden.

Co pomyślałeś, kiedy Śląsk zdecydował się skrócić wypożyczenie?
Nie miałem nic do gadania. Były oczywiście obawy, że nie będę grał i znowu stracę rundę. Wiem też, że Stal nie zrobiła wszystkiego, aby mnie utrzymać, ale to inna historia. Wróciłem do Śląska z zamysłem walki o skład. Stwierdziłem, że skoro w Mielcu strzelałem gole i zaliczałem asysty, to czemu miałoby się nie udać we Wrocławiu gdybym był numerem jeden. Wyszło jednak inaczej i straciłem pół roku.

We „Wrocławskich Faktach” powiedziałeś w mocnych słowach, że byłeś mocno wkurzony po powrocie do Śląska z wypożyczenia do Mielca.
Uważam, że nie było to do końca w porządku wobec mnie. Zostałem ściągnięty, aby pomóc Śląskowi w walce o utrzymanie, a nie zagrałem wiosną nawet tysiąca minut. Wrócił zawodnik, który nie trenował kilka tygodni, nie wyszedł mu transfer do zagranicznego klubu, a z miejsca wskoczył do pierwszej jedenastki. To było słabe. Chyba każdy piłkarz czułby się źle potraktowany w takiej sytuacji.

Poczułeś satysfakcję, kiedy strzeliłeś gola Śląskowi w barwach Rakowa?
Ucieszyłem się z tego gola, ponieważ pokazałem, że przy odpowiednim zaufaniu potrafię się odwdzięczyć dobrą grą oraz bramkami.

Byłeś zaskoczony w ogóle propozycją z Rakowa?
Oferta z Częstochowy była już zimą. Raków chciał mnie wykupić ze Śląska za tą samą cenę, która była wpisana w umowę ze Stalą. Plan był taki, że Raków mnie bierze, ale od razu wypożycza do Mielca na dogranie rundy wiosennej. Śląsk wstępnie zgodził się na taki układ, że jeśli trafi się inny klub niż Stal, który będzie chciał mnie wykupić za te same pieniądze, to nie będzie robić przeszkód. Kiedy okazało się, że potencjalnym kupcem jest Raków, to zgody na transfer nie było.

Latem ta kwota była większa niż zimą?
Wydaje mi się, że była dużo mniejsza niż pół roku wcześniej. Najważniejsze jest poczucie, że dzisiaj w Rakowie mogę się rozwijać, spełniać i zrobić coś fajnego z zespołem.

PAWEŁ GOŁASZEWSKI

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 9/2026

Nr 9/2026

Polska Ekstraklasa

Czwarty z rzędu występ ligowy Jagiellonii Białystok bez zwycięstwa. Tym razem z porażką

Na inaugurację 24. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Lechia Gdańsk pokonała Jagiellonię Białystok, która od tygodni nie jest w stanie odnieść zwycięstwa w starciu ligowym.

2026.03.06 Gdansk Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/2026 Lechia Gdansk - Jagiellonia Bialystok N/z Jesus Imaz Balleste Afimico Pululu Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2026.03.06 Gdansk
Football Polish PKO BP Ekstraklasa season 2025/2026 
Lechia Gdansk - Jagiellonia Bialystok 
Jesus Imaz Balleste Afimico Pululu 
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Jagiellonia Białystok umocni się na pozycji lidera tabeli? Gra z Lechią Gdańsk [LIVE]

Lechia Gdańsk podejmuje Jagiellonię Białystok w meczu inaugurującym 24. kolejkę PKO Bank Polski Ekstraklasy.

2025.07.26 Gdansk Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/2026 Lechia Gdansk - Lech Poznan N/z Logotyp PKO BP Ekstraklasy Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2025.07.26 Gdansk
Football Polish PKO BP Ekstraklasa season 2025/2026 
Lechia Gdansk - Lech Poznan 
Logotyp PKO BP Ekstraklasy 
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Zawodnik Legii Warszawa powołany do reprezentacji

Wahan Biczachczjan otrzymał powołanie na marcowe zgrupowanie reprezentacji Armenii.

2025.07.10 Warszawa
pilka nozna kwalifikacje Ligi Konferencji sezon 2025/2026
Legia Warszawa - FK Aktobe
N/z Bartosz Kapustka (Legia), Vahan Bichakhchyan (Legia), radosc
Foto Tomasz Jastrzebowski / Foto Olimpik / PressFocus

2025.07.10 Warszawa
Football - UEFA Conference League qyalifying season 2025/2026
Legia Warszawa - FK Aktobe
Bartosz Kapustka (Legia), Vahan Bichakhchyan (Legia), radosc
Credit: Tomasz Jastrzebowski / Foto Olimpik / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Goncalo Feio zapowiedział odejście ważnego zawodnika Radomiaka Radom

Goncalo Feio zapowiedział, że jeden z najważniejszych członków drużyny Radomiaka Radom wkrótce opuści klub.

2026.02.08 Częstochowa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa 2025/2026
Rakow Czestochowa - Radomiak Radom 
N/z 
Goncalo Feio

Foto Grzegorz Misiak  / PressFocus


2026.02.08 Czestochowa
Football Polish PKO Ekstraklasa Season 2025/2026
Rakow Czestochowa - Radomiak Radom 
Goncalo Feio


Credit: Grzegorz Misiak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Dlatego Afimico Pululu nie trafił do Widzewa Łódź. Zawodnik zdradził szczegóły

W trakcie zimowego okna transferowego Widzew Łódź chciał sprowadzić do siebie Afimico Pululu. O tym, dlaczego do tego nie doszło, zawodnik opowiedział w wywiadzie.

2026.03.01 Bialystok
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Jagiellonia Bialystok - Legia Warszawa
N/z Afimico Pululu
Foto Weronika Morciszek / PressFocus

2026.03.01 Bialystok
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Jagiellonia Bialystok - Legia Warszawa
Afimico Pululu
Credit: Weronika Morciszek / PressFocus
Czytaj więcej