Jedziemy na Euro 2016! Wygrana i wielkie święto na Narodowym
Dla reprezentacji Polski zakończyły się eliminacje do Euro 2016. W ostatnim grupowym spotkaniu biało-czerwoni zmierzyli się z Irlandią. Stawka tego pojedynku była ogromna, ale na szczęście podopieczni Adama Nawałki wytrzymali ciśnienie.
Przed dzisiejszym spotkaniem reprezentacja Polski zajmowała pozycję wicelidera, ale miała tyle samo punktów co trzecia Irlandia. To bezpośrednie starcie tych dwóch zespołów na Stadionie Narodowym miało zadecydować o tym, kto awansuje bezpośrednio na europejski czempionat.
Naszej drużynie narodowej wystarczały remisy 0:0 lub 1:1, aby awansować. Wygrana Irlandii lub remis 2:2 i wyższy dawał promocję przyjezdnym, którzy przyjechali do Warszawy podbudowani zwycięstwem nad reprezentacją Irlandii.
Stawka spotkania była ogromna, co od pierwszych minut było widoczne. W poczynianiach piłkarzy obydwu zespołów widać było ogromne zdenerwowanie, co skutkowało dużą ilością niedokładnych zagrań. Pierwszego gola na Stadionie Narodowym obejrzeliśmy w 13. minucie. Z rzutu rożnego Kamil Grosicki dograł piłkę przed pole karne do Grzegorza Krychowiaka, który dobrze przyjął piłkę i oddał precyzyjne uderzenie przy samym słupku irlandzkiej bramki.
Euforia na trybunach niestety nie trwała zbyt długo. Po wznowieniu gry Michał Pazdan zachował się fatalnie i brutalnym faulem powalił jednego z rywali. Arbiter odgwizdał rzut karny, który wykorzystał Jonathan Walters. Łukasz Fabiański był bardzo blisko skutecznej interwencji, ale niestety nie udało się.
Dużo szarpanej gry, sporo fauli i brutalnych zagrań – tak wyglądały kolejne fragmenty pierwszej części gry. Na szczęście pod koniec tej połowy obudził się fenomenalny w ostatnich tygodniach Robert Lewandowski. Po kapitalnym dośrodkowaniu Krzysztofa Mączyńskiego napastnik reprezentacji Polski oddał świetne uderzenie głową. Bramkarz reprezentacji Irlandii nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję i na przerwę schodziliśmy z minimalnym prowadzeniem.
Drugą połowę meczu rozpoczęliśmy bez zmian. Na pierwszą roszadę w składzie Nawałka zdecydował się dopiero w 63. minucie, kiedy na murawie pojawił się Kuba Błaszczykowski. Był to wyraźny sygnał ze strony naszego selekcjonera, że nie zamierza już koncentrować się na obronie korzystnego rezultatu.
Chwilę później dobrą akcję przeprowadziła reprezentacja Polski i Grosicki w korzystnej sytuacji strzelił wprost w bramkarza rywali. To powinien być gol! Kilka minut później kapitalną okazję zmarnował Krychowiak, który oddał słabe uderzenie głową.
Ostatnie minuty to był prawdziwy horror. Reprezentacja Irlandii głównie długimi podaniami w nasze pole karne starała się zagrozić bramce bronionej przez Fabiańskiego. Na szczęście w kluczowych momentach przyjezdnym brakowało precyzji lub dobrymi interwencjami popisywał się bramkarz biało-czerwonych. W doliczonym czasie gry z boiska za drugą żółtą kartkę wyrzucony został John O’Shea.
Ostatecznie wygraliśmy 2:1 i jedziemy na Euro 2016!