W Hiszpanii skończył się pierwszy od wielu lat sezon, po którym nie da się obwieścić, że zafiniszowała najlepsza liga świata, a jej bohaterów trzeba w związku z tym obwołać superherosami. Od kilku tygodni jasne jest, że znów dominują Anglicy. Co nie oznacza, że rozgrywki Primera Division jakoś znacząco obniżyły poziom, a ich gwiazdy już nie zasługują na omówienie. Drugie miejsce w Europie to jak… w La Liga drugie miejsce za plecami Barcelony.
LESZEK ORŁOWSKI
Przedstawimy aż pięć rozmaitych jedenastek. Dwie z typu „all star” – A i B, następnie składającą się z najlepszych debiutantów, kolejną grupującą największe rozczarowania i wreszcie drużynę godnych uznania weteranów w wieku pochrystusowym, czyli graczy urodzonych w 1985 roku i wcześniej – bo akurat wyjątkowo wielu wiarusów spisywało się znakomicie. Obracając medal na drugą stronę, można zresztą potraktować to jako dowód, że Primera Division jednak obniżyła loty. Największe jej gwiazdy, z Leo Messim na czele, przekroczyły trzydziestkę i może to właśnie jest główną przyczyną utraty przez La Liga światowego prymatu.
(…)
Obrońcy. Brakowało w minionym sezonie La Liga zdecydowanie wyróżniającego się prawego obrońcy. Najlepszym był, szczerze mówiąc, niepozorny Ruben Pena z Eibar, biegający wzdłuż linii bocznej jak automat. Jednak to nie jest poziom jedenastki gwiazd, w tej umieszczamy, przesuwając ze środka obrony, piranię z Getafe, czyli Dakonama Djene, zawodnika, którego nie da się okiwać, odepchnąć, przeskoczyć, można tylko liczyć na jego błąd. W środku defensywy wyróżniało się sporo zawodników. Prymat Gerarda Pique nie budzi wątpliwości; był w sezonie 2018-19 najlepszy nie tylko w Hiszpanii, ale, wespół z Virgilem van Dijkiem, także w Europie. Świetny sezon zaliczył też Inigo Martinez. Stoper Athletiku po okresie, kiedy wszyscy się nim zachwycali, jeszcze gdy występował w Sociedad, popadł w swego rodzaju niełaskę, a tymczasem wyeliminował z gry nonszalancję i okazało się, że jednak znakomicie zastąpił Aymerica Laporte’a. W defensywie Atletico jeszcze pod obecność Diego Godina szefem stał się Jose Gimenez; rozegrał tylko nieco ponad połowę możliwych meczów z powodu kontuzji, ale gdy grał, był niemiłosierny dla przeciwników. Może odejście doświadczonego kolegi dobrze mu zrobi? Obok niego w zespole B gwiazd Mario Hermoso, który przypomina Inigo Martineza sprzed kilku lat. Też dysponuje znakomitą techniką i świetnie wyprowadza piłkę, ale za to popełnia proste błędy. Oby wyeliminował je zanim minie na niego moda, a nie gdy to już się stanie, jak u Inigo.
Na lewej obronie najlepszy w przekroju całego sezonu był bez wątpienia Jordi Alba (jedyny koszmarny występ przydarzył mu się w Lidze Mistrzów, na Anfield), ale wiosną na jego poziomie grał Jose Luis Gaya. Zawodnik Valencii, perfekcyjny i w obronie, i w ataku, na kilka lat jakby zatrzymał się w rozwoju, ale teraz chyba w końcu ostro ruszył z miejsca.
Pomocnicy. Gdzie się podziały asy z Realu i Barcelony? Ano grały poniżej możliwości, nawet Ivan Rakitić i Sergio Busquets, do których większych zastrzeżeń mieć nie można, ale też rzadko dawali powody do zachwytu. W tej sytuacji do najlepszej jedenastki sezonu nominujemy Daniego Parejo, który zaliczył dziewięć asyst oraz strzelił sześć goli, jak również Rodriego, który tracił piłkę od święta, o wiele rzadziej niż Busquets, a i w ofensywie dawał zespołowi więcej. Marc Roca był jeszcze bardziej kreatywny – kiedy łapał na kilka tygodni formę, ręce same składały się do oklasków podczas meczów Espanyolu. Sergio Canales po boisku nie tyle biegał, co pływał, mięciutko, niczym ryba, prześlizgując się z piłką między rywalami. Powrócił do reprezentacji Hiszpanii – i słusznie, bo nie ma dziś w tym kraju zawodnika bardziej przypominającego Andresa Iniestę.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (21/2019) TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Wojciech Szczęsny odrzucił ofertę jednego z czołowych zespołów La Liga
Wojciech Szczęsny odrzucił dwuletnią propozycję od jednego z czołowych zespołów La Liga, który oferował mu rolę pierwszego bramkarza, ponieważ jest szczęśliwy w Barcelonie – informuje Mundo Deportivo.