W poniedziałek Polska zmierzy się na wyjeździe z Maltą w kwalifikacjach do mistrzostw świata. Głos, przed nadchodzącym spotkaniem, zabrał Jan Urban.
– Oczywiście, że będą zmiany w składzie. Wynikają one z różnych względów. Czasami z powodu żółtych kartek, innym razem z powodu kontuzji, jeszcze innym razem ktoś puka do reprezentacji i czeka na szansę, i chcemy mu ją dać w jakimś momencie. Stabilizacja nie oznacza tylko 11 czy 13 zawodników. Moim zdaniem, to grupa 20 piłkarzy, którzy są na ławce, plus trzech bramkarzy. Staramy się obracać w takim gronie. Stąd też takie sytuacje, w których brakuje nam filara w obronie, Janka Bednarka, a wchodzi ktoś inny i potrafi go dobrze zastąpić. Robi się grupa zawodników, która wie, że jeśli ktoś z drużyny wypadnie, to jest zastępstwo i pewna gwarancja tego, że poziom drużyny nie ucierpi – mówił Jan Urban na niedzielnej konferencji prasowej.
– Wydaje mi się, że najważniejszą pracą,jaką mieliśmy do zrobienia, było określenie szerokiej kadry, a później selekcja zawodników na wrześniowe zgrupowanie. Moim zdaniem, tam cały sztab wykonał dobrą pracę, ponieważ w późniejszym w okresie było widać, że zmian nie było zbyt dużo, a jeśli one były, to z reguły kontuzje, kartki. Oczywiście, że pojawił się jakiś zawodnik, którego chcieliśmy sprawdzić,ale ważne było to, by dobrze przeprowadzić pierwszą selekcję – opowiadał.
– W reprezentacji trudno o nagłą rewolucję, zmiany nie wiadomo ilu zawodników, bo nie ma meczów o nic. Rozegraliśmy kilka spotkań – jedno było towarzyskie, a z reguły jest gra o coś. W większości trzeba pracować nad tym, by drużyna się rozumiała i by była odpowiednia płynność w grze. Do tego potrzebna jest stabilizacja. Jeśli jej nie ma, to praktycznie w każdym meczu wygląda to inaczej – dodał selekcjoner reprezentacji Polski.
– Trudno powiedzieć, gdzie jest sufit. Cieszę się, że – moim zdaniem – zespół się rozwija i wyglądało to coraz lepiej z meczu na mecz – w każdym razie wyglądało to dobrze – wyjaśniał Urban.