Przejdź do treści
Jak wojny, rewolucje i epidemie uderzały w futbol

Ligi w Europie Świat

Jak wojny, rewolucje i epidemie uderzały w futbol

Z pandemią, taką jak obecnie, współczesny świat się jeszcze nie mierzył. A skoro świat, to również i sport. Dziś bezradny w starciu z chorobą, w końcu z tego wyjdzie zwycięsko – tak jak zawsze. Czy jednak niezmieniony? Epidemie, światowe konflikty zbrojne czy nieludzkie ustroje polityczne mocno wpływały na dzieje futbolu.

ZBIGNIEW MROZIŃSKI, ZBIGNIEW MUCHA


Wiemy już sporo, choć nie wszystko. Nie będzie w tym roku Euro, nie będzie Copa America, pytanie czy w ogóle będzie jeszcze w tym sezonie ligowa piłka. To rzecz absolutnie bez precedensu. Jak dotąd nawet żywioły natury – tsunami, wulkany albo i trzęsienia ziemi, jak to w 1985 roku, które w Meksyku uśmierciło ponad 10 tysięcy ludzi, a mimo to nie przekreśliło zaplanowanego na następny rok fantastycznego mundialu – nie były w stanie poważnie zaszkodzić futbolowi. Piłka toczyła się nadal. Co najwyżej w innym miejscu, czasem w innym tempie. 

Drużyna Żywych trupów

Tak właśnie stało się kilka lat temu, gdy w Afryce Zachodniej śmiertelne żniwo zbierał wirus Ebola. Zaraza pojawiła się na początku 2014 roku i w ciągu dwóch lat uśmierciła ponad 11 tysięcy osób – przede wszystkim w Gwinei, Sierra Leone i Liberii. Przez dwa lata stadion w Monrowii, stolicy tego ostatniego kraju, pełnił funkcję szpitala polowego, a rozgrywki ligowe w Sierra Leone wznowiono dopiero w… zeszłym roku. Wirus Eboli nie miał takiego zasięgu jak SARS-CoV-2, ale jego śmiertelność wyniosła około 70 procent. 

Z powodu śmiertelnie groźnej gorączki krwotocznej już w listopadzie 2014 roku Maroko poinformowało, że bojąc się epidemii, nie zorganizuje przypadającego na przełom stycznia i lutego Pucharu Narodów Afryki 2015. Wywołało to dość nieoczekiwanie brak zrozumienia, a wręcz jawne niezadowolenie we władzach CAF – Afrykańskiej Konfederacji Futbolu. Bezduszność urzędników (argumenty, że od 1957 roku turniej nigdy nie był przesuwany ani odwoływany były oczywistą propagandą, gdy tak naprawdę chodziło o względy finansowe) spowodowała, że mimo apeli wielu państw imprezy nie przesunięto w czasie, a jedynie zmieniono gospodarza, rolę tę powierzając Gwinei Równikowej, gdy wcześniej odmówiło kilka innych krajów z Egiptem i RPA na czele. Marokańczyków zaś „za karę” wykluczono z udziału w PNA, sankcje rozszerzając na dwie kolejne edycje oraz ukarano „przykładnie” finansowo, z tym że wyrok został ostatecznie uchylony po odwołaniu do Sportowego Sądu Arbitrażowego w Lozannie. 

Grających w kwalifikacjach piłkarzy Sierra Leone obrażano, nazywano „żywymi trupami”, rywale nie podawali im rąk, a na spotkanie na Seszelach w ogóle ich nie wpuszczono ze strachu przed możliwością przenoszenia wirusa, godząc się na porażkę walkowerem. Do turnieju mistrzowskiego zakwalifikowała się reprezentacja Gwinei, która miała wyjątkowo ciężko. To w tym kraju narodziła się epidemia, podróżując więc na wyjazdowe mecze eliminacyjne, reprezentanci byli eskortowani przez wojsko i izolowani. Ich kibice nie byli zaś nigdzie wpuszczani. Drużynę powszechnie nazywano Ebola Team. Widzowie podczas turnieju mogli wchodzić na stadiony tylko po badaniu wykluczającym obecność wirusa. Oczywiście afrykańska epidemia wywołała również panikę w klubach europejskich zatrudniających piłkarzy z Czarnego Lądu. Niejednego wracającego do klubu czekała konieczność odbycia kwarantanny. 

Włoska cholera

Z czymś tak powszechnie paraliżującym jak obecny koronawirus ani Afryka, ani świat futbolu nigdy się nie mierzył. Choroby i epidemie dokuczały mu w takim samym stopniu jak generalnie całej ludzkości, choć konsekwencji podobnych do tych, jak w obecnie rozbudowanym i skomercjalizowanym sporcie, nie wywoływały. Niemniej już zrodzona w skutek działań na frontach I wojny światowej grypa zwana hiszpanką dała się we znaki sportowcom. Natomiast współczesny futbol zetknął się z epidemią w 1973 roku. W Neapolu i okolicach pojawiła się wówczas, pierwszy raz od dziesięcioleci, cholera. To akurat nie przypadek – Neapol nie należy do najczystszych i najbardziej zadbanych miast świata. Śmieci, odpady, gryzonie, insekty – to wszystko sprzyjało zawsze rozwojowi bakterii i występowaniu takich chorób jak żółtaczka zakaźna czy tyfus. No i cholera.

Na początku lat 70. jej pojawienie wywołało panikę. W Neapolu i na jego obrzeżach śmierć poniosło ponad 200 osób. Dzięki masowym szczepieniom w ciągu kilku miesięcy udało się pokonać epidemię, ale władze piłkarskie we Włoszech mocno zastanawiały się nad odwołaniem ligowych rozgrywek. Ostatecznie sezon rozegrano (Serie A wystartowała 7 października, co nie było dużym opóźnieniem biorąc pod uwagę włoskie standardy – rok wcześniej liga ruszyła zaledwie dwa tygodnie wcześniej), choć przez długi czas na południu Włoch mecze odbywały się bez udziału publiczności. We wrześniu 1973 roku na towarzyski mecz z Ceseną poleciała Stal Mielec. Mimo że nie grano na południu Italii, polskie władze wprowadziły kwarantannę dla wszystkich wracających z Italii – czytamy na portalu nowiny24.pl. Cytat z książki „Biało-niebieska” wydanej na jubileusz 80-lecia klubu: „Gdy samolot z naszą ekipą wylądował na Okęciu, od razu zajęli się nim inspektorzy sanitarni i milicja. Zamiast do Mielca pojechali więc do izolatki, którą utworzono z jednego z warszawskich akademików… Staraniem mieleckich działaczy przewieziono zespół z Warszawy do Potoku pod Krosnem, na co zgodę musiał wyrazić inspektor sanitarny z Rzeszowa”. W drodze na Podkarpacie, gdzie piłkarze Stali mieli spędzić w izolacji około tygodnia, autokar eskortowała milicja. Dwa ligowe mecze Stali zostały przełożone, a do pucharowej rywalizacji z Crveną Zvezdą w Pucharze Mistrzów mielczanie przygotowali się, trenując w krzakach, w parku dookoła dworku, w którym byli zamknięci. Pucharowy dwumecz przegrali.

Plagi Breslau

Przygody wracających z zatrutej Italii mielczan nie były pierwszym przypadkiem, kiedy polska drużyna klubowa musiała się poddać kwarantannie. Jesienią 1970 roku Górnik Zabrze w II rundzie PZP trafił na Goeztepe Izmir. Przed pierwszym meczem zaplanowanym na 21 października sanepid poinformował, że cała ekipa musi zostać zaszczepiona przeciw cholerze panującej w Turcji. Epidemia w tym okresie zataczała coraz szersze kręgi i zamknięto granice z Turcją. Mimo tych niedogodności Górnik wygrał 1:0 po golu Włodzimierza Lubańskiego, ale potem czekało piłkarzy sporo niespodzianek i to już podczas międzylądowania w Sofii. Cytat z książki „Od Realu do Ajaxu”: „Obsługa sofijskiego portu lotniczego zakomunikowała, że obowiązuje absolutny zakaz opuszczania samolotu. Pod nadzorem specjalnej komisji sanitarno-medycznej uzupełniono paliwo i po krótkim postoju samolot odleciał do kraju”. Po wylądowaniu w Pyrzowicach piłkarzy odesłano do szpitala w Lublińcu, gdzie odbyli kilkudniową kwarantannę. Cała sytuacja nie wpłynęła jednak na formę zabrzan, w rewanżu wygrali 3:0.

Ale i powojenna Polska też nie była wolna od epidemii. Na początku lat 60. pojawiła się zaraza, która mogła zagrozić dużej imprezie sportowej. W 1963 roku Wrocław gościł najlepszych europejskich koszykarzy, turniej zorganizowano od 4 do 13 października, a zaledwie dwa tygodnie przed inauguracją ogłoszono zakończenie stanu epidemii ospy w tym mieście. Trwał on od 17 lipca, ale choroba zaczęła się rozprzestrzeniać już w trzeciej dekadzie maja. Zachorowało 99 osób, 7 z nich zmarło, z tym że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zakładała, że epidemia potrwa dwa lata i umrze 200 osób spośród dwóch tysięcy zarażonych. Kilka lat później nakręcano film fabularny pod tytułem „Zaraza”, a gwoli przypomnienia nasza reprezentacja została wtedy wicemistrzem Europy.

Włosi beneficjentami 

Wspomniana I wojna światowa, jak i jeszcze dłuższa oraz równie krwawa kolejna, znacząco wpłynęły na futbolowe losy jednostek i całych krajów. Niemniej, nawet wówczas gdy nad Europą latały bombowce, a miliony ginęły w okopach i wskutek hitlerowskiego oraz sowieckiego ludobójstwa, futbol – choć w stopniu ograniczonym – funkcjonował. Rozgrywki w niektórych krajach europejskich trwały przez całą I wojnę i podczas kolejnej światowej hekatomby. Polacy po rozegraniu dwóch trzecich spotkań w sezonie musieli przerwać rozgrywki w 1939 roku (podobnie zresztą jak nad Wisłą nie udało się dokończyć gier o mistrzostwo Polski w 1920, pierwszych po odzyskaniu niepodległości), ale już Niemcy walczyli o mistrzostwo III Rzeszy aż do 1944 roku, a gdzieniegdzie w Europie piłka nie zatrzymała się ani na chwilę.

Jeszcze nim czołgi wyjechały na pola, a z nieba spadły tony bomb, samo dojście do władzy narodowych socjalistów i umocnienie się rządów nazistów mocno odbiło się na świecie piłki nożnej. Czy bowiem Włosi zdobyliby tytuł mistrzów świata w 1934 roku, gdyby nie rządzący Italią Benito Mussolini? Nie pomógł nawet fenomenalny bramkarz Ricardo Zamora, skopani i sponiewierani Hiszpanie nie mieli szans w powtórzonym meczu, mając przeciw sobie faszystowski reżim i stronniczego sędziego. Czechosłowacja również „nie miała prawa” wygrać meczu finałowego. Italia zdobyła mistrzostwo świata po raz pierwszy, cztery lata później wygrała drugi raz. Czy jednak obroniłaby tytuł, gdyby musiała stawić czoła austriackiemu Wunderteamowi? Czy jej silna obrona nie pękłaby w starciu z Matthiasem Sindelarem – najlepszym austriackim piłkarzem XX wieku? Nie musiała tego sprawdzać. Wiosną 1938 roku III Rzesza przy udziale około 200 tysięcy wojskowych dokonała wchłonięcia terytorium Austrii. Po anschlussie austriacki Wunderteam, który gromił wszystkich w Europie, przestał istnieć, a najlepsi (ale nie najlepszy!) piłkarze zostali wcieleni do reprezentacji III Rzeszy, która i tak zawiodła na francuskim mundialu w 1938 roku. Rok później umarł Sindelar – niby uległ zaczadzeniu, lecz plotkowano, że mogła to być zemsta hitlerowców za odmowę występów w barwach Trzeciej Rzeszy…

Piłka zgnieciona gąsienicami

Kiedy już doszło do wojny, w większości europejskich krajów futbol schował się do podziemia, choć nie wszędzie. Trzecia Rzesza radziła sobie na sportowej niwie znakomicie – w lipcu 1940 zadebiutował w reprezentacji Fritz Walter. Grał, ponieważ był ulubieńcem Seppa Herbergera, więc ten wysyłał mu regularnie powołania oznaczające zbawienne przepustki z frontu, wszakże późniejsza legenda piłki nożnej w RFN walczyła z karabinem w ręku we Francji, Rumunii i na Sardynii. Pod koniec wojny Walter trafił do sowieckiej niewoli i był już w drodze na Syberię. Przypadek sprawił, że w trakcie transportu rozpoznał go węgierski policjant i skreślił z listy więźniów. Dziesięć lat później Walter wraz z kamratami „zakończył życie” węgierskiej Złotej Jedenastki w finale MŚ.

W wyniku działań wojennych na całym globie przepadły dwa mundiale – w 1942 i 1946 roku, Puchar Rimeta był przechowywany pod pewnym włoskim łóżkiem, w tabelach wszech czasów wielu lig krajowych powstała kilkuletnia wyrwa, dawne potęgi musiały na nowo odbudowywać świetność, a więcej do powiedzenia miały drużyny południowoamerykańskie. Piłkarze ginęli w okopach, będąca w powijakach telewizja cofnęła się, ponieważ inżynierowie znaleźli zatrudnienie w przemyśle zbrojeniowym. Nie odbyły się również igrzyska olimpijskie, które w 1940 roku miało zorganizować Tokio. Nawiasem mówiąc, nie wiadomo, czy koronawirus nie storpeduje tegorocznych igrzysk (24.7-9.8), które również mają (miały?) odbyć się w stolicy Japonii.

Gdy w kotle wrze

Najkrwawszym konfliktem zbrojnym w Europie po 1945 roku była wojna na Bałkanach, związana z procesem rozpadu SFRJ, czyli Jugosławii. I miała ona nader istotny wpływ na losy futbolu. W kwietniu 1992 wojska jugosłowiańskie prowadząc działania wojenne w Bośni, przekroczyły granicę. W czerwcu zaczynały się mistrzostwa Europy, na które Plavi w niezłym stylu się zakwalifikowali, lecz decyzją ONZ zostali wyrzuceni z imprezy. Reprezentacja była uznawana za jednego z faworytów zbliżających się mistrzostw Europy. Wprawdzie w bałkańskim kraju atmosfera była napięta i część republik już się odłączyła od centrali w Belgradzie, ale Plavi wciąż byli mocną drużyną. Tak pisaliśmy o tym 2,5 roku temu w „PN” w tekście o setce wydarzeń mających wpływ na losy futbolu na świecie: „Zaproszenie zgodnie z regulaminem wysłano do pokonanych w eliminacjach Duńczyków. Ich trener Richard Moeller Nielsen właśnie zaczynał remont kuchni, piłkarze leżeli na plażach w kurortach na całym świecie. Rozdzwoniły się telefony, w świat poszły telegramy. Słynny duński dynamit został uzbrojony bez żadnych przygotowań, dopuszczony do turnieju 10 dni przed inauguracją. Niespełna miesiąc później pokonał Niemców w finale ME”. I jeszcze jeden cytat z tego samego tekstu obrazujący jak ogromne piętno na układzie sił w piłkarskiej Europie wywarła wojna w kotle bałkańskim: „Wyobraźcie sobie skład: Oblak, Begović, Stojković, Subasić, Vrsaljko, Kolasinac, Savić, Ivanović, Corluka, Kolarov, Kovacić, Modrić, Matić, Perisić, Rakitić, Tadić, Mandżukić, Ljajić, Mitrović, Jovetić, Vucinić, Pjanić, Dżeko. 23 nazwiska, wprost na mundial do Rosji. To byłoby możliwe, gdyby nie rozpadła się reprezentacja Jugosławii. Jej bali się wszyscy na świecie, dziś podobną, ale mniejszą, rolę spełnia tylko Chorwacja. Reszta z bałkańskiego kotła się nie liczy”.

Przypomnijmy, że po sankcjach ONZ także drużyny klubowe z Jugosławii nie mogły uczestniczyć w europejskich pucharach, a przecież zaledwie rok wcześniej Crvena Zvezda Belgrad triumfowała w Pucharze Mistrzów. Zakaz trwał kilka lat i Jugosławię ominęły eliminacje World Cup ’94 i Euro ’96. Co ciekawe, choć zmieniła się geografia i pojawiły się nowe reprezentacje, rozgrywki ligowe na Bałkanach trwały praktycznie przez cały czas. Nawet w Serbii, w której – gdy rodzimą ligę opuszczały kluby z nowo utworzonych państw bałkańskich – dobierano własne drużyny z niższych lig. Zresztą, to już z historii najnowszej, działania wojenne wywołane aneksją Krymu przez Rosję również nie zastopowały futbolu w tym regionie, a jedynie opóźniły start ligi ukraińskiej.

Terror musi przegrać

Wobec chorób i wojen znacznie mniejsze znaczenie destabilizujące futbol ma terroryzm wywołany obecnie najczęściej religijnym fanatyzmem, choć jeszcze niedawno wydawało się, że będzie najpoważniejszą „chorobą” XXI wieku. Bomby, które wybuchły w Paryżu oraz eksplozja przy autokarze Borussii Dortmund, wzmogły atmosferę strachu, niemal każdą imprezę sportową zamieniając w przygotowania do małej wojny. Szczęśliwie – nic więcej. Przedsmak terroru jaki znamy dzisiaj nastąpił podczas igrzysk olimpijskich w 1972 roku. Impreza trwała już od kilkunastu dni, gdy 5 września nad ranem do wioski olimpijskiej wkroczyli uzbrojeni terroryści z palestyńskiej organizacji „Czarny Wrzesień”. Zaatakowali budynki, w których mieszkała ekipa sportowców z Izraela. Wzięto 11 zakładników – sportowców i trenerów, a porywacze pochodzący z obozów uchodźców w Jordanii, Libii i Syrii zażądali uwolnienia 200 Palestyńczyków przebywających w więzieniach. Akcja odbicia zakładników, którą przeprowadziła policja RFN, nie powiodła się – wszyscy porwani ponieśli śmierć, zginął też jeden z policjantów. Wydawało się, że igrzyska zostaną przerwane, a piłkarze reprezentacji Polski, tego dnia rozgrywający niezwykle ważny mecz ze Związkiem Radzieckim, byli dwukrotnie zawracani do szatni, zanim rozpoczęto zawody. Sytuację opanowano, impreza zakończyła się pięć dni później zgodnie z planem, ale atmosfera sportowego święta uleciała bezpowrotnie. 

Igrzysk, które odbyły się w amerykańskiej Atlancie nie przerwano mimo wybuchu bomby, do jakiego doszło 27 lipca 1996 roku w tamtejszym Parku Olimpijskim. Dwie osoby zginęły, a 100 zostało rannych. Bomby miały również wywrócić ład, także sportowy, w Europie. 13 listopada 2015 roku świat piłkarski został przestraszony próbą zamachu na Stade de France. Tego dnia odbywał się w Saint-Denis towarzyski mecz piłkarski Francja – Niemcy. Wokół stadionu doszło do detonacji ładunków wybuchowych. Do pierwszych już w trakcie pierwszej połowy meczu. Zostali o tym poinformowani selekcjonerzy obu reprezentacji, ale nie zapadła decyzja o przerwaniu zawodów i niczego nieświadomi kibice pozostali na trybunach. Z loży honorowej ewakuowano prezydenta Francji Francoisa Hollande’a i niemieckiego ministra spraw zagranicznych Franka-Waltera Steinmeiera. Ponieważ stadion miał być za kilka miesięcy główną areną Euro 2016, obawiano się, że to zdarzenie może mieć wpływ na organizację turnieju. Do niczego takiego nie doszło, zaraz po tym zdarzeniu kilka spotkań piłkarskich wprawdzie odwołano, ale turniej o mistrzostwo Europy odbył się we Francji bez przeszkód. 

Gdy wicher dmie 

Wielu ekspertów zastanawia się w jaki sposób na dzieje futbolu wpłynie natężenie ruchów separatystycznych – choćby ten, o którym jest najgłośniej, czyli próba oderwania się Katalonii od Hiszpanii. Zmiany ustrojów politycznych, ruchy niepodległościowe, krwawe i aksamitne rewolucje zawsze destabilizowały utrwalony latami piłkarski ład. O ile wojna była tornadem, tajfunem, siłą niszczącą wszystko, tak mniej i bardziej pokojowe rewolucje społeczne – porządnym wichrem.

Kiedy w 1958 roku rozgrywano pierwsze mistrzostwa Europy (pod nazwą Liga Narodów Europy, z finałem dwa lata później), na ich przebiegu mocno zaważyła polityka. Los sprawił, że w ćwierćfinale trafiły na siebie zespoły z dwóch skrajnych obozów, Hiszpanii rządzonej przez faszystowskiego dyktatora Francisco Franco i Związku Radzieckiego, gdzie władzę sprawowali komuniści, którym przewodził w owym czasie Nikita Chruszczow. Franco zabronił swoim piłkarzom lecieć do Moskwy, która w czasie wojny domowej w Hiszpanii w latach 30. XX wieku popierała jego przeciwników, co w konsekwencji oznaczało walkower dla zespołu ZSRR. Potem nie zgodził się na wpuszczenie sbornej na rewanż do Madrytu, i w ten sposób zespół z Alfredo di Stefano i Luisem Suarezem skończył przygodę na tym etapie turnieju. 

31 sierpnia 1968 roku Komitet do spraw Nagłych UEFA na specjalnym posiedzeniu postanowił zmienić wyniki losowania Pucharu Mistrzów i Pucharu Zdobywców Pucharów. Była to konsekwencja inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Dokonano więc zmiany rezultatów losowania, postanowiono, że zespoły z tak zwanych krajów socjalistycznych będą w I rundzie rywalizowały ze sobą. Efekt był taki, że niektóre z tych drużyn (w tym polskie) zbojkotowały europejskie puchary i się z nich wycofały. Co ciekawe akurat drużyny z CSRS pozostały i na przykład Slovan Bratysława zdobył w sezonie 1968-69 Puchar Zdobywców Pucharów. 

Rozpad imperium sowieckiego pozbawił piłkę rosyjską siły, natomiast powstałe niepodległe kraje, wcześniej republiki Kraju Rad, w pojedynkę nie stanowią potęgi i nawet duża terytorialnie oraz silna w piłkarskie tradycje Ukraina nie może zbliżyć się do sukcesów, jakie odnosili jej piłkarze pod banderą ZSRR. Co ciekawe, tak zwana rosyjska transformacja ustrojowa wykreowała prywatne fortuny, a oligarchowie zarabiający głównie na surowcach, postanowili zarabiać albo przynajmniej zaznać sławy, dzięki futbolowi. Swoje majątki, właściwie ich nieznaczny procent, panowie Abramowicz, Usmanow, Achmetow, Rybołowlew et consortes zainwestowali w wielki, przeważnie angielski futbol. Na siłę rosyjskiej piłki to się nie przełożyło.

Identycznie – jeśli chodzi o podział kraju, a nie przyrost nowobogackich – rzecz się ma z Czechami. Sensacyjne wicemistrzostwo Europy 1996 to odosobniony przypadek potwierdzający właściwie regułę, że Czesi i Słowacy osobno to tylko wspomnienie siły piłki czechosłowackiej – mistrzów Europy, dwukrotnych brązowych medalistów Starego Kontynentu i dwukrotnych wicemistrzów świata. Po upadku komunizmu właściwie stosunkowo najmniej ucierpiały reprezentacje Rumunii, Bułgarii, także Polski. Kluby ze Wschodu, pomijając zabawki rosyjskich i ukraińskich milionerów, przestały się liczyć w poważnej konkurencji (na co oczywiście przemożny wpływ ma niesprawiedliwy system obecnych rozgrywek pucharowych, przede wszystkim Ligi Mistrzów, pogłębiający przepaść między biednymi a bogatymi), a przecież bywało, że Steaua Bukareszt zdobywała Puchar Mistrzów, a Dynamo Kijów (2 razy), 1. FC Magdeburg, Dinamo Tbilisi, Slovan Bratysława triumfowały w PZP.

Reżim nie wybacza

O ile rozpad bloku wschodniego i zmiana ustroju w quasi-niepodległych państwach przeważnie mocno nadszarpnął klasą tamtejszych drużyn futbolowych, tak rozbicie Muru Berlińskiego i zjednoczenie Niemiec miało być milowym krokiem do tego, by Niemcy zapanowali niepodzielnie w świecie futbolu, zwłaszcza że w 1990 roku, jeszcze bez wsparcia wschodnich pobratymców wywalczyli mistrzostwo świata. 

Mur runął rok wcześniej, jesienią roku 1990 nastąpiło połączenie dwóch sąsiadów. Mieli nie mieć sobie równych, tymczasem na triumf na Starym Kontynencie czekali 6 lat (fakt, że wydatnie pomógł im w tym enerdowiec z Drezna – Matthias Sammer), na kolejne mistrzostwo świata niemal ćwierć wieku. Niemcy zaraz po zjednoczeniu powiększyli do 20 zespołów Bundesligę, zapraszając do niej dwie najlepsze drużyny ze wschodu kraju. Nigdy jednak kluby z byłej NRD nie odegrały znaczącej roli w nowym układzie. Dziś szansę ma na to Lipsk, natomiast w dawnych, socjalistycznych czasach tenże Lipsk (jeszcze jako Lokomotive), Magdeburg, Jena czy Dynamo Berlin sprawiali niespodzianki w europejskich pucharach.

Komunizm pomagał (mniejsza w jaki sposób) budować silny sport, tudzież futbol, niejednokrotnie jednak go niszczył. Przede wszystkim niszcząc wybitne jednostki. Wojna resortowych klubów moskiewskich zrujnowała karierę Eduarda Strielcowa. Siódmego piłkarza Europy w plebiscycie „France Football” za rok 1957 oskarżono o gwałt (prokuratorem w procesie-farsie okazał się być Roman Rudienko – sędzia w słynnym procesie 16 bohaterów polskiego podziemia…), skazano na 12 lat łagru, a wypuszczono po siedmiu. W ten sposób przetrącono kręgosłup złotemu chłopakowi, mistrzowi olimpijskiemu, który miał klasą być równy Pelemu. 

A jak żywot skończyła węgierska Złota Jedenastka? Zespół uznawany za być może najlepszy w dziejach piłki kopanej przegrał finał MŚ ’54, ale mógł wygrać jeszcze wszystko. Po porażce w Bernie podburzony zapewne przez propagandzistów tłum domagał się kar dla piłkarzy. Bramkarza Grosicsa oskarżono o zdradę i szpiegostwo. Komunistyczne Węgry przestały szanować piłkarskich Bogów. Gdy w 1956 roku wybuchła w Budapeszcie rewolucja krwawo (tysiącami ofiar) stłumiona przez radzieckie czołgi, ludzie zaczęli ewakuować się z kraju. Wśród nich także piłkarze – uciekali lub nie wracali z wojaży zagranicznych. Kocsis, Puskas, Czibor, którzy osiedlili się za Pirenejami, nigdy już nie zagrali w węgierskiej koszulce. Najlepszy z nich – Puskas, od 1961 roku bronił barw Hiszpanii.

Junta gra w piłkę

Chyba nic tak dobrze nie obrazuje wpływu rewolucji społecznych lub wojskowych przewrotów stanu na futbol niż południowoamerykańska rzeczywistość. 

24 marca 1976 roku reprezentacja Argentyny przebywała w Polsce, ponieważ rozgrywała mecz towarzyski z biało-czerwonymi. Natomiast w Buenos Aires doszło tego dnia do wojskowego zamachu stanu, w wyniku którego władzę przejęła junta dowodzona przez generała Jorge Rafaela Videla. Potem w Argentynie zaczęły się masowe aresztowania, ludzie ginęli w dziwnych okolicznościach, ale cały czas trwały przygotowania do mundialu, który miał się tam odbyć w 1978 roku. Turniej miał uwiarygodnić rządy wojskowych, którzy nie wyobrażali sobie innego rozstrzygnięcia niż tytuł mistrzowski dla zespołu gospodarzy prowadzonego przez Cesara Luisa Menottiego. W drugiej fazie grupowej wszystko było podporządkowane temu, żeby gospodarze wyszli z pierwszej pozycji dającej im awans do wielkiego finału. W ostatniej serii meczów nie grali o tej samej porze co mające też szanse na to reprezentacje Polski i Brazylii, lecz kilka godzin później, gdy już wiedzieli o zwycięstwie Canarinhos i zdawali sobie sprawę, że muszą pokonać Peru odpowiednią różnicą goli. W tym meczu Argentyna musiała wygrać przynajmniej 4:0, wygrała 6:0. Spekulowano, że ceną za zwycięstwo gospodarzy miały być miliony dolarów kredytów dla Peru… Przed meczem finałowym włoski sędzia wiele zrobił, żeby zdekoncentrować Holendrów, kwestionując opatrunek na ręce Rene van de Kerkhofa. Argentyna została zatem mistrzem świata, a już zupełnie inną sprawą była znakomita forma Mario Kempesa, który grał tak, że przebiłby każdy mur. Inna rzecz, że Holendrzy pozbawieni byli lidera. Johan Cruyff zrezygnował z udziału w mundialu. Powodów jego decyzji było zapewne kilka, ale jednym z nich miał być sprzeciw Boskiego wobec procederu łamania praw człowieka w Argentynie, za co grożono mu podobno śmiercią. Czy z nim Holandia byłaby w końcu mistrzem świata? Czy pokonałaby argentyńską generalicję? 

Gorsza nie zamierzała być junta urugwajska. Też pragnęła sukcesu sportowego, ponieważ o ostatnim złocie Urusów świat powoli zapominał. Zatem na przełomie 1980 i 1981 roku rząd Urugwaju zorganizował u siebie Mundialito, czyli turniej z udziałem wszystkich dotychczasowych mistrzów świata (Anglię zastąpiła Holandia). Celeste – owszem – zajęli pierwsze miejsce, ale po latach nawet w Urugwaju nikt się nie chwali tym sukcesem, który miał uwiarygodnić wojskową dyktaturę.

Wojna światopoglądów miała wpływ na obsadę stawki finalistów MŚ ’74. W barażu o mundial zmierzyły się ze sobą reprezentacje Sowietów i Chile. To miała być wojna na śmierć i życie. Komunistyczny reżim kontra przywódca południowoamerykańskiego kraju, zajadły antykomunista Augusto Pinochet, który dopiero co doszedł do władzy, wyrywając Chile krwawym przewrotem z obozu socjalistów. W Moskwie padł remis mimo że gospodarze walczyli jak w wojnie ojczyźnianej. Na rewanż nie pojechali, przegrali rywalizację walkowerem. A nie pojechali, ponieważ Pinochet na miejsce rewanżu wyznaczył Estadio Nacional w Santiago. Stadion, na którym rozstrzeliwano komunistów, wrogów generała. Cały obiekt jeszcze kilka tygodni przed meczem pełnił funkcję więzienia lub wręcz obozu koncentracyjnego, w szatniach przesłuchiwano wrogów ideowych. Pinochet chciał więc upokorzyć podwójnie Sowietów, każąc im grać w takim miejscu. Mimo że rywal się nie stawił, mecz… rozegrano. Kibice siedzieli na trybunach, piłkarze śpiewali hymn, sędzia gwizdnął, poszła akcja Chilijczyków, którym nikt nie przeszkadzał. Padł gol. Mecz zakończono.

11 marca 2020 roku, po godzinie 23, holenderski sędzia gwizdnął ostatni raz w meczu Liverpool – Atletico Madryt, nie zdając sobie sprawy, że być może kończy definitywnie w tym sezonie rozgrywki Ligi Mistrzów. Europa praktycznie oswobodzona od bomb i reżimów mierzy się teraz z wrogiem, z którym nie da się negocjować. 


TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 12/2020)


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 12/2026

Nr 12/2026

Ligi w Europie Świat

Szwedzi osłabieni w barażach? Zawodnik zachorował

Reprezentacja Szwecji może przystąpić do baraży o awans na mistrzostwa świata poważnie osłabiona. Jeden z zawodników zmaga się z chorobą.

head coach Graham Potter (Sweden) singing the national anthem ahead of the FIFA World Cup Qualifiers game on November 18th 2025 between Sweden and Slovenia at Strawberry Arena in Solna, Sweden (Photo by Peter Sonander/Sports Press Photo/Sipa USA)
2025.11.18 Solna
pilka nozna , eliminacje , kwalifikacje do mistrzostw swiata 2026
Szwecja - Slowenia
Foto SPP/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Pietuszewski się nie zatrzymuje! Kapitalna asysta Polaka [WIDEO]

Oskar Pietuszewski z asystą w meczu jego FC Porto z Bragą. Polak popisał się świetnym dograniem do Williama Gomesa, a chwilę wcześniej kapitalną długie podanie zaliczył Jakub Kiwior.

Pietuszewski się nie zatrzymuje! Kapitalna asysta Polaka [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Patryk Klimala błysnął za granicą. Potwierdził dobrą formę

Patryk Klimala zdobył kolejne bramki dla FC Seoul. Ostatnio prezentuje dobrą formę.

2020.10.13 Gdynia
Pilka Nozna Mecz Eliminacyjny U-21 Polska - Bulgaria
N/z Patryk Klimala
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2020.10.13 Gdynia
Football European Under-21 Championship 2021 Qualifying Round Poland - Bulgaria
Patryk Klimala
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Miłosz Trojak: Najbardziej tęsknił będę za koreańskim jedzeniem [WYWIAD]

Po trzydziestce pierwszy raz wyjechał pograć poza krajem. Opuścił Koronę Kielce, ruszając na drugi koniec świata do Korei. Tamtejsza kultura zrobiła na nim duże wrażenie, sportowo też zaliczył awans: może pochwalić się występami na Klubowych Mistrzostwach Świata i w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.

TQL Stadium Milosz Trojak of Ulsan, during the match between Borussia Dortmund and Ulsan, for the 3rd round of group F of the FIFA Club World Cup 2025, at the TQL Stadium this Wednesday 25. 30761 (Heuler Andrey / SPP) (Photo by Heuler Andrey / SPP/Sipa USA)
2025.06.25 Cincinnati 
pilka nozna klubowe mistrzostwa swiata FIFA
Borussia Dortmund - Ulsan HD
Foto SPP/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Świat

Wielkie powroty do reprezentacji Anglii. Thomas Tuchel ogłosił powołania

Thomas Tuchel powołał kadrę na marcowe zgrupowanie reprezentacji Anglii. Doszło do wielkich powrotów.

Harry Maguire of England during the International Friendly match England vs Brazil at Wembley Stadium, London, United Kingdom, 23rd March 2024

(Photo by Gareth Evans/News Images) in London, United Kingdom on 3/23/2024. (Photo by Gareth Evans/News Images/Sipa USA)
2024.03.23 London
pilka nozna mecz towarzyski
Anglia - Brazylia
Foto Gareth Evans/News Images/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej