Jagiellonia z pierwszym w historii mistrzostwem Polski! Podopieczni Adriana Siemieńca pewnie pokonali 3:0 zdegradowaną Wartę Poznań i sięgnęli po tytuł najlepszej drużyny w kraju w sezonie 2023/24.
Przed ostatnią kolejką liderująca Jagiellonia była zależna tylko i wyłącznie od siebie. Chociaż drugi w tabeli Śląsk miał identyczny dorobek (60 punktów – przyp. red.), to lepszy bilans meczów bezpośrednich sprawiał, że białostoczanie do pełni szczęścia nie musieli liczyć na potknięcie wrocławian, a zwycięstwo nad walczącą o utrzymanie Wartą dawało im historyczny, bo pierwszy w 104-letniej historii klubu z Podlasia, tytuł piłkarskiego mistrza Polski.
I tak też się stało. Podopieczni Adriana Siemieńca nie pozostawili na murawie żadnych wątpliwości i udowodnili, że są obecnie najlepszą drużyną w kraju. Kwestię mistrzostwa Jaga rozstrzygnęła w niespełna pół godziny. W 5. minucie wynik otworzył Nene, w 11. podwyższył Taras Romańczuk, a trzeciego gola zdobył Jesus Imaz.
Warta nie miała nic do powiedzenia. Jakby tego było mało, był to ostatni mecz Zielonych na poziomie Ekstraklasy. W równolegle rozgrywanym spotkaniu Korona pokonała 2:1 Lecha Poznań i rzutem na taśmę opuściła strefę spadkową kosztem właśnie poznaniaków, którzy tym samym spadli do I ligi.
Jagiellonia w przyszłym sezonie zagra w I rundzie eliminacji Ligi Mistrzów.
Konstantinos Sotiriou doznał groźnie wyglądającej kontuzji podczas spotkania między Radomiakiem a Koroną Kielce. O szczegółach na pomeczowej konferencji prasowej opowiedział trener Jacek Zieliński.
Marek Papszun prowadził Legię Warszawa w trzech meczach, ale żadnego Wojskowi nie potrafili wygrać. Doświadczony szkoleniowiec zastanawia się nad tym stanem rzeczy.
Legia Warszawa nie wygrała już 12 meczu z rzędu, czym pobiła negatywny rekord z 1966 r. Po remisie z GKS Katowice, kibice Wojskowych znów dali pokazać swojemu niezadowoleniu, co nie spodobało się niektórym graczom stołecznego klubu.
13-ego w piątek, ani GKS, ani Legia nie potrafiły w Katowicach przechylić szali na swoją stronę. Bliżsi tego byli jednak gospodarze i to oni mogą bardziej pluć sobie w brodę.