Jaga potwierdza mistrzowskie aspiracje. Kolejne zwycięstwo
Naprawdę dobry mecz obejrzeli fani zgromadzeni w sobotni wieczór na obiekcie przy Słonecznej w Białymstoku. Jagiellonia zanotowała drugie zwycięstwo na wiosnę, rozbijając Motor Lublin w drugich 45 minutach.
Od pierwszej minuty dużo działo się w sobotę w Białymstoku. Jak to zwykle bywa, Jagiellonia częściej utrzymywała się przy futbolówce i narzuciła swoje warunki, ale Motor był konkretny, wyprowadzając szybkie ataki.
OBA ZESPOŁY GRAŁY W PIŁKĘ
Już w 2. minucie Fabio Ronaldo obił obramowanie bramki strzeżonej przez Sławomira Abramowicza po rykoszecie od Andy’ego Pelmarda. Pięć minut później czujność golkipera Jagi sprawdził Ivo Rodrigues.
Następnie do głosu doszła ekipa Adriana Siemieńca. Matias Nahuel Leiva zagrał do Tarasa Romanczuka, który obsłużył Jesusa Imaza. Hiszpański gwiazdor białostoczan postanowił uderzać zewnętrzną częścią stopy, co nie okazało się najlepszą decyzją i akcja spaliła na panewce.
W 14. minucie gospodarze dopięli swego. Bartłomiej Wdowik dośrodkował na głowę Imaza, a uderzenie ofensywnego pomocnika wypluł Ivan Brkić. W szesnastce najlepiej odnalazł się Afimico Pululu, zdobywając swoją dziewiątą bramkę w tym sezonie.
Afimico Pululu daje Jagiellonii prowadzenie w meczu z Motorem! 👊
Około 20. minuty mieliśmy dłuższą przerwę w grze z powodu odpalenia przez fanów Jagiellonii środków pirotechnicznych. Po wznowieniu gry przewaga „Dumy Podlasia” zarysowywała się coraz wyraźniej, a bardzo dobrą okazję miał m.in. Imaz.
PIĘKNA GŁÓWKA NDIAYE’A
Po dwóch kwadransach przyjezdni zdołali ukąsić Jagę. Świetne dośrodkowanie Rodriguesa na trafienie zamienił Mbaye Jacques Ndiaye, wyrównując stan rywalizacji.
W końcówce pierwszej połowy oba zespoły wykreowały sobie dogodne okazje. Najpierw Brkicia postraszyli Wdowik i Alejandro Pozo, a chwilę później bliski skompletowania dubletu był Ndiaye. Do przerwy na tablicy wyników widniał remis i był to rezultat jak najbardziej sprawiedliwy.
MOTOR ROZBITY PO PRZERWIE
W drugą połowę nieco lepiej weszła drużyna Mateusza Stolarskiego. Uderzenia na bramkę Abramowicza oddawali Bartosz Wolski oraz Karol Czubak. Mało widoczny był w tym spotkaniu były napastnik Arki Gdynia.
Jagiellonia rozkręciła się po około kwadransie. Najpierw Imaz nie trafił z około metra, dobijając uderzenie Romanczuka po interwencji Brkicia. Chwilę później piłkę z linii bramkowej po strzale Sameda Bazdara wybił Sergi Samper.
W 72. minucie Jagiellonia wyszła na prowadzenie. Fenomenalnym zwodem popisał się Imaz, który podał w w stronę Pululu. Napastnik przedłużył zagranie do Bazdara, a ten pokonał Brkicia. Jagiellonia wrzuciła kolejny bieg. Po chwili Bartosz Mazurek stanął oko w oko z bramkarzem gości, lecz przegrał ten pojedynek.
To, czego nie potrafił zrobić Mazurek, dokonał w 76. minucie Imaz. Hiszpan w sytuacji sam na sam podcinką pokonał golkipera Motoru. Trybuny skandowały nazwisko swojego ulubieńca, który poprowadził białostoczan do drugiego zwycięstwa na wiosnę.
𝐉𝐀𝐆𝐀 𝐎𝐍 𝐅𝐈𝐑𝐄! 🔥🔥 Gospodarze wrzucili wyższy bieg w drugiej połowie i prowadzą już 3:1 po golach Baždara i Imaza! 💪
W doliczonym czasie gry wynik spotkania na 4:1 ustalił Romanczuk. Z rzutu wolnego zacentrował Guilherme Montoia, a jego dośrodkowanie przeciął głową 34-letni pomocnik, zaskakując Brkicia, który nie zdążył w porę interweniować.
Jagiellonia na początku rundy potwierdza mistrzowskie aspiracje, imponując proaktywną grą i rozmachem w ofensywie. Podopieczni Adriana Siemieńca jawią się aktualnie jako jeden z głównych faworytów w walce o tytuł. Co więcej, w takiej formie zapewne spróbują sprawić psikusa Fiorentinie w fazie pucharowej Ligi Konferencji Europy. (FT)