Czeska Ekstraklasa na dobre wróciła do gry. Cztery wtorkowe mecze jednak nie zachwyciły.W trzech pierwszych meczach padł zaledwie jeden gol. Slovacko bezbramkowo zremisowało z Sigmą Ołomuniec, zaś FK Pribram z Banikiem Ostrawa. W obu spotkaniach sytuacji było jak na lekarstwo.
Jedyny gol padł w Jabloncu. Miejscowa drużyna wygrała 1:0 z Fastavem Zlin. Szczęśliwym strzelcem okazał się Libor Holik. Podopieczni Petra Rady przez niemal całą drugą połowę musieli sobie radzić w osłabieniu, bowiem czerwoną kartkę na początku drugiej połowy obejrzał Dominik Plechaty. Fastav – dowodzony przez znanego z polskich ławek Bohumila Panika – nie wykorzystał gry w przewadze.
W hitowo zapowiadającym się spotkaniu Mlady Boleslav ze Slavią Praga również padł jeden gol. Petr Sevcik trafił na wagę trzech punktów dla stołecznej drużyny. Slavia umocniła się na prowadzeniu w tabeli.
Największy plus wtorkowych meczów w Czechach? Powrót pierwszych kibiców na stadiony. To cieszy nawet bardziej niż powrót piłkarzy na boiska.
⏲️ KONEC | Máme za sebou vítězný restart ligového ročníku! Z jasné převahy po celou dobu zápasu vzešla jediná branka Petra Ševčíka, která zajistila, že si do Prahy vezeme důležité 3⃣ body! ???? #bolslapic.twitter.com/jvTcWLBU9e
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.