Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że Mauro Icardi zostanie piłkarzem Juventusu. „La Gazzetta dello Sport” donosi, że argentyński snajper jest już po słowie ze Starą Damą i do finalizacji transferu potrzeba już tylko konsensusu między zainteresowanymi klubami.
Mauro Icardi ma zamienić Mediolan na Turyn (fot. Reuters)
Przypomnijmy, że Icardi od dłuższego czasu znajduje się na cenzurowanym w Interze Mediolan. Podczas ubiegłego sezonu odebrana została mu opaska kapitańska, a nowy trener dał mu jasno do zrozumienia, że nie widzi dla niego miejsca w swoich planach na przyszłość. To z kolei oznaczało, ze Argentyńczyk musiał sobie szukać nowego pracodawcy.
Przez dłuższy czas Icardi był łączony z Napoli, jednak jego transfer wykluczył Aurelio de Laurentiis, prezydent klubu, który zdradził podczas jednego z wywiadów, że Azzurich nie potrzebują takiego piłkarza.
W takiej sytuacji Argentyńczyk musiał rozejrzeć się za innymi opcjami i zdaniem „La Gazzetty dello Sport”, jego wybór padł właśnie na Turyn. Juventus przygotował dla niego pięcioletni kontrakt z gwarancją zarobków na poziomie ośmiu milionów euro rocznie, a także koszulkę z numerem 9, która do tej pory należało do Gonzalo Higuaina.
W całej sprawie jest jednak mały haczyk. Mistrzowie Włoch chcieliby nieco opóźnić sfinalizowanie transferu, ponieważ najpierw chcą sprzedać lub wypożyczyć takich graczy jak Mario Mandzukić i wspomniany Higuain. Dopiero po tym odchudzeniu kadry, Mauro Icardi będzie mógł przenieść się na Allianz Stadium.
Kwota odstępnego? Lokalne źródła donoszą o 60 milionach euro. Zarobione pieniądze Inter ma za kolei przeznaczyć na zakup Romelu Lukaku z Manchesteru United.
Juventus reaguje na kontuzję Grabary. Szykuje się powrót do Turynu
Po kontuzji Kamila Grabary, Juventus FC na gwałt potrzebuje klasowego dublera dla Guglielmo Vicario. Włoskie media donoszą, że turyńczycy mają już na oku potencjalnego następcę Polaka.
Włoskie media podzielone w ocenie Zielińskiego po hicie. Nie brakuje krytycznych głosów
Włoskie media oceniły występ Polaka w hitowym starciu z Romą. Największe zarzuty kieruje się wobec defensywnych poczynań Polaka. W ofensywie też nie błyszczał.