Polonia Bytom może mówić o wielkim pechu. „Królowa Śląska” przez niemal cały mecz z Zawiszą Bydgoszcz prowadziła 1:0, by dać sobie wydrzeć zwycięstwo w ostatniej doliczonej minucie spotkania.
Spotkanie w Bytomiu miało ogromny ciężar gatunkowy, tak dla Polonii, jak i dla bydgoskiego Zawiszy. Gospodarze w przypadku odniesienia zwycięstwa przedłużali swoje szanse na utrzymanie w lidze, natomiast goście mogli przybliżyć się do awansu do Ekstraklasy.
Mecz był bardzo wyrównany, a piłkarze obu zespołów stworzyli sobie wiele okazji do zdobycia gola. Piłka wpadła jednak do siatki tylko raz. W 16. minucie Hermes obsłużył precyzyjnym podaniem Przemysława Trytkę, a ten wpadł w pole karne rywali i uderzeniem w długi róg pokonał Andrzeja Witana.
Kiedy wydawało się, że trzy „oczka” zostaną w Bytomiu, goście zadali decydujący cios. Niefrasobliwość gospodarzy wykorzystał Paweł Oleksy, który na kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem sędziego wpakował piłkę do siatki. Szok i niedowierzanie towarzyszyło kibicom Polonii, którzy opuszczali stadion.
Kilka dni temu usłyszeliśmy plotkę, że Łódzki Klub Sportowy może rozgrywać wiosenne mecze poza Aleją Unii. Jak się okazało, takowych planów jednak nie ma.