Już w niedzielę
odbędzie się spotkanie, które elektryzuje całą Holandię. Tym
razem trudno je nazwać meczem na szczycie – mistrzowie kraju
plasują się w środku tabeli, a Feyenoord po dwóch
kompromitujących porażkach jest przedostatni. „Klasyk” to
jednak nie tylko punkty, ale też gra o honor i prestiż, dlatego po
obu ekipach można tradycyjnie oczekiwać wyjątkowej mobilizacji.
Blaski i cienie
historii
– Pamiętam, że w młodości jako zawodnik Ajaksu czekałem na ten mecz tygodniami. Już w grupach młodzieżowych była wielka presja na zwycięstwo. I do dziś widać takie same podejście, rywalizacja posuwa się bardzo daleko – powiedział jakiś czas temu trener gospodarzy, Frank de Boer, gdy dziennikarz zapytał go, jak wspomina swoje mecze przeciw odwiecznym konkurentom.
Pierwszy pojedynek drużyn
z największych miast Holandii odbył się w roku 1921. Wynik –
remis 2:2. Od tamtej pory minęło już prawie sto lat, w ciągu
których renoma „derbów kraju” wciąż rosła. PSV Eindhoven do
dziś nie może się doprosić o podobny szacunek, bo mecze z
„Boeren” traktowane są przez kibiców w kategoriach czysto
sportowych. Starcie Ajaksu i Feyenoordu to coś więcej –
rywalizacja kulturowa. Potomkowie portowych robotników chcą
udowodnić artystom ze stolicy, kto lepiej potrafi kopać piłkę.
Niechęć między klubami przybierała czasem katastrofalne rozmiary,
jak w roku 1997, kiedy chuligani starli się na polach Beverwijk w
pobliżu Amsterdamu. Bójki zakończyły się śmiercią powiązanego
z Ajaksem Carlo Picornie. Władze Holandii wydały wtedy wojnę
stadionowemu bandyctwu.
Tradycja „Klasyku” to
jednak nie tylko ciemne, ale również złote karty historii piłki
nożnej. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, gdy oba
zespoły – w szczególności Ajax – zdominowały europejskie
rozgrywki, ich losy śledził z zapartym tchem cały świat. Złota
era Ajaksu miała wtedy twarz Johana Cruyffa. Warto przypomnieć, iż
słynny zawodnik był bohaterem skandalu transferowego, ponieważ w
1983 roku zamienił Amsterdam Arena na De Kuip! Gwiazdor
reprezentacji „Oranje“ zdecydował się na tak dramatyczny krok,
aby zemścić się na władzach byłego klubu, które nie chciały
zaproponować mu nowego kontraktu. Rewanż się udał – w 1984
Feyenoord sięgnął po tytuł mistrzowski, po drodze pokonując
„Godenzonen” 4:1. To był jeden z najbardziej zaciętych sezonów
w dziejach Eredivisie.
Na papierze – AjaxWprawdzie liczby nie grają, ale zawsze mogą pomóc zbudować psychologiczną przewagę. W dotychczasowej historii „Klasyku” to drużyna ze stolicy częściej wygrywała. To ona zdobyła również mistrzostwo w ostatnim sezonie, a w bezpośrednim pojedynku rozgrywanym w styczniu 2013 nie dała szans rywalom, strzelając trzy gole i nie tracąc żadnego. Dodatkowo Feyenoord jest w dołku – dostał prawdziwe baty od Twente (4:1), a wcześniej przegrał z ekipą Zwolle, gdzie dobrze radzi sobie Mateusz Klich. Z drugiej strony, Ajax też nie rozwinął jeszcze skrzydeł. Tydzień temu podopieczni de Boera nie dali rady AZ Alkmaar.
Jest bardzo mało prawdopodobne, że w niedzielnym spotkaniu nie obejrzymy żadnych trafień. Ostatni raz obie drużyny zremisowały bezbramkowo w 1978 roku. Gospodarze będą liczyć na dobrą formę Bojana Krkicia oraz Duńczyków Eriksena i Fischera, których mogliśmy niedawno oglądać na PGE Arenie w Gdańsku. Z kolei przyjezdni dopełnili już wszelkich formalności, aby do gry gotowy był wypożyczony z Anderlechtu Samuel Armenteros.
Mecz rozpocznie się w niedzielę o godzinie 12:30. Transmisję przeprowadzi Polsat Sport Extra.
Sebastian Szymański w zimowym oknie transferowym zamienił Fenerbahce na Rennes. Teraz okazuje się, że ofensywny pomocnik po zaledwie pół roku może wrócić nad Bosfor.
Świetny dzień Polaków w 2. Bundeslidze! Dwóch piłkarzy z golem
Kapitalne popołudnie na zapleczu niemieckiej ekstraklasy przeżywają Dariusz Stalmach oraz Maik Nawrocki. Obaj zawodnicy wpisali się na liście strzelców w swoich spotkaniach po znakomitym uderzeniu głową.
Polak wygrywa z rewelacją Ligi Mistrzów i zalicza świetny występ. „Zamierzam wykorzystać swoją szansę”
Albert Posiadała zimą wrócił do Molde z wypożyczenia do Samsunsporu. W ostatnich tygodniach wszedł do bramki niebiesko-białych – od tego momentu zespół Martina Falka nie przegrywa. A ostatnio pokonał rewelację tego sezonu Ligi Mistrzów, Bodo/Glimt.
OFICJALNIE! Porto definitywnie wykupiło Kiwiora! Wysoka klauzula odejścia
Jakub Kiwior jest już pełnoprawnym zawodnikiem FC Porto. Portugalski klub zdecydował się na wykupienie go z Arsenalu FC. Poznaliśmy wszystkie szczegóły transakcji.