Hity i kity zimowych wojaży reprezentacji. Czy takie mecze mają sens?
Już w najbliższy piątek reprezentacja Polski rozegra swój ostatni mecz w tym roku. Podopieczni Waldemara Fornalika zmierzą się w tureckim Kundu z Macedonią i tu pojawia się nasze pytanie. Czy tego typu spotkania mają jakikolwiek sens? Czy granie poza oficjalnymi terminami FIFA i UEFA, w krajowym składzie i to pod szyldem pierwszej reprezentacji jest komukolwiek potrzebne?
Historia zimowych wojaży zaplecza polskiej kadry jest dość długa, jednak jej główne natężenie przypada na kadencje takich selekcjonerów jak Leo Beenhakker i Franciszek Smuda oraz okres rządów prezesa Grzegorza Laty. Reprezentacja gościła m.in. na tajlandzkim Pucharze Króla, czy też rozgrywała mecze z rywalami, którzy wystawiali do boju swoje drugie lub nawet trzecie garnitury.
Oczywiście, u nas w kraju tłumaczono rozgrywanie takich spotkań koniecznością przeglądu wojsk, sprawdzeniem zawodników, którzy do tej pory nie mieli zbyt wielu okazji do gry z orzełkiem na piersi oraz prowadzeniem zakrojonej na szeroką skalę selekcji. No ico? Czy podczas takich meczów Smuda z Beenhakkerem znaleźli choćby jedną nową gwiazdę polskiego futbolu? Czy testowanie na potęgę dziesiątek piłkarzy nie były swego rodzaju zdeprecjonowaniem znaczenia polskiej kadry? Czy nie straciła ona tym samym na prestiżu i znaczeniu? No i w końcu, czy od tego typu eksperymentów nie mamy innych reprezentacji, które mogłoby pełnić rolę poligonów doświadczalnych i wypychać tych najlepszych i najbardziej wyróżniających się do dorosłej reprezentacji, jako gotowy do użycia „produkt”? Wszystko wydaje się jasne, ale tradycja zimowych meczów była i jest kontynuowana, o czym najlepiej świadczy piątkowe starcie z Macedonią.
Dokonaliśmy małego reaserchu i sprawdziliśmy, kto zagrał w wyżej wymienionych spotkaniach i komu one dały najwięcej. Ilu było tych zawodników, którzy na dłużej zakotwiczyli w orbicie zainteresowania selekcjonerów, a ilu zostało „reprezentantami Polski” tylko na chwilę. Jak widać, w ciągu tych kilku ostatnich lat zaszczytu gry w drużynie narodowej dostąpiło kilkudziesięciu zawodników z polskiej ekstraklasy. Dla jednych przygoda z najważniejszym zespołem w kraju kończyła się na jednym, góra dwóch meczach, ale kilku zostało w niej na dłużej.
Na plus…
Do grona tych, którzy skorzystali z zimowych zgrupowań i dzięki nim zyskali doświadczenie, które w połączeniu z ich umiejętnościami (!) pozwoliło im zostać etatowymi reprezentantami, zaliczają się na pewno Jakub Wawrzyniak, Grzegorz Wojtkowiak, Paweł Brożek, Tomasz Jodłowiec, Szymon Pawłowski, Sławomir Peszko czy też Robert Lewandowski. Warto dodać, że także w takich meczach swoje szanse dostawali młodzi Ariel Borysiuk czy Grzegorz Krychowiak, którzy będą stanowić o sile kadry przez kilkanaście następnych lat. Podczas najbliższego spotkania z Macedonią okazję do sprawdzenia się warunkach bojowych u Fornalika dostaną m.in. młodzi gniewni warszawskiej Legii, czyli Dominik Furman, Jakub Kosecki i Daniel Łukasik. Swoje minuty otrzymają także Arkadiusz Milik, Łukasz Skorupski czy Paweł Wszołek i to właśnie dla takich graczy, zimowe występy mają sens i będą procentować.
… ina minus
Niestety, zdarzały się także powołania dla samych powołań. Kimś trzeba było grać w tych wszystkich dziwacznych spotkaniach, więc zaproszenia do reprezentacji dostawali zawodnicy, którzy na nie nie zasługiwali i w normalnych okolicznościach o grze z orzełkiem na piersi mogliby jedynie pomarzyć. Długo by wymieniać, ale pierwsze z brzegu nazwiska, które rzucają się w oczy, to: Mariusz Pawełek, Piotr Polczak, Maciej Sadlok, Hubert Wołąkiewicz, Paweł Magdoń czy chociażby późny Tomasz Zahorski. Dzisiaj do tego grona dołącza Bartosz Rymaniak z Zagłębia Lubin i chociaż po owocach jego pracy go ocenimy, to dłuższej przygody z reprezentacją mu nie wróżymy.
No więc jak to w końcu jest z tymi spotkaniami? Potrzebne czy nie? Poważne kraje nie rozgrywają tego typu meczów, ale w poważnych krajach o tej porze roku rozgrywki ligowe trwają w najlepsze i nikt nie myśli o zabieraniu zawodników na jakieś kilkudniowe zgrupowania. Raz, że większości po prostu by się nie chciało, a dwa, że pożytku z tego zbyt wiele nie ma. U nas jednak liga zapadła już w zimowy sen i kilku chłopaków będzie mogło po prostu nieco później rozpocząć ferie, rozgrywając jeszcze jeden mecz. Szkoda, że musi się to odbywać pod biało-czerwonym szyldem najważniejszej drużyny kraju.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii: