VfL Wolfsburg stawił się w Madrycie z zaliczką w postaci dwóch bramek z pierwszego meczu z Realem. Czy to wystarczy na wywalczenie awansu do półfinału Ligi Mistrzów? Trudno prognozować, jednak zdaniem Dietera Heckinga, trenera Wilków, faworytem rywalizacji nadal jest drużyna ze stolicy Hiszpanii.
Czy kibice Wilków będą mieć wieczorem powody do zadowolenia? (foto: Ł.Skwiot)
Wolfsburg czeka na Estadio Santiago Bernebeu bardzo trudna przeprawa. Można się bowiem spodziewać, że Królewscy rzucą się na rywala od pierwszej minuty i będą chcieli jak najszybciej odrobić straty z pierwszego spotkania. – Real ciągle jest faworytem do awansu. My z kolei chcemy doprowadzić do stanu, w którym faworyt przegrywa – powiedział wspomniany Hecking.
– Wiemy, że możemy awansować, ale żeby tak się stało, potrzebujemy dwóch cudownych dni. Jeden już przeżyliśmy przed tygodniem, teraz potrzebujemy drugiego – kontynuował.
Trener Wilków zdaje sobie sprawę z potęgi rywala i tego jakim on dysponuje potencjałem. – Wystarczy rzut oka na kadrę Realu i od razu wiemy, że mamy do czynienia z jedną z najlepszych drużyn świata. Wiemy, że wszystkiego nie uda nam się kontrolować. Wiemy, że będziemy popełniać błędy, ale postaramy się robić ich jak najmniej – zakończył.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.