O tym, że Dawid Nowak szykuje się do odlotu z Bełchatowa, „na mieście” słychać od dawna. Ciężko jednak w tym momencie stwierdzić, gdzie napastnik może zakotwiczyć na kolejne lata swojej kariery.
Sobotni Fakt słusznie zauważa, że jedna z najpoważniejszych opcji transferowych dla Nowaka została „odstrzelona” przez działaczy gdańskiej Lechii. Opcję sprowadzenia napastnika z Bełchatowa lansował mocno w Gdańsku Rafał Ulatowski. Trener został jednak zwolniony, więc i możliwość przeprowadzki nad morze raczej upadła. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, Lechia wstrzymała negocjacje ze wszystkimi piłkarzami, z którymi prowadziła dotychczas rozmowy. Priorytetem dla klubu z PGE Areny jest obecnie znalezienie trenera (na pewno nie będzie nim Jan Urban, który właśnie wyleciał na wakacje w Hiszpanii, odmówił także Jurij Szatałow, który nie ma ochoty znów bawić się w strażaka na zupełnie obcym dla siebie terenie). Do dyskusji o Nowaku nikt w Gdańsku nie ma więc zwyczajnie głowy.
Problem w tym jednak, że niewiele klubów jest w stanie zapłacić za podatnego na kontuzje piłkarza żądanej przez GKS kwoty. Jeszcze w momencie, gdy Nowak znajdował się w znakomitej formie i miał możliwość odejścia do najmocniejszych zespołów ligi, działacze „wołali” za niego około 300 tysięcy euro. W tym momencie napastnik ma problemy ze skutecznością, a jego szefostwo nie chce wiele zejść z ceny. Który klub w Polsce skusiłby się na taką okazję? Ciężko przypuszczać, że czołówka zdecyduje się na niepewnego Nowaka kosztem młodych i perspektywicznych Świerczoka, Jankowskiego czy nawet Piecha.
Działaczy z Bełchatowa czeka więc twardy orzech do zgryzienia. Albo bowiem zdecydują się sprzedać Nowaka „po promocji”, albo zastanowią się co zrobić, żeby napastnik wrócił do odpowiedniej dyspozycji i zaczął strzelać dla GKS.
Kiedy rozegrane zostaną mecze 24. kolejki Ekstraklasy?
Departament Logistyki Rozgrywek opublikował terminarz 24. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Najciekawiej powinno być w Łodzi, Częstochowie i Warszawie.