Arsenal FC awansował do półfinału Ligi Mistrzów, ale wcześniej odpadł z Pucharu Anglii oraz zmniejszyć swoją przewagę w Premier League nad Manchesterem City. Pomocnik Kanonierów, Martin Zubimendi apeluje jednak do kibiców o spokój.
Arsenal FC zremisował ze Sportingiem CP 0:0 w rewanżowym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów i awansował do czołowej czwórki Champions League. Fani Kanonierów mieli jednak pełne prawo obawiać się, czy ich pupile zdołają wyeliminować lizbońskie Lwy. Kwiecień bowiem nie jest dobrym miesiącem w wykonaniu The Gunners.
Po przerwie reprezentacyjnej, podopieczni Mikela Artety odpadli bowiem sensacyjnie z Pucharu Anglii na etapie 1/4 finału z Southampton FC (1:2). Z kolei w Premier League, ulegli w minioną sobotę AFC Bournemouth (1:2), przez co ich przewaga w tabeli nad Manchesterem City stopniała do sześciu punktów (przy jednym meczu rozegranym mniej przez Obywateli).
Mimo nierównej formy Arsenalu, jeden z jego kluczowych graczy, Martin Zubimendi zapewnia kibiców, że „podstawy gry Kanonierów pozostają nienaruszone” i nie muszą się oni martwić na finiszu sezonu. – Ostatnie kilka tygodni było dziwne, ale na początku sezonu podpisalibyśmy kontrakt, żeby znaleźć się w tej sytuacji. Wciąż mamy nad czym pracować. Potrzebujemy większej przejrzystości w ostatniej tercji boiska. Na szczęście ta drużyna dobrze broni, a my jesteśmy solidni – powiedział hiszpański pomocnik w rozmowie z rozgłośnią Cadena SER.
Liverpool FC nie miał szans z PSG w dwumeczu 1/4 finału Ligi Mistrzów. Teraz The Reds wszystkie siły rzucają na Premier League, aby przez nią zapewnić sobie awans do tych elitarnych rozgrywek.
Kontrakt Bernardo Silvy z „The Citizens” jest ważny jeszcze jedynie przez półtora miesiąca. Po jego wygaśnięciu Portugalczyk opuści klub, który reprezentował przez ostatnie dziewięć lat.