Pep Guardiola nie ukrywał swojego zadowolenia po meczu z Juventusem. Prowadzony przez niego Bayern Monachium wyszedł z bardzo poważnej opresji i awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
Pep Guardiola nie krył zadowolenia z postawy swoich piłkarzy
Bawarczycy przegrywali po pierwszej połowie 0:2 i wydawało się, że zakończą swoją przygodę z Champions League na 1/8 finału. Piłkarze Bayernu walczyli jednak do końca i nie dość, że odrobili straty, to jeszcze w dogrywce znokautowali rywala.
– Minuta dzieliła nas od pożegnania się z Ligą Mistrzów – komentował po spotkaniu Guardiola. – Udało nam się jednak strzelić cztery gole… cztery gole włoskiej drużynie. Wow, to coś wspaniałego! – dodał.
– Co powiedziałem swoim zawodnikom w przerwie? Że nie mogą pozwolić rywalowi na strzelenie kolejnej bramki. Że jeśli to nam się uda zdobyć gola, to wszystko może się jeszcze zdarzyć. Taki właśnie jest futbol. W jednej chwili grasz bardzo źle, a następnie wchodzisz na zupełnie inny poziom – kontynuował.
Jeśli chodzi o dogrywkę, to przewaga Bawarczyków była bezdyskusyjna. – W dogrywce liczył się już tylko jeden zespół – zakończył trener mistrzów Niemiec.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.