Przejdź do treści
2026.07.25 Zabrze
Pilka nozna, PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027
Gornik Zabrze - Slask Wroclaw
N/z Grzegorz Tomasiewicz Rafal Janicki
Foto Mateusz Porzucek PressFocus

2026.07.25 Zabrze
Football Polish PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Gornik Zabrze - Slask Wroclaw
Grzegorz Tomasiewicz Rafal Janicki
Credit: Mateusz Porzucek PressFocus

fot. Mateusz Porzucek/PressFocus

Polska Ekstraklasa

Grzegorz Tomasiewicz: Mógłbym do dzisiaj nie zagrać w Ekstraklasie

Systematycznością wypracował ligową markę. Chociaż trudno wyobrazić sobie bez niego skład Piasta Gliwice, trzeba będzie do tego przywyknąć. Doświadczeniem mierzonym blisko 200 występami w Ekstraklasie pomocnik wspiera teraz beniaminka z Wrocławia.

Konrad Witkowski

Gdyby miał pan wskazać jeden element, który zabrał ze sobą z Gliwic, co by nim było?

Znajomości, kontakt z ludźmi – przyznaje Tomasiewicz. – Przez cały mój pobyt w Piaście drużyna była scalona, grupa trzymała się razem. Większość z tych osób już opuściła klub, wobec czego w Gliwicach trzeba na nowo budować szatnię.

Po czterech latach – długim jak na dzisiejsze standardy okresie – trudno było pożegnać się z klubem, miastem, środowiskiem?

Na ten czas złożyło się wiele meczów, ale i sporo pozytywnych chwil poza boiskiem. Decyzja nie należała do łatwych, lecz jakąś trzeba było podjąć. Wciąż chcę się rozwijać – uważam, że stać mnie na jeszcze lepszą dyspozycję. Wybrałem Śląsk Wrocław, który postrzegam jako bardzo duży klub. Jestem szczęśliwy, że mogę znajdować się w tym miejscu.

Jaką ocenę, w szkolnej skali, wystawia pan sobie za sezony w barwach Piasta?

Czwórkę. Generalnie oceniam ten okres jako dobry, jednak odczuwam pewien niedosyt w związku z tym, że nic nie zawisło na szyi. Przychodząc do gliwickiego klubu, chciałem zdobyć jakieś trofeum. Blisko był finał Pucharu Polski 2023-24, ale ostatecznie musieliśmy uznać wyższość Wisły Kraków. W moim premierowym sezonie w Piaście zajęliśmy piąte miejsce w Ekstraklasie; szkoda bardzo słabej jesieni, gdyż kilka punktów więcej w pierwszej rundzie mogłoby nam dać czwartą pozycję, a w efekcie udział w europejskich pucharach.

Od strony sportowej pobyt w Gliwicach kojarzy się panu przede wszystkim z regularnością?

Na szczęście omijały mnie urazy, opuściłem niewiele kolejek, jeśli już pauzowałem, to jedynie za żółte kartki. Uzbierała się solidna suma występów, z której jestem bardzo zadowolony. Przez cztery sezony utrzymywałem się w wśród grających najwięcej piłkarzy Piasta – to dużo dla mnie znaczy, stanowi powód do dumy. Jeśli chodzi o bramki i asysty, zawsze jest przestrzeń do poprawy. Również pod tym względem czuję, że mogłem dać zespołowi nieco więcej. Liczby powinny być lepsze. Natomiast z każdym sezonem zmianie ulegała moja pozycja na boisku.

W jakim stopniu pański profil jako pomocnika uległ przekształceniu? Stał się pan już bardziej szóstką niż ósemką?

Ostatnimi czasy faktycznie zmierzałem w kierunku numeru sześć. W poprzednim sezonie bywałem środkowym pomocnikiem mocno zorientowanym na defensywę. Z kolei w Śląsku jak dotąd funkcjonuję jako ósemka. W nowym zespole obowiązują inne zasady, więc potrzebna była chwila na przystosowanie się. Z zajęć na zajęcia widać progres, docieramy się z kolegami, coraz lepiej się rozumiemy. Trenerzy dokonują analiz i wiedzą, gdzie mogę dać drużynie najwięcej. Zagram wszędzie, zawsze na maksimum możliwości, byleby mieć miejsce na murawie.

Nawet na pozycji bocznego obrońcy?

Jeszcze u trenera Waldemara Fornalika, a później także pod wodzą Aleksandara Vukovicia zaliczyłem kilka występów jako wahadłowy, kiedy brakowało któregoś z kolegów. Natomiast zeszłosezonowe doświadczenia były moimi pierwszymi w roli obrońcy grającego w czwórce. Na początku potrzebowałem czasu, żeby się zaadaptować – przede wszystkim wyczuć, kiedy skrócić dystans, a kiedy łapać rywala na spalonym. Ogólnie wyszło nieźle, niewiele mam sobie do zarzucenia. W środku pola czułbym się bardziej komfortowo, jednak podporządkowałem się decyzji sztabu.

Współpracę z którymś z czterech trenerów spotkanych w Gliwicach zapamięta pan w sposób szczególny?

Każdy z tych szkoleniowców nauczył mnie czegoś nowego, od wszystkich coś dla siebie wyciągnąłem. Przy kolejnych trenerach w jakimś stopniu się rozwijałem. Choćby dlatego, że u każdego z nich grywałem na paru pozycjach. Trochę żałuję, że nie osiągnęliśmy więcej, kiedy Piasta prowadził trener Vuković. Graliśmy wówczas o coś: skład był w miarę stabilny, czuliśmy się dobrze przygotowani, jako drużyna prezentowaliśmy wysoką formę.

Piast zaproponował przedłużenie umowy, lecz pan wybrał inną ofertę – głosił komunikat klubu. Jak ta sytuacja wyglądała z perspektywy piłkarza?

Jestem doświadczonym zawodnikiem, grałem niemal wszystko, miałem w gliwickiej szatni coś do powiedzenia. Dlatego nie byłem zainteresowany rocznym kontraktem. Widzimy, że piłkarze przychodzący do klubów z marszu dostają umowę na dwa sezony. Inna kwestia, że oferta Piasta została przedstawiona dość późno. Propozycja ze Śląska pojawiła się nieco wcześniej, byłem nią usatysfakcjonowany, zdążyliśmy już wspólnie z żoną podjąć decyzję.

Widząc niemal dwie setki gier na poziomie Ekstraklasy, pojawia się myśl: kiedy to zleciało?

Dobrze pamiętam wejście do ligi ze Stalą, a już minęło sześć sezonów. Zawsze powtarzam, że gdyby nie tamten awans, prawdopodobnie do dzisiaj nie byłoby mnie w Ekstraklasie. Z moim przyjacielem Krystianem Getingerem wielokrotnie rozmawialiśmy, że bez promocji z mieleckim klubem być może nigdy nie zadebiutowalibyśmy na tym szczeblu. Trudno byłoby zaistnieć. Tym bardziej cieszę się, że mam na koncie tyle spotkań. Jestem regularnie w grze, bardzo rzadko opuszczam treningi. W tym roku przekroczyłem trzydziestkę, ale niezmiennie czuję się dobrze – czasem ponarzekam, ale po minucie wracam do pracy. Mam nadzieję, że taki stan rzeczy się utrzyma, a na liczniku będą pojawiać się kolejne występy.

Czym charakteryzował się sezon 2020-21, dla pana debiutancki w Ekstraklasie?

To były bardzo wymagające rozgrywki. Przystąpiliśmy do zmagań jako beniaminek, nie dysponowaliśmy wielką jakością piłkarską, zatem mieliśmy prosty cel: uniknąć degradacji. A spadał wówczas tylko jeden zespół. Duży atut Stali stanowiła atmosfera. Z perspektywy czasu uważam, że odegrała ona istotną rolę. Dochodziło do zmian trenerów, przez pewien okres byliśmy na dnie tabeli – nastrój w szatni pomógł przetrwać kryzysowe sytuacje, a w konsekwencji utrzymać się w lidze.

Co na podstawie tamtych doświadczeń uważa pan za kluczowe dla nowej drużyny w stawce?

W pierwszej kolejności chodzi o dostosowanie się do wymagań ligi. Poziom rywalizacji rośnie z rundy na rundę, do Ekstraklasy trafiają coraz lepsi piłkarze.

Po paru tygodniach mogę stwierdzić, że również we Wrocławiu mocną stroną drużyny jest atmosfera: wszyscy mają ze sobą dobry kontakt, humory dopisują. U każdego widać zaangażowanie w pracę, a dzięki temu na murawie jeden idzie za drugim w ogień.

Zdajemy sobie sprawę, że czeka nas trudny sezon. Potrzebujemy systematyczności w punktowaniu, która bardzo ułatwia grę, pozwala uniknąć dodatkowej presji.

Jakie są pana pierwsze wrażenia z nowego miejsca pracy?

Początek uważam za pozytywny. Z każdym dniem czuję się coraz lepiej i pewniej. Jako nowa postać w grupie nie od razu zbudowałem ze wszystkimi relacje, poza tym jestem osobą, która potrzebuje na to odrobinę czasu. W Śląsku spotkałem Patryka Sokołowskiego, wspólnie zdobywaliśmy mistrzostwo Polski jako juniorzy Legii Warszawa. Wejście do szatni ułatwił mi także Mariusz Malec, z którym występowałem w szkółce Ruchu Chorzów. Pozostałych chłopaków w większości znałem z boiskowej rywalizacji.

Miał pan okazję oglądać pierwszoligowe występy Śląska?

Widziałem kilka. Kiedy mam czas wolny od treningu bądź jestem już po swoim spotkaniu, lubię włączyć transmisję meczu, także pierwszoligowego. Zdarza mi się nawet oglądać drugą ligę, jeżeli akurat grają znajomi.

Na szczeblu Ekstraklasy dziesięć razy rywalizował pan z aktualnym klubem. Jakim przeciwnikiem był Śląsk?

Przychodzą mi na myśl dwa spotkania pod wodzą trenera Vukovicia, oba zwycięskie: 2:0 u siebie oraz 3:1 na wyjeździe. W pierwszym zaliczyłem asystę przy trafieniu Michaela Ameyawa. Poza tym rywalizację ze Śląskiem kojarzę głównie z remisami. Pamiętny był ten z ostatniej kolejki sezonu 2020-21, gdy punkt zdobyty we Wrocławiu przypieczętował utrzymanie Stali.

guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 39/2026

Nr 39/2026

Polska Ekstraklasa

Haditaghi reaguje na aferę Siemieńca. Broni sędziego i wskazuje winowajcę

Właściciel Pogoni Szczecin odniósł się do afery z udziałem Adriana Siemieńca i sędziów. Alex Haditaghi nie zgadza się z wysokością wymierzonych kar. Działacz wskazuje głównego winnego i mówi o cofaniu się polskiej piłki.

2026.03.16 Szczecin
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Pogon Szczecin - Korona Kielce
N/z Alex Haditaghi
Foto Kasia Dzierzynska / PressFocus

2026.03.16 Szczecin
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Pogon Szczecin - Korona Kielce
Alex Haditaghi
Credit: Kasia Dzierzynska / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Zawieszony sędzia Ekstraklasy z mocnym oświadczeniem! „Ubolewam nad tym”

Arkadiusz Kamil Wójcik przerwał milczenie! Ostra odpowiedź arbitra na dwuletnie zawieszenie.

2026.02.20 Gliwice
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Piast Gliwice - Motor Lublin
N/z Arkadiusz Kamil Wojcik
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2026.02.20 Gliwice
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Piast Gliwice - Motor Lublin
Arkadiusz Kamil Wojcik
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Jagiellonia reaguje na karę dla Siemieńca. Jest oficjalne oświadczenie

Jagiellonia Białystok wydała oficjalne oświadczenie po decyzji Komisji Ligi w sprawie Adriana Siemieńca.

2026.04.04 Bialystok Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026 Mecz 27. kolejki rozgrywek Jagiellonia Bialystok (zolto-czerwone) - Lech Poznan N/z koniec meczu (L-P) Taras Romanczuk Bartlomiej Wdowik Bartosz Mazurek Foto Michal Kosc / PressFocus 
2026.04.04 Bialystok Football Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026 Jagiellonia Bialystok - Lech Poznan Credit Michal Kosc / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Które mecze opuści Adrian Siemieniec? To wtedy zakończy się jego kara

Adrian Siemieniec został ukarany przez Komisję Ligi karą banicji na sześć meczów Ekstraklasy. W których meczach Jaga będzie musiała radzić sobie bez swojego trenera?

2026.07.25 Bialystok Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027 Mecz 1. kolejki rozgrywek Jagiellonia Bialystok (zolto-czerwone) - Korona Kielce N/z Adrian Siemieniec trener Jagiellonii Bialystok Foto Michal Kosc / PressFocus 
2026.07.25 Bialystok Football Polish PKO Ekstraklasa season 2026/2027 Jagiellonia Bialystok - Korona Kielce Credit Michal Kosc / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

PILNE! Komisja Ligi ukarała Adriana Siemieńca!

Komisja Ligi ukarała trenera Jagiellonii Białystok. Przypomnijmy, że w maju Adrian Siemieniec kontaktował się z sędziami meczu, co zgodnie z regulaminem jest zakazane.

2026.09.06 Bialystok Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027 Mecz 7. kolejki rozgrywek Jagiellonia Bialystok (zolto-czerwone) - Slask Wroclaw N/z Adrian Siemieniec trener Jagiellonii Bialystok szkoleniowiec coach Foto Michal Kosc / PressFocus 
2026.09.06 Bialystok Bialystok Football Polish PKO Ekstraklasa season 2026/2027 Jagiellonia Bialystok - Slask Wroclaw Credit Michal Kosc / PressFocus
Czytaj więcej