Chorwacja zmierzy się z Marokiem w meczu o trzecie miejsce na mistrzostwach świata 2022. „Vaterni” chcą powtórzyć sukces sprzed dwóch dekad, podczas gdy „Lwy Atlasu” pragną sięgnąć po pierwszy medal na mundialu dla afrykańskiej reprezentacji.
Chorwaci i Marokańczycy zakończą udział w mistrzostwach świata dokładnie tak, jak go zaczęli. Piłkarze obu reprezentacji bardzo dobrze się znają, ponieważ zmierzyli się już ze sobą w pierwszej kolejce fazy grupowej. Wówczas po 90 minutach padł bezbramkowy remis.
I jedni, i drudzy wyszli z grupy F, przy czym to ci drudzy zaskoczyli cały świat, sensacyjnie zajmując w niej pierwsze miejsce, pokonując po drodze Belgię i Kanadę. Nie inaczej było w kolejnych rundach – w 1/8 finału Maroko wyeliminowało Hiszpanię, a w ćwierćfinale Portugalię.
Podopieczni Walida Regraguiego byli zmuszeni uznać wyższość przeciwników dopiero na etapie półfinału broniącej tytułu mistrzowskiego Francji. Niemniej jednak i tak zapisali się w historii jako pierwsza reprezentacja z Afryki, która awansowała do 1/2 finału mundialu.
Teraz „Lwy Atlasu” chcą pójść za ciosem i sięgnąć po premierowy medal na mistrzostwach świata dla drużyny z Czarnego Lądu.
Na przeciwko nich staną waleczni Chorwaci, którzy dzisiaj mogą wywalczyć już trzeci medal mistrzostw świata, a przecież – przypomnijmy – po rozpadzie Jugosławii samodzielnie grają dopiero od lat 90. ubiegłego wieku, a populacja ich państwa przekracza ledwie 4 miliony mieszkańców.
Srebrnego medalu z zeszłego mundialu „Vatrenim” nie uda się obronić, lecz jednocześnie stoją przed szansą na powtórzenie sukcesu z 1998 roku, kiedy to Davor Suker i spółka stanęli na najniższym stopniu podium globalnego czempionatu.
Zwykło się mówić, że mecz o trzecie miejsce jest nikomu niepotrzebny, a reprezentacje, które zmuszone są w nim wystąpić, traktują go raczej jako przykrą konieczność i marną nagrodę pocieszenia. Tym razem jednak będzie inaczej. Dla obu drużyn stawką jest zapisanie złotymi zgłoskami się w historii swojego kraju. I nie ma w tym stwierdzeniu cienia przesady.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.
Król strzelców antybohaterem wielkiego finału [KOMENTARZ PO FINALE PNA]
Futbol napisał kolejną nieprawdopodobną historię. Okazało się, że można zostać królem strzelców mistrzostw i jednocześnie największym ich przegranym. Gdyby w ostatniej akcji meczu Brahim Diaz wykorzystał karnego, Maroko zdobyłoby Puchar Narodów Afryki, na który czekało od pół wieku. Ale nie wykorzystał…