Kamil Grosicki robi zawrotną karierę w Turcji. Wykupieniem Polaka z Sivassporu zainteresowane są największe, tureckie zespoły z Galatasaray i Fenerbahce na czele. Piłkarz uważa jednak, że najlepszy kontrakt „ugrać” sobie można dobrą postawą w reprezentacji.
– Umowa z Sivassporem ważna jest jeszcze dwa lata i nie wiem, jak długo zostanę w Sivas. Wszyscy tutaj liczą na to, że załapię się do kadry na EURO 2012. Też na to liczę. To jest taki turniej, że jednym meczem można się pokazać. Po dobrym spotkaniu człowiek może podpisać kontrakt życia – mówi Grosicki, który dostał od Smudy powołanie na mecz z Portugalią. Wcześniej nie było to wcale takie oczywiste.
– Pamiętam, jak nie dostałem powołania na mecz z Gruzją w Lubinie. Chodziłem struty kilka dni. Później, gdy kadra grała, a do klubu nie przychodziły powołania, sytuacja mi spowszedniała. No, ale dostałem szansę wejścia na ostatniej stacji – dodaje Grosik.