Kazimierz Greń zarzekał się we wtorek, że nie sprzedawał pod stadionem biletów na mecz Irlandia – Polska. Inne zdanie w tym temacie ma jednak kibic, który podczas rozmowy z „Przeglądem Sportowym” zdradził, że wejściówki na wspomniane spotkanie kupił właśnie od działacza PZPN.
Wpadka z Dublina będzie gwoździem do trumny Kazimierza Grenia?
– Wejściówki kupiłem w podkarpackim ZPN-ie, który zamawiał je od PZPN-u dla swoich ludzi. A to jest duża liczba, te dwanaście biletów? – tak jeszcze kilkanaście godzin temu całą sprawę komentował Greń, którego za nielegalną sprzedaż biletów zatrzymała policja w Dublinie.
Wszystko wskazuje na to, że członek zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej mija się z prawdą. Wspomniany kibic – pan Krzysztof relacjonuje, że przed stadionem udało mu się kupić od Grenia dwa bilety – o wartości 50 i 70 euro, za które zapłacił 500 i 600 złotych.
Człowiek, którego „obsłużył” Kazimierz Greń nie chce zdradzać swojego nazwiska, ale jest gotowy zeznawać w sądzie.
Gwoździem do trumny Grenia jest skan biletu zakupionego przez pana Krzysztofa, w którego posiadaniu jest „Przegląd Sportowy”. Dziennik sprawdził jego numery seryjne i okazało się, że jest to wejściówka, która była w puli Podkarpackiego Związku Piłkarskiego, którego szefem jest właśnie Greń.