W Zabrzu miejscowy Górnik podejmował Wisłę Kraków. Gospodarze zagrali poprawnie, a to wystarczyło tego dnia na Białą Gwiazdę. Podopieczni Adama Nawałki zainkasowali trzy punkty.
Dla obydwu zespołów był to mecz zupełnie o nic. Co prawda Wisła Kraków miała jeszcze matematyczne szanse na europejskie puchary, ale chyba nikt już na poważnie takiej opcji nie brał pod uwagę. Górnikowi Zabrze również nie groził ani spadek, ani europejskie puchary.
Z tego powodu bardzo trudno było przewidzieć przebieg czwartkowego spotkania. Mecz dosyć szybko dobrze rozpoczął się dla Górnika Zabrze. Gospodarze bramkową akcję przeprowadzili w 18. minucie. Kapitalnie na prawym skrzydle zachował się Prejuce Nakoulma, który dośrodkował do Mariusza Przybylskiego. Ten nabiegał na piłkę i pokonał golkipera Wisły.
Po przerwie goście mogli bardzo szybko odrobić straty. W 49. minucie do rzutu karnego podszedł Cwetan Genkow. Bułgar oddał jednak czytelny strzał i jego uderzenie wybronił Łukasz Skorupski. W kolejnych minutach potwierdziła się stara piłkarska maksyma. Niewykorzystane sytuacje się mszczą i w 66. minucie bramkę wślizgiem zdobył młody napastnik – Arkadiusz Milik. Wynikiem 2:0 dla gospodarzy zakończył się mecz.
Górnik po tym spotkaniu traci tylko punkt do Wisły i być może na finiszu rozgrywek wskoczy jeszcze na siódme miejsce. W ostatniej kolejce Wisła zagra ze Śląskiem, który walczy o mistrzostwo Polski. Piłkarzy Górnika czeka wyjazd do Lubina na mecz z miejscowym Zagłębiem.