Pewnie wszyscy, po fatalnej drugiej połowie w wykonaniu biało-czerwonych w meczu z Grecją, przecieraliśmy oczy ze zdumienia patrząc na postawę Polaków w końcowych 45 minutach starcia z Rosją. To nasi rozdawali karty, byli bardziej kreatywni i groźniejsi. Na dodatek – pod względem motorycznym także prezentowali się bez zarzutu. Nie ma zatem dwóch zdań – zespół Franciszka Smudy wrócił do gry o wyjście z grupy.
Najważniejsze jednak, że do gry wrócił selekcjoner. To już nie był sparaliżowany gość stojący przy własnej ławce, na którego licu malowało się przygnębienie i bezradność – jak w drugiej odsłonie z Grekami – tylko facet, który cały czas był z drużyną. Nie podpalał się zanadto, nie uległ za mocno własnym emocjom, tylko w miarę na chłodno analizował sytuację na boisku i za wszelką cenę chciał pomóc podopiecznym. W miarę, bo oczywiście miotał się przy linii, gestykulował, rzucał grubym męskim słowem. Czyli – był sobą. Takiego Franza chcieliśmy oglądać od początku do końca turnieju. Bo tylko z takim Smudą na ławce jest szansa wyjść z grupy.
Na koniec jeszcze jedna istotna uwaga. Przed turniejem wszyscy w Polsce liczyliśmy na czterech muszkieterów klasy światowej. Robert Lewandowski i – zwłaszcza Kuba Błaszczykowski – spełniają oczekiwania. Natomiast Łukasz Piszczek jeszcze do końca nie zmył plamy po zawinionej stracie gola z Rosją, a najwięcej do odrobienia ma Wojtek Szczęsny. Panowie, czekamy na pełną rehabilitację w meczu z Czechami. Sobota musi być waszym dniem, nie macie wyboru! Łukaszu, Wojtku, wy także musicie wrócić do gry na swoim poziomie!
Klopp porządkuje kadrę. Wybrał pierwszego bramkarza
Jurgen Klopp rozpoczyna na nowo budowę reprezentacji Niemiec. Szkoleniowiec wybrał już pierwszego bramkarza. Wiadomo też, który golkiper nie otrzyma powołania.
Łukasz Zwoliński ma nowy klub! Egzotyczny kierunek
Łukasz Zwoliński znalazł nowego pracodawcę. Był gracz Wisły Kraków wyruszy do Indii, gdzie przejdzie testy medyczne przed transferem do East Bengal FC.
Jak radzi sobie Lewandowski w MLS? Liczby mówią same za siebie
Robert Lewandowski nie zdobył bramki w spotkaniu Chicago Fire – New England Revolution (1:2). Choć gdy całościowo spojrzymy na formę kapitana reprezentacji Polski, to o dobre występy dla kadry w jego przypadku możemy być spokojni.