Kamil Glik wrócił do podstawowego składu AS Monaco. Reprezentant Polski rozegrał pełne dziewięćdziesiąt minut, a zespół z księstwa skromnie pokonał Montpellier (1:0).
Kamil Glik w ostatnich tygodniach nie może być pewien gry od pierwszej minuty. (fot. Reuters)
Odkąd Glik przeniósł się z Torino do Monaco jego pozycja w drużynie – niezależnie, czy trenerem był akurat Leonardo Jardim, czy Thierry Henry – była niekwestionowana. Polski stoper, jeśli tylko był zdrowy, występował w każdym meczu, będąc filarem defensywy monakijczyków.
Sytuacja zmieniła się odkąd na ławce trenerskiej czerwono-białych zasiadł Robert Moreno. Były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii postanowił poprawić grę obronną swoich nowych podopiecznych (więcej bramek w całej stawce stracili tylko przedostatnie Amiens i ostatnia Tuluza), a kosztem reform defensywnych było między innymi posadzenie na ławce rezerwowych Glika w czterech z dziewięciu meczów.
Moreno dość szybko zdał sobie sprawę z tego, że nie ma sensu przeprowadzać eksperymentów, bowiem w każdym spotkaniu, w którym 32-latek urodzony Jastrzębiu Zdroju nie pojawił się na placu gry, Monaco straciło przynajmniej jedną bramkę. Dlatego też hiszpański trener w istotnym starciu z Montpellier w kontekście walki o europejskie puchary desygnował Glika do gry od pierwszej minuty.
I z pewnością nie żałuje podjętej decyzji. Reprezentant Polski zaprezentował się – podobnie zresztą jak cały blok obronny – z dobrej strony, a dzięki trafieniu Islama Slimaniego monakijczycy zgarnęli trzy punkty, co pozwoliło im przeskoczyć w tabeli dzisiejszych przeciwników oraz zacząć na poważnie myśleć o grze w Europie w przyszłym sezonie.
Co za występ Żukowskiego! Polak liderem klasyfikacji strzelców
Fenomenalny sezon notuje były gracz Śląska Wrocław. Napastnik Magdeburga w dwie minuty zaliczył dublet, który walnie przyczynił się do pokonania Bochum aż 4:1.
Niemiecki napastnik na celowniku klubów z Bundesligi i Premier League
Nicolo Tresoldi pokazuje się z dobrej strony na belgijskich boiskach. Obiecujące występy młodzieżowego reprezentanta Niemiec nie umknęły uwadze klubów z najmocniejszych lig na Starym Kontynencie.
Włodarze Porto podjęli decyzję ws. Kiwiora. Nie mieli wątpliwości
Latem ubiegłego roku Jakub Kiwior zamienił Arsenal na FC Porto na zasadzie wypożyczenia. „Smoki” zapewniły sobie opcję wykupu środkowego obrońcy i planują z niej skorzystać.
Feio powalczy o utrzymanie? Nowy klub ma go na radarze
Goncalo Feio wróci na ławkę trenerską, a przynajmniej za to się zanosi. 36-latek ma trafić do swojej ojczyzny i pomóc w walce o utrzymanie jednej z portugalskich drużyn.