Podopieczni Rafała Góraka dali się już w rundzie jesiennej poznać jako zespół stawiający na intensywny futbol. Istotną rolę odgrywa tu środek pola. Mateusz Kowalczyk i Oskar Repka przejmowali sporo tzw. drugich piłek, dzięki czemu beniaminek szybko zyskał przewagę. W pierwszych minutach kilkukrotnie zakotłowało się w szesnastce gości. Aktywni w szeregach GKS-u byli wspomnieni pomocnicy, Adrian Błąd, Alan Czerwiński, Bartosz Nowak, Borja Galan, Sebastian Bergier.
Stal próbowała wykorzystać deficyty beniaminka, rozgrywając futbolówkę od własnej bramki i wciągając zespół trenera Góraka na własną połowę. O ile plan był niezły, wykonanie niejednokrotnie szwankowało, ponieważ mielczanie zdecydowanie zbyt często tracili futbolówkę jeszcze na własnej połowie. Z upływem kolejnych minut spotkanie stało się bardziej wyrównane. Choć GKS miał w pierwszej połowie optyczną przewagę, to mielczanie stworzyli sobie lepsze okazje. W wyśmienitych sytuacjach pudłowali Krystian Getinger oraz Bert Esselink.
Kapitalne podanie Nowaka
GKS na prowadzenie wyszedł w 62. minucie. Świetnym prostopadłym zagraniem popisał się Nowak, a Marcin Wasielewski wpisał się na listę strzelców, stanąwszy oko w oko z Jakubem Mądrzykiem. Chwilę później Repka obił poprzeczkę bramki gości.
Marcin Wasielewski z pierwszym ekstraklasowym golem po przerwie zimowej! GKS prowadzi ze Stalą! 🔥
Druga połowa miała przebieg analogiczny do tej pierwszej – beniaminek prezentował się lepiej, ale Stal tez miała swoje momenty. Próbowali między innymi Pyry Hannola czy Alvis Jaunzems. W drużynie prowadzonej przez Janusza Niedźwiedzia ewidentnie szwankowała skuteczność.
Bliski skompletowania dubletu na niespełna kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry był Wasielewski, ale w ostatniej chwili dobrze interweniował jeden z defensorów gości.
GKS zwyciężył, ale miał sporo szczęścia. Przed kolejnym spotkaniem piłkarze Stali muszą nastawić celowniki. Z całą pewnością stać ich wszak było w piątek na przynajmniej jedno trafienie, lecz były one rozkalibrowane. Czapkę niewidkę założył między innymi Ilja Szkurin, podejmujący mnóstwo błędnych decyzji. Co warte odnotowania, Białorusina w trakcie piątkowego meczu obserwowali wysłannicy koreańskich Ulsan Hyundai i FC Seoul.