Szkotów na wielkim turnieju nie oglądaliśmy od 1998 roku, natomiast piłkarze z Walii przed nieco ponad rokiem odnieśli największy sukces w historii, docierając do półfinału Euro 2016. Co łączy te dwie nacje? Nie zobaczymy ich podczas mistrzostw świata, które latem przyszłego roku zostaną rozegrane w Rosji.
GRZEGORZ GARBACIK
Szkoci i Walijczycy przystępowali do eliminacji ze zgoła odmiennych pozycji. Pierwsi musieli się liczyć z tym, że przyjdzie im walczyć o drugie miejsce w grupie za plecami uchodzących za faworytów Anglików. Z kolei drudzy byli uważani za kandydatów do wywalczenia bezpośredniego awansu. Co więc poszło nie tak?
PRZEWAGA RYWALI
W Glasgow i Edynburgu już bardzo długo czekają na awans reprezentacji do finałów jakiegokolwiek turnieju. Od wspomnianych mistrzostw świata we Francji, od których za rok miną już okrągłe dwie dekady. Kibice nie mieli więc prawa do optymizmu przed startem kolejnych eliminacji i trudno się im dziwić. Piłkarze Gordona Strachana nie dodali im otuchy, zdobywając w trzech pierwszych kolejkach zaledwie punkt. Im jednak dalej w las, tym w szkockim zespole następowała coraz większa przemiana. Tartan Army dała sygnał, że wraca do gry w marcu tego roku, kiedy pokonała Słowenię. Później doszły wygrane ze Słowacją, Maltą i Litwą, a także remis z Anglikami. Przed ostatnią rundą spotkań Szkoci mieli los we własnych rękach, wystarczyło wygrać wyjazdowy mecz w Lublanie. Sztuka ta się nie udała i podopieczni Strachana zajęli w grupie trzecie miejsce, ustępując Słowakom jedynie różnicą goli, którzy i tak w barażach nie wystąpią, ponieważ mieli najgorszy bilans spośród wszystkich drużyn z drugich lokat.
Zabrakło niewiele, rozgoryczenie w szkockiej ekipie było ogromne. Nikt chyba się jednak nie spodziewał, że selekcjoner zacznie po fiasku kolejnych eliminacji szukać usprawiedliwienia w… genetyce. – To nie jest tak, że Słoweńcy, no może poza jednym piłkarzem, byli od nas lepsi pod względem technicznym. Problem polega na tym, że odstajemy od przeciwników w warstwie fizycznej – stwierdził Strachan, którego dalsza część wywodu była jeszcze bardziej zaskakująca. – Może należy popracować trochę nad naszym DNA? Zebrać najwyższe kobiety oraz mężczyzn i zobaczyć, co z tego wyjdzie.
(…)
PRZEPŁYNĘLI WPŁAW ATLANTYK I…
Kiedy reprezentacja Argentyny balansowała nad przepaścią i wystarczył tylko krok, by w nią spaść, lejce zespołu w dłonie wziął Leo Messi, który praktycznie w pojedynkę dał mu awans na mundial. Kto wie, gdyby w ostatnim meczu eliminacji przeciwko Irlandii Chris Coleman mógł skorzystać z usług Garetha Bale’a, Walijczycy mogliby przygotowywać się do gry w barażach. Piłkarz Realu Madryt z powodu kontuzji musiał jednak oglądać poczynania kolegów z wysokości trybun, a jak ważną postacią jest dla drużyny narodowej, przekonaliśmy się podczas mistrzostw Europy we Francji.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (46/2017) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”