Trójka zasłużonych. Jeden zrezygnował bo musiał, z drugiego zrezygnowano. Pozycja trzeciego jest mocna i stabilna. Ale to wcale nie znaczy, że wybór jest prosty.
CZESŁAW MICHNIEWICZ
(REPREZENTACJA POLSKI)
Paradoks – selekcjoner, z którym nie przedłużono umowy, odchodzący w atmosferze niedomówień i posmaku niewywołanej co prawda przez siebie, ale jednak afery, jest nominowany do tytułu Trenera Roku. A jest, bo przecież wybieramy najlepszego trenera w minionych 12 miesiącach, skupiając się na sprawach boiskowych. Michniewicz okazał się człowiekiem niepozbawionym słabości, nieodpornym na historie, na które trudno tak naprawdę być odpornym. Podjął kilka niewłaściwych decyzji, nie uciął pewnych kwestii zawczasu. W efekcie przegrał, lecz dopiero po ostatnim gwizdku sędziego Valenzueli – poległ właściwie już poza boiskiem. Oceniając jednak jego przymioty szkoleniowe, trzeba być uczciwym. Grał w nieco innej „lidze” niż polska, tymczasem zrealizował to, czego od niego wymagano. Utrzymanie w najwyższej dywizji Ligi Narodów pomińmy, choć to istotne wydarzenie, ale przede wszystkim Michniewcz najpierw awansował w arcytrudnych okolicznościach i po bardzo dobrym meczu barażowym ze Szwecją do finałów MŚ, a następnie już w Katarze zaliczył jeden okropny mecz na cztery i wyszedł z grupy po 36 latach niemocy. Rozegrał równorzędną partię z Meksykiem, pokonał Arabię Saudyjską, nie miał nic do powiedzenia w koszmarnym starciu z przyszłym mistrzem świata Argentyną i finalnie okazał się gorszy od Kyliana Mbappe i Francuzów. Czy mógł osiągnąć więcej? To tylko gdybanie.
MAREK PAPSZUN
(RAKÓW CZĘSTOCHOWA)
Za rok 2020 – najlepszy. Za rok 2021 – podobnie. Rósł Raków, rósł Papszun. Rok 2022 znów miał bardzo dobry, a prawdopodobnie nawet lepszy niż poprzednie, lecz przecież startował już z innej pozycji. On i Raków to już nie są ligowe underdogi. Przeciwnie – do bieżących rozgrywek zespół z Częstochowy podchodził wręcz w roli faworyta, a na pewno wyrósł na takiego po kilku pierwszych kolejkach. I ta rola ekipy spod Jasnej Góry wcale nie przerosła. Trener zbudował zespół według swojej filozofii, której nie odstąpił nawet na milimetr. Zmontował drużynę prezentującą w Ekstraklasie najlepszy futbol. Po jesiennej części sezonu Raków pewnie prowadzi w tabeli, więc tym razem brak mistrzowskiego tytułu odebrany zostałby w Częstochowie niczym klęska. To, co mogło zdarzyć się w maju ubiegłego roku, teraz nie powinno. A właśnie w maju zdarzyło się coś, co zostawiło delikatną ryskę na wizerunku Papszuna i jego drużyny. Ścigali się z Lechem i Pogonią, wygrali w Poznaniu, wygrali w Szczecinie, pogubili jednak punkty na finiszu rozgrywek w meczach z niżej notowanymi drużynami. Wicemistrzostwo Polski, choć to sukces ogromny, odebrano więc z niedosytem. Papszun i jego ekipa powetowali sobie straty w Pucharze Polski i Superpucharze (dwie wygrane z Lechem!) oraz godną postawą w europejskich pucharach, gdzie w eliminacjach Ligi Konferencji w pokonanym polu zostawili Astanę, Trnawę i dopiero po dogrywce odpadli z mocną i doświadczoną Slavią Praga.
Wielka szkoda, że nie mógł kontynuować dzieła w Poznaniu. Odszedł z Lecha w najmniej spodziewanym momencie, ale odszedł, bo musiał, nie dlatego że chciał. A musiał nie dlatego że go nie chciano, lecz zmusiły go okoliczności wyższe, kwestie osobiste. Skorża zasłużył jednak na dozgonną wdzięczność kibiców Lecha. Drugi raz w karierze sięgnął po tytuł mistrza Polski z Kolejorzem – tym razem w roku szczególnym, bo na stulecie klubu. Zbudował drużynę silną piłkarsko, taktycznie spójną, ale wreszcie również odporną psychicznie. Lech, który potrafił niejednokrotnie wypadać z trasy na ostatnim zakręcie, tym razem był inny. Był silny siłą i determinacją trenera. W 24. kolejce KKS przegrał na własnym boisku z Rakowem i był trzeci w tabeli tracąc oczko do liderującej Pogoni. To niepowodzenie nie podłamało jednak poznaniaków. W ostatnich dziesięciu ligowych meczach zdobyli 26 punktów – dwa razy zremisowali, ośmiokrotnie zwyciężali. W sześciu ostatnich kolejkach byli lepsi od przeciwników. 23 maja Skorża otrzymał nagrodę najlepszego trenera sezonu na Gali Ekstraklasy, by niespełna dwa tygodnie później zrezygnować z przygotowania Lecha do eliminacji Ligi Mistrzów. Do pracy wrócił dopiero po prawie pół roku – w listopadzie objął Urawa Red Diamonds. Ten japoński kontrakt to również świadectwo klasy i pozycji na rynku trenerskim.
Tabela PKO BP Ekstraklasa. Co zmieniło się po niedzielnych meczach.
Piast zremisow3ał z Górnikiem Łęczna, Motor Lublin i Legia Warszawa zapisują na konto trzy oczka. Jak niedzielne wyniki 32. kolejki PKO BP Ekstraklasa wpłynęły na tabelę ligową?
Urban chce rewolucji w polskiej lidze. „Powinno na tym zależeć”
W ostatnim czasie wróciła dyskusja na temat zmian dotyczących liczby Polaków występujących w Ekstraklasie. Jan Urban jest zdania, że powinny zajść zmiany w tej kwestii.