Kamil Glik otworzył wynik spotkania AS Saint-Etienne – AS Monaco, jednak nie może być do końca zadowolony. Ekipa z księstwa zremisowała w delegacji z Les Verts.
Kamil Glik zdobył swoją trzecią bramkę w Ligue 1 (foto: Łukasz Skwiot)
Reprezentant Polski jest podstawowym obrońcą AS Monaco. Przed dzisiejszym spotkaniem miał na koncie 10 rozegranych meczów w Ligue 1. Dwa razy wpisał się na listę strzelców. W sobotę jego ekipa w delegacji mierzyła się z AS Saint-Etienne, które po kiepskim początku sezonu wreszcie zaczęło punktować. Nie zmieniało to jednak faktu, że faworytem starcia 11. kolejki byli piłkarze z księstwa.
Mecz rozpoczął się idealnie dla Glika. Już po kilku minutach z rzutu wolnego w pole karne Les Verts dośrodkował Thomas Lemar. Tam polski defensor wyprzedził obrońców gospodarzy i w taki oto sposób skierował piłkę do siatki:
Przyjezdni przesadnie długo z prowadzenia się nie cieszyli. Kwadrans później było już 1:1. Bliźniaczo podobną akcję do tej ASM wykończył Loic Perrin.
Do końca pierwszej części gry przewagę mieli zawodnicy z księstwa, ale nie przełożyło się to na kolejne trafienia. Po zmianie stron natomiast gra toczyła się głównie w środku pola, a kibice nie mieli zbyt wiele okazji do oklaskiwania piłkarzy. W ostatnich fragmentach meczu przyjezdni próbowali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, jednak wynik się już nie zmienił.
Glik w drugiej połowie został ukarany żółtą kartką. Jego drużyna wywalczyła ledwie jeden punkt, ale i tak pozwoliło jej to na awans na pozycję wicelidera Ligue 1.