W niedzielę na Roazhon Park doszło do pojedynku dwóch Polaków. Kamil Grosicki z Rennes został zmieniony pod koniec spotkania, natomiast Igor Lewczuk (Bordeaux) rozegrał 90 minut i prezentował się bardzo solidnie.
Igor Lewczuk zaprezentował się dziś bardzo udanie
Obaj polscy zawodnicy w tym sezonie spędzili na boisku podobną liczbę minut, jeśli bierzemy pod uwagę występy dla francuskich drużyn. Lewczuk wcześniej reprezentował jednak jeszcze Legię Warszawa, która wywalczyła awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Przed dzisiejszym starciem nieco wyżej w tabeli byli Żyrondyści, choć na koncie mieli dokładnie tyle samo punktów co Rennes. Na murawie początkowo nieco lepiej spisywali się w niedzielę gospodarze. Aż do 44. minuty Lewczuk i spółka nie pozwolili ekipie z Roazhon Park na otwarcie wyniku. Jednak tuż przed przerwą pechowo piłkę do własnej bramki skierował Diego Contento.
Po zmianie stron Rennes skupiło się na obronie, a mecz wyraźnie zwolnił. Jednak mimo to Żyrondyści doprowadzili do wyrównania. Po wrzutce z rzutu rożnego w polu karnym rywala odnalazł się Nicolas Pallois, który mocnym pokonał golkipera drużyny Grosickiego. Polski skrzydłowy został zmieniony w 79. minucie i raczej nie będzie dzisiejszego występu zbyt długo wspominał. Lewczuk z kolei na placu boju znajdował się do końca. Trener Jocelyn Gouvernnec może być z niego bardzo zadowolony. Były obrońca Legii czytał grę, dobrze się ustawiał i był bardzo pewny.
Podział punktów dla obu drużyn oznacza awans w tabeli. Bordeaux jest szóste, natomiast Stade Rannais znajduje się na siódmej lokacie.