W zaległym meczu Fortuna 1. Ligi Górnik Łęczna wygrał na swoim terenie z GKS-em Jastrzębie (2:1).
Zdecydowanym faworytem środowego meczu byli gospodarze, którzy plasują się czubie tabeli i mają aspiracje sięgające awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Jeśli zaś chodzi o piłkarzy Jastrzębia, to im udało się wywalczyć jak do tej pory zaledwie cztery punkty, co przed pierwszym gwizdkiem dawało im przedostatnie miejsce w stawce.
Zawody lepiej rozpoczął Górnik, który już w 12. minucie objął prowadzenie. Karol Struski odebrał piłkę w środku pola i popędził na bramkę GKS-u. Mając przed sobą Mariusza Pawełka dopełnił formalności celnym strzałem.
Radość podopiecznych Kamila Kieresia nie trwała zbyt długo. Kilka chwil po stracie gole goście z Jastrzębia zdołali odpowiedzieć. Precyzyjne dośrodkowanie w pole karne wykorzystał Michał Rutkowski, który głową skierował piłkę do siatki.
Górnik przeważał i był zespołem lepszym jednak niewiele z tego wynikało. Kiedy spotkanie zbliżało się powoli do końca i wydawało się, że goście wywiozą z trudnego terenu cenny punkt, miejscowym udało się wyprowadzić decydujący cios.
W doliczonym czasie gry Paweł Wojciechowski nie zdołał wykorzystać rzutu karnego, ale kilka chwil później do akcji wkroczył Adrian Cierpka, który trafił do siatki po wrzutce przed bramkę.
Królewskiemu trzeba oddać co królewskie [KOMENTARZ]
Stało się. Po najdłuższej w historii, bo aż czteroletniej przerwie, Biała Gwiazda wraca do Ekstraklasy. Jak sobie w niej poradzi to dzisiaj wielka niewiadoma, bo przez ten czas mocno zmienił się i klub z Reymonta i liga. Na razie jednak w Krakwie jest czas na świętowanie.