Jeden gol wystarczył Widzewowi Łódź do pokonania Stomilu Olsztyn. Kluczem do triumfu gości okazał się Michael Ameyaw.
Marcin Robak nie zdobył bramki, ale Widzew wygrał. (fot. 400mm.pl)
Przed pierwszym gwizdkiem arbitra goście liczyli nie tylko na kontynuowanie trwającej od pięciu kolejek serii meczów bez porażki, ale też – albo wręcz przede wszystkim – na zwycięstwo. Do końca sezonu coraz mniej czasu, a Marcin Robak i spółka tracili przed spotkaniem sześć punktów do strefy barażowej.
W pierwszej połowie łodzianie oddali aż dziewięć strzałów, spośród których cztery były celne. Żaden nie zaskoczył jednak Michała Leszczyńskiego.
Golkiper gospodarzy skapitulował dopiero w minucie numer 54. Na listę strzelców wpisał się Michael Ameyaw. 20-latek zapewnił tym samym Widzewowi zwycięstwo.
Dzięki sięgnięciu po trzy oczka łodzianie zbliżyli się do strefy barażowej na dystans trzech punktów. Na ten moment zajmują siódme miejsce w tabeli.
Grzegorz Koprukowiak: W futbolu musisz być fanatykiem
– Jeśli marzysz o pracy w skautingu, musisz być fanatykiem futbolu. Jako licealista, nie mając jeszcze prawa jazdy, potrafiłem wybrać się busem na drugi koniec Polski, żeby obejrzeć mecz juniorów młodszych i zanotować kilka nazwisk. Innym razem pojechałem spotkać się z trenerem NBA Dickiem Helmem, żeby opowiedział mi o sposobach atakowania i gry bez piłki w swojej dyscyplinie. Obecnie potrafię wstać o piątej rano, żeby jeszcze raz obejrzeć danego zawodnika i upewnić się, że dobrze go oceniłem – opowiada w rozmowie z „PN” Grzegorz Koprukowiak, który przez ostatni rok odpowiadał za politykę transferową Odry Opole.
Kolejny piłkarz żąda odejścia z Lechii! Urfer stawia sprawę jasno
Bohdan Wjunnyk jest chętny na przenosiny do zdobywcy pucharu Portugalii, czyli SCU Torreense. W tym momencie jednak do przeprowadzenia transakcji brakuje zgody właściciela Lechii.