GKS Tychy rozpoczął drugą część zmagań w Fortuna 1. Lidze od mocnego uderzenia. Drużyna z Górnego Śląska pokonała na wyjeździe jednego z faworytów do awansu – ŁKS Łódź (3:0).
Tyszanie z przytupem rozpoczęli drugą część sezonu (fot. Michał Chwieduk / 400mm.pl)
Tak w Łodzi, jak i w Tychach mają wielkie ambicje i aspiracje sięgające najwyższej klasy rozgrywek. ŁKS przez niemal całą wiosnę grał bardzo konsekwentnie i chociaż finiszował w kiepskim stylu, to ostatecznie zajął wysokie drugie miejsce w tabeli.
Tyszanie z kolei zakończyli rok tuż poza strefą barażową i już w pierwszym meczu po wznowieniu sezonu chcieli potwierdził, że zamierzają realnie bić się o awans do Ekstraklasy.
Na emocje w Łodzi musieliśmy czekać do końca pierwszej połowy, kiedy to wynik otworzył Bartosz Biel. Jeśli Wojciech Stawowy miał plan, by po zmianie stron rzucić się na rywala i jak najszybciej odrobić straty, to ten rozsypał się niczym domek z kart w 55. minucie. W pole karne gospodarzy wpadł Bartosz Szeliga, który bez problemów posłał piłkę do siatki obok Arkadiusza Malarza.
ŁKS nie zdołał się otrząsnąć po tracie drugiej bramki, a już GKS wyprowadził trzeci – nokautujący cios. W 57. minucie Oskar Paprzycki trafił w słupek, ale do odbitej futbolówki dopadł Kamil Kargulewicz, który z bliska dobił ją do bramki.
Wynik zmianie już ostatecznie nie uległ i po końcowym gwizdku z trzech punktów mogli się cieszyć goście, którzy przesunęli się na czwarte miejsce w tabeli Fortuna 1. Ligi.
Lechia Gdańsk przechodzi trudny okres po spadku z PKO BP Ekstraklasy. Wygląda jednak na to, że klub może zostać wzmocniony dużymi pieniędzmi za jednego ze swoich piłkarzy.
Grzegorz Koprukowiak: W futbolu musisz być fanatykiem
– Jeśli marzysz o pracy w skautingu, musisz być fanatykiem futbolu. Jako licealista, nie mając jeszcze prawa jazdy, potrafiłem wybrać się busem na drugi koniec Polski, żeby obejrzeć mecz juniorów młodszych i zanotować kilka nazwisk. Innym razem pojechałem spotkać się z trenerem NBA Dickiem Helmem, żeby opowiedział mi o sposobach atakowania i gry bez piłki w swojej dyscyplinie. Obecnie potrafię wstać o piątej rano, żeby jeszcze raz obejrzeć danego zawodnika i upewnić się, że dobrze go oceniłem – opowiada w rozmowie z „PN” Grzegorz Koprukowiak, który przez ostatni rok odpowiadał za politykę transferową Odry Opole.
Kolejny piłkarz żąda odejścia z Lechii! Urfer stawia sprawę jasno
Bohdan Wjunnyk jest chętny na przenosiny do zdobywcy pucharu Portugalii, czyli SCU Torreense. W tym momencie jednak do przeprowadzenia transakcji brakuje zgody właściciela Lechii.