Pięć do zera. Takim wysokim rezultatem zakończyło się spotkanie pomiędzy Sandecją Nowy Sącz i Stomilem Olsztyn w ramach dwudziestej trzeciej kolejki Fortuna 1. Ligi.
(fot. 400mm.pl)
14 listopada 2020 roku. Wówczas znajdująca się na ostatnim miejscu w tabeli Sandecja musiała uznać minimalną wyższość Korony Kielce po tym, jak Jacek Kiełb strzelił zwycięskiego gola na 1:0. Był to zarazem pierwszy mecz Dariusza Dudka na trenerskim stołku w nowosądeckiej drużynie.
Od tamtej pory minęły dokładnie cztery miesiące i dziewiętnaście dni. W tym czasie zmieniło się wiele, z rokiem włącznie, ale przede wszystkim gra i wyniki w wykonaniu ekipy z Małopolski, które uległy radykalnej poprawie.
Odtąd podopieczni Dudka rozegrali dwanaście spotkań. Siedem z nich zwyciężyli, zaś w pozostałych pięciu – zremisowali. W naturalny sposób poskutkowało to zwiększeniem ich dorobku punktowego. W chwili obecnej wynosi dwadzieścia siedem oczek, co daje bezpieczną, bo trzynastą pozycję.
W sobotnie popołudnie gracze z Nowego Sącza po raz kolejny potwierdzili swoją bardzo dobrą formę. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Rubio, tyle samo razy futbolówkę w siatce umieścił Rafel Victor, a raz sztuka ta powiodła się Damianowi Chmielowi. Efekt? Imponujące zwycięstwo pięć do zera.
Grzegorz Koprukowiak: W futbolu musisz być fanatykiem
– Jeśli marzysz o pracy w skautingu, musisz być fanatykiem futbolu. Jako licealista, nie mając jeszcze prawa jazdy, potrafiłem wybrać się busem na drugi koniec Polski, żeby obejrzeć mecz juniorów młodszych i zanotować kilka nazwisk. Innym razem pojechałem spotkać się z trenerem NBA Dickiem Helmem, żeby opowiedział mi o sposobach atakowania i gry bez piłki w swojej dyscyplinie. Obecnie potrafię wstać o piątej rano, żeby jeszcze raz obejrzeć danego zawodnika i upewnić się, że dobrze go oceniłem – opowiada w rozmowie z „PN” Grzegorz Koprukowiak, który przez ostatni rok odpowiadał za politykę transferową Odry Opole.
Kolejny piłkarz żąda odejścia z Lechii! Urfer stawia sprawę jasno
Bohdan Wjunnyk jest chętny na przenosiny do zdobywcy pucharu Portugalii, czyli SCU Torreense. W tym momencie jednak do przeprowadzenia transakcji brakuje zgody właściciela Lechii.