Szkoleniowiec Polonii Bytom wracał z Płocka z mieszanymi uczuciami. Wprawdzie jego zespół zdecydowanie górował w środę nad ekipą Wisły, ale mimo wyjazdowej wygranej sytuacja bytomian nadal przedstawia się dramatycznie. Dwie kolejki przed finiszem pierwszoligowych rozgrywek Polonia traci osiem punktów do miejsca gwarantującego w nowym sezonie dalszą rywalizację na zapleczu ekstraklasy.
– Nie warto już tłumaczyć i powracać do sytuacji, w których niejako na własne życzenie traciliśmy punkty – mówi szkoleniowiec niebiesko-czerwonych, Dariusz Fornalak. – Jest ciężko, ale nie wyobrażam sobie, żeby w dwóch kolejnych meczach mój zespół nie zdobył kompletów punktów. Nie mam kłopotów z motywacją piłkarzy, problem w tym, że teraz przyszłość Polonii nie zależy już tylko od nas.
W najbliższą niedzielę bytomianie podejmują walczącą jedynie o prestiż ekipę gdyńskiej Arki. 27 maja podopiecznych Fornalaka czeka wyjazdowy mecz z drużyną Polkowic, która już pogodziła się z degradacją do drugiej ligi. Poloniści jeszcze nie, zwłaszcza że ich bezpośredni rywal, zespół GKS Katowice, zajmuje obecnie 14 miejsce, ostatnie nad kreską, a w niedzielę zawita na boisko lidera, Piasta Gliwice. Każdy inny wynik niż porażka gości będzie miała znamiona sensacji. W ostatniej kolejce zespół Rafała Góraka wyjedzie do Nowego Sącza i prawdopodobnie ten mecz zadecyduje, która z dwóch zasłużonych dla polskiego futbolu drużyn spadnie z pierwszej ligi – GKS czy Polonia. Dla śląskich kibiców, nie mylić z kibolami, marna to jednak pociecha, bo gdy dwóch się bije, tam skorzystały podwarszawskie Ząbki.
Piłkarz Śląska odpowiada dziennikarzom! „Oczekuję zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji”
Zesłany do rezerw Miłosz Kozak nie pozostał bierny na pojawiające się doniesienia medialne. 28-latek stanowczo zaprzecza, że nie rozmawia z klubem w sprawie rozwiązania kontraktu.