Przejdź do treści
Europejski sen Amerykanów

Ligi w Europie Premier League

Europejski sen Amerykanów

Bryang Kayo wychowywał się w Maryland, Zack Steffen w Pensylwanii, Weston McKennie w Teksasie, Josh Sargent w Missouri, Ulysses Llanez w Kalifornii. A teraz są w Niemczech i marzą o karierze na miarę Christiana Pulisica oraz Tylera Adamsa. Pierwszy robi furorę w Londynie, drugi strzelił decydującego gola w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Zapanowała moda na produkty amerykańskiego futbolu.

Christian Pulisic (foto: Piotr Kucza)

 

MICHAŁ ZACHODNY

 

Adams musiał długo czekać, aż 28 spotkań, a to przecież ofensywny zawodnik. Momentu nie mógł jednak wybrać lepszego, w Lipsku jego gola – strzału niecelnego, bramki zdobytej dzięki rykoszetowi – potrzebowało wielu. Szefowie, by uzyskać kolejny argument za swoim sposobem budowania klubu na bazie marki napojów energetycznych. Trener, by potwierdzić, że już przynależy do najlepszych w Europie, nie tylko w Niemczech. Drużyna, by pokazać, że ten konkretny styl gry to nie tylko energia, która w kluczowym momencie się ulatnia, ale daje efekty. I sam Adams tego gola potrzebował, by nikt nie miał wątpliwości, że trafił do Lipska wyłącznie dzięki klubowi, który go wypromował. Oczywiście temu, który ma tego samego sponsora.

Z wymienionych na wstępie nazwisk większość kibiców kojarzyło dotychczas Pulisica, Adams oraz McKennie mogli gdzieś przemknąć w trakcie jednej z transmisji z meczu Bundesligi. Nic dziwnego, cień stworzony przez skrzydłowego Chelsea jest dla jego kolegów z reprezentacji Stanów Zjednoczonych ogromny. Oficjalne konto londyńskiego klubu opublikowało zdjęcie 11-letniego Pulisica, stojącego wraz z Masonem Mountem w stroju treningowym Chelsea. Miał na bluzie wyszytą literę T, oznaczającą zawodnika testowanego i choć trudno uwierzyć, że coś z materiałów skautingowych z tamtego okresu przekonało klub, by zimą 2019 roku wydać niemal 60 milionów funtów na skrzydłowego, wciąż pokazuje to skalę jego talentu. Albo skalę siatki skautingowej, która już od dawna oplata Stany Zjednoczone.

Oficjalny klub kibica Chelsea powstał za oceanem w 2005 roku, gdy Pulisic miał ledwie siedem lat, a chęć spieniężenia gwałtownie rosnącej marki londyńskiego klubu ogarnęła ludzi Romana Abramowicza. Niemal rok w rok na przedsezonowe tournee zespół udawał się właśnie tam, grał mecze mniej lub bardziej sensowne, lecz ważniejsze były tworzone relacje oraz struktury. Pod tym względem Bundesliga musi gonić Anglię. I w ostatnich latach robi to dynamiczne: kluby zakładają za Atlantykiem biura, zbierają kontakty i informacje. Czasem bardzo przydatne, bo dotyczą utalentowanych zawodników.

A tych w Stanach Zjednoczonych nie brakuje. Dlatego na przykład do Niemiec trafiają oni bardzo szybko. Wspomniani na wstępie piłkarze przyjeżdżali w wieku odpowiednio 18-19 lat. Nie wszyscy zdołali się już przebić: Kayo oraz Llanez torują sobie drogę w Wolfsburgu, Steffen pomimo 25 lat na karku nadal jest wypożyczany z Manchesteru City, w poprzednim sezonie do Fortuny Duesseldorf. Ale ruch przez ocean do Niemiec jest niespotykany.
Adams to zresztą idealny przykład tego, co może kibiców europejskiego futbolu czekać w większym wymiarze. Nie ma szans, by MLS doskoczyła w najbliższym czasie do poziomu klubów na Starym Kontynencie, ale tam świetnie szkolą. Wiadomo o tym nie od dziś: dzięki uniwersalnemu podejściu do sportu Amerykanie tworzą atletów. Szczegółowość i indywidualne podejście nadaje im charakteru, a tożsamość – marzenia. – Wujek zwykł mówić, że żyjąc w takim momencie, jak ja teraz, muszę zdawać sobie z tego sprawę. Nie możesz pozwolić sobie, by to minęło. Ja każdego dnia wychodzę na boisko, wiążę buty i mogę kopać piłkę do soccera. I to jest mój zawód. Jak wielu ludzi może to samo powiedzieć o sobie? – pytał Adams w materiale filmowym Soccer.com. Nawet tamtejsza odmiana piłki nożnej nie brzmi sztucznie przy sukcesach, które wychowanek nowojorskiej branży futbolowego Red Bulla osiąga w Niemczech.

Ta przygoda jeszcze nie jest tak spektakularna. Filmy opisujące dotychczasowe kariery Adamsa i McKenniego to ledwie 234 192 wyświetlenia na YouTube, zaś materiał VICE Sports z Christianem Pulisicem ma już ich prawie 2,5 miliona. To jednak chłopak z plakatu, inni na swój status muszą ciężko pracować. Nie mają takiego talentu, grają na mniej spektakularnych pozycjach, o ich rolę w zespole nikt nie walczy tak, jak amerykańskie media, gdy Frank Lampard na początku minionego sezonu dawał mniej szans gry swojemu skrzydłowemu. Miał na to uzasadnienie, szkoleniowiec tłumaczył, że to kwestia braku urlopu – dla młodego organizmu mógłby być zabójczy. Ostatecznie i tak Pulisic w całym sezonie cierpiał (jak cała Chelsea) przez kontuzje. W finale Pucharu Anglii, gdy przy wyniku remisowym oddawał strzał, już wiedział, że jego mięsień dwugłowy jest naderwany. Najpierw był krzyk, potem uderzenie piłki. Bez niego zespół nie miał szans.

Wydawało się, że Adams tego lata może skraść show Pulisicowi, bo osiągnął więcej od niego. Lipsk zajął w lidze wyższe miejsce, dalej – dzięki trafieniu pomocnika – zaszedł w prestiżowych rozgrywkach europejskich. Jednak gol 21-latka był sprawą marginalną dla najważniejszych serwisów sportowych w Stanach Zjednoczonych. ESPN umieścił go w połowie strony, „Sports Illustrated” obok dyskusji o sezonie futbolu amerykańskiego w wydaniu uniwersyteckim. To jeszcze nie ten poziom.
Jego przykład jednak jest znakomitym odniesieniem do wychowania przez sport w Stanach. – Jako dziecko grałem w koszykówkę, baseball… Każdy sport, na który pozwoliła mi mama. Wtedy zdałem sobie sprawę, że lubię dużo biegać i piłka nożna mi na to pozwalała, więc ją wybrałem – mówił Adams pół roku temu. Piłkarz z przypadku? Może, ale sportowiec z przeznaczenia. To dlatego kluby z Europy coraz chętniej będą zarzucać siatki skautingowe właśnie za oceanem. Co na Starym Kontynencie przychodzi z trudem, a w akademiach organizowane są dodatkowe zajęcia z innych dyscyplin, by rozwinąć ruchowość przyszłych piłkarzy, to w Stanach jest kolejnym dniem w szkole.

Świetne jest też to, co Adams mówi o mentalności. – Słowo, które najlepiej mnie określa to „nieustraszony”. Robię na boisku rzeczy, których inni się boją. Lubię odzyskiwać piłkę, wykonać wślizg… Chcę być silnikiem zespołu, to też najprostszy sposób do opisania mojego stylu gry – dodawał pomocnik Lipska. Jak różne jest to podejście do wychowanków wielu czołowych akademii w Europie, którzy już w wieku odpowiednim do podpisania pierwszej zawodowej umowy mają wszystko. A przynajmniej tak im i ich otoczeniu się wydaje, tym się zadowalają i w konsekwencji brak im determinacji, którą napędzany jest europejski sen Amerykanów. Przecież w sporej liczbie przypadków oni nie zderzają się z nowym, lepszym światem pod względem warunków do treningu, po prostu środowisko jest bardziej konkurencyjne. Z właściwą im mentalnością potrafią postawić na swoim. Adams, który przeżył w Lipsku też ciężkie chwile – w Bundeslidze zaliczył czternaście występów w tym dziesięć wchodząc z ławki, w europejskich pucharach pojawiał się tylko jako zmiennik – ani na moment nie dał Julianowi Nagelsmannowi powodu, by ten w niego zwątpił. Podobnie było z Pulisicem po pierwszych miesiącach w Chelsea.

Ciekawy jest też przypadek Danny’ego Karbassiyoona, który nie jest z tego najnowszego pokolenia potencjalnych gwiazd amerykańskiego soccera, bo w podróż do Europy udał się już w 2003 roku. Wówczas jako 19-latek z Roanoke Star przeszedł do Arsenalu, ale miał problemy ze zdrowiem i po nielicznych występach – w tym zwycięskim golu z Manchesterem City w Pucharze Ligi – szukał miejsca dla siebie w Ipswich Town oraz Burnley, by ostatecznie wrócić do kraju. Gdy miał zaczynać studia po zakończeniu kariery, odezwano się do niego z angielskiego klubu: nie po to, by dostał jeszcze jedną szansę, ale z ofertą wsparcia Arsenalu wiedzą i spojrzeniem na kolejne pokolenia. Został skautem londyńskiego klubu, w późniejszych latach wydał książkę o tym, jak przeżywał wyjazd do Europy. Trudno powiedzieć, czy nastoletni Pulisic lub Adams chwycili za lekturę, ale na pewno idzie im lepiej niż Karbassiyoonowi. Chociaż jego instynkt też się przydał, gdy trzeba było zatrudnić Joela Campbella z Kostaryki (w Londynie przebił się na chwilę, zaliczył grę w lidze hiszpańskiej, portugalskiej, francuskiej i greckiej) oraz Gediona Zalalema, który po pięciu latach w Arsenalu szuka miejsca w jednym z klubów Nowego Jorku.

Trend jednak przybiera na sile, Adams tylko doda mocy tej fali. Zresztą w niego w Lipsku uwierzyli długo przed tym, jak strzelił gola Atletico Madryt – na początku roku dostał i przystał na ofertę przedłużenia kontraktu o pięć lat. Raz jeszcze warto podkreślić, że jego profil idealnie odpowiada temu, czego szuka marka sponsorująca klub z Niemiec.

– Ma niesamowity instynkt, gdy trzeba wygrać piłkę. Tego od niego oczekiwaliśmy i utrzymuje to po przyjściu z MLS. Można powiedzieć, że czuje się tutaj jakby był z nami od lat – chwalił go Ralf Rangnick, do niedawna dyrektor sportowy projektu piłkarskiego z Lipska. Sam Adams podkreśla, że szukając inspiracji, często patrzył na Thierry’ego Henry’ego, choć obecnie porównując ich umiejętności to bardzo daleki strzał. – Oglądałem go w telewizji i marzyłem o tym, by znaleźć się na jego miejscu. Czy to ćwicząc na podwórku, czy pracując nad uderzeniami lewą nogą, bo nie potrafiłem nawet nią podać… Wszystko to zrobiło różnicę. Teraz mogę powiedzieć, że wykonałem właściwe kroki w karierze: od USL (drugiego poziomu rozgrywkowego w Stanach) do drużyny w MLS. Potem wielki krok w przód do Lipska. Dostaję kolejne szanse, o których nawet nie myślałem – zapewniał po podpisaniu nowej umowy.

To może być białe kłamstwo, przecież Adams – jako produkt Red Bulla jeszcze ze Stanów Zjednoczonych – musiał wiedzieć, jaka ścieżka jest przed nim układana. Do akademii tego nowojorskiego klubu trafił mając jedenaście lat, pięć lat później stanowił o sile drugiej drużyny, od 2016 przez dwa kolejne sezony grał już w wyjściowej jedenastce. Jak na międzynarodową markę, jego kariera przebiega bezproblemowo. Co więcej, dzięki swoim wyczynom, staje się on kolejnym przykładem wartym uwagi na to, że projekt producenta napojów to coś więcej niż chwyt marketingowy. Mówiąc o ćwierćfinale z Atletico Madryt Amerykanin zauważył: – Jest wiele powodów, dla których jako Lipsk jesteśmy w tyle za czołówką. Jednak staramy się zasypać tę różnicę filozofią. Z tak wieloma talentami w naszych szeregach będziemy rośli.
Jego zapewnienia brzmią jak wyjęte prosto z broszury Red Bulla lub z ust Rangnicka, który stał się formalnym reprezentantem marki w futbolowym świecie. Zresztą nie tylko on. – Nie sądzę, by zbyt wiele klubów chciało się z nami zmierzyć – uważał Adams w wywiadzie dla The Athletic jeszcze przed restartem europejskich pucharów. Jest on kolejnym buńczucznym produktem nie tyle amerykańskiego systemu szkolenia, ile inwestycji europejskich klubów w to, by podbić kolejny kontynent. Bardziej marketingowo niż piłkarsko, bo efekty – gol strzelony Atletico w szerszym kontekście był pewnie wart przynajmniej kilkanaście milionów euro – mają przyjść na boiskach daleko od Stanów Zjednoczonych. To jednak piękny przykład na futbolowy efekt motyla. Coś, co zaczęło się w poprzedniej dekadzie, teraz powoduje wstrząsy w wydawałoby się skostniałych strukturach europejskiego futbolu.

TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU PIŁKA NOŻNA (33/2020)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 27/2026

Nr 27/2026

Ligi w Europie Premier League

Vinicius skuszony wielką kasą! W tym klubie spędzi następny sezon

Vinicius z absolutnie przełomową decyzją! Wszystko stało się już w pełni jasne.

Vinicius Junior of Real Madrid during the Spanish championship LaLiga football match between Real Madrid CF and Getafe CF on 2 March 2026 at Santiago Bernabeu stadium in Madrid, Spain (Photo by /Sipa USA)
2026.03.02 Madryt
pilka nozna liga hiszpanska
Real Madryt - Getafe CF

Foto IPA/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Butt krytykuje plany transferowe MU. „Dziwne i ryzykowne”

Angielskie media donoszą, że Manchester United jest gotów wyłożyć 50 mln funtów na pomocnika Chelsea FC, Andreya Santosa. Planów transferowych Czerwonych Diabłów nie może zrozumieć ich były gracz, Nicky Butt.

19th May 2026 Stamford Bridge, Chelsea, London, England: Premier League Football, Chelsea versus Tottenham Hotspur Andrey Santos of Chelsea celebrates scoring in the 67th minute to make the score 2-0 GodfreyxPitt
2026.05.19 Londyn
pilka nozna liga angielska
Chelsea Londyn -Tottenham Hotspur

Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Tottenham szykuje kolejny transfer. W grze wymiana z Juventusem

Tottenham pozostaje jednym z najaktywniejszych klubów podczas letniego okna transferowego. Według włoskich mediów londyńczycy pracują nad kolejnym ruchem, który może zakończyć się wymianą bramkarzy z Juventusem.

Spurs vs Everton, Premier League Tottenham Hotspur Stadium London. Roberto De Zerbi Manager of Tottenham Hotspur during the Spurs vs Everton final match of the 2025/26 Premier League season London Tottenham Hotspur Stadium UK Copyright: xMartinxDaltonx Spurs_vs_Everton_240526_MD_118
2026.05.24 Londyn
pilka nozna liga angielska
Tottenham Hotspur - Everton

Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Erling Haaland zasili giganta! To już tylko kwestia czasu

Erling Haaland z przełomową decyzją! Norweg miał już wybrać swój nowy klub po odejściu z szeregów Manchesteru City.

Manchester, England, 4th March 2026. Erling Haaland of Manchester City during the Manchester City vs Nottingham Forest Premier League match at the Etihad Stadium, Manchester. Picture credit should read: Andrew Yates / Sportimage EDITORIAL USE ONLY. No use with unauthorised audio, video, data, fixture lists, club/league logos or live services. Online in-match use limited to 120 images, no video emulation. No use in betting, games or single club/league/player publications. SPI_030_AY_Manchester_City_Forest SPI-4576-0029
2026.03.04 Manchester
pilka nozna , liga angielska
Manchester City - Nottingham Forest
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Manchester United dopiął hitowy transfer! Ściągnęli brazylijską gwiazdę

Manchester United z bardzo głośnym zakupem! Gwiazda jest już po testach medycznych w ekipie Czerwonych Diabłów.

Manchester United, ManU v Brighton & Hove Albion, Premier League Manchester United forward Matheus Cunha 10 and Manchester United midfielder Bruno Fernandes 8 talk as they leave the pitch at half time during the Manchester United v Brighton & Hove Albion Premier League match at Old Trafford, Manchester, England on 25 October 2025 Credit: Phil Duncan/Every Second Media Editorial use only. All images are copyright Every Second Media Limited. No images may be reproduced without prior permission. All rights reserved. Premier League and Football League images are subject to licensing agreements with Football DataCo Limited. see https://www.football-dataco.com Copyright: xIMAGO/EveryxSecondxMediax ESM-1637-0028 PhilxDuncanx/xEveryxSecondxMediax
2025.10.25 Manchester
pilka nozna , liga angielska
Manchester United - Brighton and Hove Albion
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej